Archiwa tagu: wpływ innych osób

Recepta na idealny związek cz.2


Teraz nie wolno już zadawać sobie pytania, czy to jest ten właściwy partner albo partnerka, nie można mówić sobie: „Trzeba było…” czy „Szkoda, że…”. Teraz nadszedł czas zadawania sobie pytania: „Co mogę zrobić, żeby ten związek był trwały i szczęśliwy, żeby był tym, czego oczekiwałem?”.

paraTutaj właśnie tkwi źródło wielu nieporozumień i konfliktów. Zdarzają się osoby, które bez przerwy szukają i nigdy nie kończą pierwszego etapu.
A może jednak z tym bym miała lepiej? A może ta byłaby lepsza?

Nie wolno tak myśleć i nie można tak mówić — przede wszystkim dlatego, że obraca się to przeciwko nam. Jeżeli nie wkładamy energii w budowanie związku, tylko ciągle koncentrujemy się na etapie wyboru, wówczas nie stwarzamy sprzyjającej atmosfery do jego tworzenia.

Ciekawe przykłady, potwierdzające tę teorię, można znaleźć w kulturach, w których małżeństwa kojarzone są przez rodziców, często bez żadnej możliwości głosu zainteresowanych.

Pierwszy etap w ogóle nie istnieje — a co za tym idzie — nie można do niego powrócić. Na dodatek „klamka zapada” w sposób dość drakoński, jeśli rozwody są niemożliwe. indyjska panna mlodaZnam parę pochodzącą z Indii, gdzie rodzice dobierają partnerów. Mimo że mieszka ona w Kanadzie, małżonkom do głowy nie przychodzi, że mogliby się rozwieść. Poznali się w dniu ślubu i zostało im powiedziane, że mają być małżeństwem, więc nim są. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że mogłoby być inaczej i że ktoś brutalnie odebrał im prawo samostanowienia. W sytuacji, w której byli przekonani, że nie ma innego wyjścia, koncentrowali się na tym, żeby to małżeństwo było dobre. I jest.

Nie ma odwrotu

Jak widać, nawet w tak okrutnej sytuacji („okrutnej” być może tylko z punktu widzenia ludzi przyzwyczajonych do swobodnego decydowania o tym, kogo poślubiają) przekonanie o nieodwracalności
małżeństwa jest bardzo pozytywne. Skutek tego nastawienia jest taki, że skupiam się na tym, co można zrobić, aby związek był udany i żebym ja był w nim szczęśliwy — a nie na wątpliwościach, czy dobrze wybrałem. To na pewno pomaga.

weseleJest z pewnością wiele szczęśliwych małżeństw, które zawarte były na zasadzie umowy rodziców, a potem okazało się, że młodzi zostali doskonale dobrani. I odwrotnie — istnieją małżeństwa zawierane pod wpływem gorącej i wielkiej miłości, które się potem bardzo szybko rozpadają, bo partnerzy nie mogą się zrozumieć i ciągle szukają tego „idealnego”.
Właśnie to nastawienie (czy precyzyjniej, brak przestawienia z szukania na budowanie) jest czynnikiem rozbijającym. Brak zrozumienia konieczności tej zasadniczej zmiany postawy, której wymaga budowanie swojego związku, jest dość dziecinny i na pewno częściowo wynika z niewiedzy na ten temat. Jest to
przejaw niedojrzałości życiowej, z której wielu ludzi zupełnie nie zdaje sobie sprawy. Trzeba uświadamiać sobie, że jeśli wszedłem w związek, to jest to mój związek. W tej sytuacji dobrze jest sobie powiedzieć: ja jestem w 100% odpowiedzialny za mój związek, nie w 50, 80 ani nawet nie w 99 — tylko w 100, bo jest to właśnie mój związek. Wszystko, co się w nim dzieje, zależy ode mnie.

Artykuł to fragment książki ” My, czyli jak być razem”. Tadeusza Niwińskiego

Zarejestruj się do Newslettera i pobierz 59 stronicowy, darmowy fragment książki.

---

MY - czyli jak być razem

Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe.

"Książka ta spowodowała trwałe zmiany w naszym związku."

Jakub Koralewski

Więcej

Mądre szczęśliwe życie.
Jak być szczęśliwym człowiekiem, który z łatwością rozwiązuje problemy, jakie życie stawia mu na drodze?

„Polecam książkę jako prezent dla młodych małżonków. Znajdą drogę do celu. Bez lektury – to nie jest możliwe! ”

Grzegorz Grefkowicz, właściciel drukarni cyfrowej

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)

Imprezy firmowe a związki


Dyskoteka

Duże firmy zachęcają nowych pracowników pakietami socjalnymi, podróżami i firmowymi eventami. Jak ta forma spędzania czasu z kolegami i koleżankami z pracy odbija się na trwałości związków? Czytaj dalej Imprezy firmowe a związki

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Przebacz i żyj dalej


Złamane serce

Kiedy serce krwawi trudno jest się cieszyć. Ciężko jest być szczęśliwym kiedy przeszłość ciągle Ci towarzyszy.

Jeżeli Cię ktoś zranił w przeszłości wybacz i jemu i sobie. Wybaczenie oczyści duszę z negatywnych uczuć.

Dzięki oczyszczeniu umysłu i ciała będziesz w stanie rozwinąć skrzydła i żyć na nowo.

Nie noś w sobie urazy, która  Cię pali jak drzazga.

Przebaczyć jest trudno. Jednak tylko przebaczając uwolnisz siebie od złych wspomnień. Może masz jeszcze stare zdjęcia?

Wyrzuć, te z nich, które niosą z sobą bolesne przesłanie. Zachowaj te, które uwieczniają miłość, radość, szczęście. Zostaw te, które pomogą Ci utrwalić pogodne i dobre wspomnienia.

Jeżeli masz ochotę spalić stare zdjęcia zrób to. Popiół ma oczyszczającą moc.

Wraz z kolejnym spalonym świadectwem przeszłości wyobraź sobie, jak ulatuje z Ciebie cała złość, nienawiść i żal.

Wyobraź sobie, jak to puste miejsce wypełnia uczucie miłości i dobroci, wszechogarniającego szczęścia.

Poczuj, jak dzięki przebaczeniu uzdrawiasz siebie i swoje obecne relacje. Jak oczyszczasz je z nalotu przeszłości.

Aby łatwiej Ci było przebaczyć przeczytaj poniższe strofy. Wyobraź sobie, że mówi je ta osoba, która zadała Ci ból.

"Uwierz, że żałuję"


Nie ma Cie , to wszystko moja wina

Nie ma Cie, już nie wesoła ma mina

Gdy byłaś obok słowa oszczędzałem

spojrzeń w oczy i pocałunków się bałem.


Miłość po wieczność -  to Ci obiecałem

słowa nie dotrzymałem, przyznaje, łkałem...

Za późno już na te słowa, wcześniej pomyśleć mogłem

wcześniej nim Twoje złote serce zawiodłem.


Potrzebowałaś ciepła słów , serca urazu nie chowającego

zaprzepaściłem tą szansę przez moje chaniebne ego.

Zostane w wiecznym bólu a Ty będziesz boginią moją

zawsze od teraz gdy zamknę oczy ujrzę twarz Twoją

wiatr będzie pachniał Twoimi włosami

w imię Twego dobra pójdę w zatarg z bogami.


Miałem przy sobie żywe złoto, miłość w najczystszej postaci

lecz nie widziałem tego złota, ktoś inny się nim bogaci.

Wybacz, że serce Twe zawiodłem, oczekiwań nie spełniłem

we własnej pysze się zatopiłem i zgubiłem.

Dziś wiem , że jestem potworem, chcę cierpieć myśląc wiecznie o Tobie

Tak bardzo żałuję, że nie mówię Ci tego w oczy, tylko piszę te słowa na eiobie...*


Czujesz się teraz lepiej?

Jeżeli wyzbyłeś/wyzbyłaś się urazy otwórz się na świat dookoła. Zauważ bliskie i przyjazne Ci osoby. Kochaj. Dziel się tym uczuciem. Wyobraź sobie, że to, co dajesz otrzymujesz w zamian. Teraz Twojemu życiu towarzyszyć będzie już tylko budująca miłość i spełnienie. Partner, którego kochasz i który Ciebie kocha. W Twoim związku pełno jest miłości i bliskości. Jesteś szczęśliwa/Jesteś szczęśliwy.

prawdziwa miłość

Autor tekstu Jolanta Valentin

*) Autor wiersza - Daniel  Rusin.  Źródło tekstu - Eioba. Tekst został zamieszczony za zgodą autora.

Zdjęcie obok: Tom Spitznas, www.sxc.hu

Daniel von R

Jak pokochać siebie?

Poznaj sekret, jak skutecznie rozwiązywać problemy i osiągać życiowe cele.

"lektura pozwala przemyśleć wiele spraw, zrozumieć dotychczasowy sposób postępowania / myślenia / oraz poznać jego przyczynę, jednocześnie umożliwia inaczej spojrzeć na siebie samego oraz osoby nas otasczające, poprzez ćwiczenia dodaje wiary we własne siły, możliwości działania"

Więcej

---

MY - czyli jak być razem

Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe.

"Książka ta spowodowała trwałe zmiany w naszym związku."

Jakub Koralewski

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Grzechy Miesiąca Miodowego cz. I


Grzechy Miesiąca Miodowego cz. I

autorem artykułu jest Joanna Bednarska-Okarmus

Kiedy rozmawiam z narzeczonymi i młodymi małżeństwami, mówiącymi radośnie o tym, jak planują swoje życie po ślubie, często nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wiele decyzji podejmują, nie mając świadomości ich konsekwencji. Dlatego też uznałam, że „ku przestrodze”, warto opisać to, co można by nazwać grzechami miesiąca miodowego, kiedy euforia wiedzie prym nad rozsądkiem. Pierwszym grzechem pod ostrzałem będzie bardzo częsty i podstawowy błąd, kiedy to młodzi małżonkowie układają sobie życie nie z sobą, a z rodzicami...

grzechy miesiaca miodowego

Rozważmy przykładową sytuację, gdy młodzi ludzie nie mogą sobie jeszcze pozwolić na własne lokum i zostają przy rodzicach. Względy ekonomiczne to najczęściej podawana przez nich przyczyna zamieszkania po ślubie z rodzicami, prawdopodobnie jednak, dla tych, którzy nie są w sytuacji bez wyjścia, jest to zwyczajnie dobry pretekst. Każdy, kto w opisany sposób postąpił, niechętnie spojrzy na źródła swojej motywacji i oburzy się czytając te słowa, znajdzie też mnóstwo przeczących im racjonalnych argumentów. Nic zaskakującego. Korzyści z mieszkania z rodzicami są oczywiste: oszczędności ogromne, unikanie/ograniczenie obowiązków domowych, nieoceniona pomoc organizacyjna rodziców, szczególnie kiedy pojawia się dziecko, też pomoc rodzicom.

Dostępne w portalach internetowych artykuły na omawiany temat w bardzo przejrzysty sposób ukazują pozytywy wspólnego z teściami mieszkania i sposoby na zgodne wspólne funkcjonowanie. Prawdą jest, że przy okazaniu dobrej woli i chęci z obu stron taki układ może okazać się sprawny i bardzo wygodny, ale tutaj spójrzmy na to z nieco szerszej perspektywy, nie tylko organizacji i oszczędności dnia dzisiejszego, ale naszej dojrzałości, gotowości do i przyszłości małżeństwa.

Ślub to moment, w którym małżonkowie deklarują iż zakładają nową komórkę społeczną, jaką jest rodzina. Deklarują, że od tego momentu będą żyć samodzielnie, podejmować decyzje i postępować dla dobra swojej rodziny, a jako swoją rodzinę, winni rozumieć teraz na pierwszym miejscu współmałżonka i dzieci. Rodzice schodzą na dalszy plan. W tym celu małżonkowie symbolicznie odchodzą od rodziców, „wychodzą z domu”, rodziców dotyka natomiast osławiony „syndrom pustego gniazda”. Wydaje się, że to „wyjście z domu” to element konieczny i niejako definicyjny dla „wejścia w dorosłość”. Co się dzieje gdy młodzi postanawiają zamieszkać z rodzicami? De facto nie zakładają wtedy nowej rodziny, nie usamodzielniają się i nie rozpoczynają dorosłego życia. Raczej wprowadzają nowego członka do swojej rodziny generacyjnej, innymi słowy przyprowadzają rodzicom nowe dziecko w postaci męża lub żony.

Dlaczego to jest „złe”? Młody człowiek w małżeństwo wnosi swoje wychowanie, zasady i sposoby postępowania, swój potencjał i swoje ograniczenia, ukształtowane i wypracowane w dużej mierze w domu rodzinnym (na przykład w każdym domu tradycja wigilijna wygląda nieco inaczej). Spotkanie dwóch osób jest zderzeniem dwóch odmiennych środowisk, które teraz mają połączyć się w jedno. Celem młodego małżeństwa jest więc wypracowanie własnej rodziny, własnego, wspólnego dla małżonków i odpowiadającego im systemu działania, jakościowo odmiennego od istniejącego w ich domach rodzinnych. Bardzo często można zauważyć jak młodzi ludzie, żyjąc razem, upodabniają się do siebie, tworząc w środowisku odrębną całość, odrębny system małżeński i rodzinny (najlepiej z uwzględnieniem również swojej odrębności i niezależności od siebie nawzajem). Rodzice mogą tu pełnić funkcję wspomagającą, doradzającą, ale nie ingerującą w kształtującą się nową rodzinę.

Kiedy młode małżeństwo zamieszka z teściami opisany proces jest zaburzony. Nowa rodzina kształtuje się w odniesieniu i na terenie funkcjonującym zgodnie z zasadami domu rodzinnego jednego ze współmałżonków, przy obecności jego rodziców. Trudno tu o równowagę wchodzących w interakcję środowisk, swobodną dyskusję, kłótnię czy seks. Zarówno rodzice jak i młodzi cały czas są słyszani i obserwowani. Jedni i drudzy dostosowują się do sytuacji, dostosowując się do siebie. Może być tak, że, zamiast spędzać czas razem, młoda żona będzie plotkować w kuchni
z mamą/teściową, dzieląc z nią obowiązki Pani domu, a mąż będzie spędzał czas zgodnie ze standardami wyznaczanymi przez teścia/ojca. Prawdziwy kłopot pojawi się gdy młodzi małżonkowie wyobrażają sobie swój model rodzinny jako zupełnie inny niż przyjęli ich rodzice, np. małżeństwo tradycyjne a partnerskie. Szanse na zbudowanie jakościowo odmiennej relacji są w tych warunkach znikome.

Wspólne mieszkanie zaostrza również istniejący w wielu domach konflikt lojalności wobec rodziny w postaci rodziców lub teściów i rodziny w osobie żony lub męża. Wiele osób nie dostrzega, że już ślub rozwiązuje ten dylemat. W chwili złożenia przysięgi, przyrzekamy, że od teraz, zdanie męża/żony będzie dla nas ważniejsze niż rodzica. Stawiamy lojalność wobec współmałżonka na pierwszym miejscu, zawsze wspieramy go i nigdy nie atakujemy i nie krytykujemy przy jego/naszych rodzicach. Niezgodności rozwiązujemy w domu, między sobą, ale względem innych stajemy za sobą nawzajem murem (oczywiście pomijając sytuacje skrajne, np. przemocy w małżeństwie). Dotrzymanie lojalności jest znacznie trudniejsze gdy żyjemy z rodzicami, jesteśmy wtedy winni im wiele więcej i łatwiej o sytuacje narażające na krytykę z ich strony.

Ponadto, mieszkając z rodzicami, nadal na co dzień funkcjonujemy w roli dziecka. Jest to często sposobem  unikania odpowiedzialności wynikającej z dorosłości, przedłużeniem okresu zależności i młodości, przebywania pod skrzydłami rodziców (spod których dużo łatwiej krzyczeć i buntować się). Nie sprzyja to podejmowaniu własnych niezależnych decyzji i wyborów. Stawia też jednego z małżonków w pozycji uprzywilejowanej: ma za sobą swoich rodziców, swój dom rodzinny. Osiągnięte „kształty” małżeństw mieszkających z rodzicami są znacznie bardziej uwarunkowane osobowością i stylem funkcjonowania rodziców niż małżonków mieszkających samodzielnie.

Nie pomijajmy też faktu, że zamieszkując z rodzicami, odbieramy prywatność i niezależność nie tylko sobie, ale i im. Wciąż skazujemy ich na życie naszym życiem i uniemożliwiamy odnalezienie się w nowej sytuacji.

Powody podjęcia decyzji o zamieszkaniu z rodzicami mogą być przeróżne. Ważne żeby zdać sobie sprawę z tego dlaczego to robimy. Czy przyczyną są trudności finansowe czy raczej oszczędności? Opiekowanie się rodzicami czy raczej lęk przez wyzwaniami dorosłości i podtrzymywanie dziecięcej zależności? Może unikanie obowiązków lub ograniczone zaufanie do partnera, strach przed zostaniem z nim sam na sam? Świadome podejmowanie tak ważnych decyzji pozwoli uniknąć wielu zbędnych rozczarowań i konfliktów. Pomoże też docenić własną odpowiedzialność za małżeństwo i świadomie układać wzajemne stosunki. A zanim zaczniemy oszczędzać na wspólnym mieszkaniu rozsądnie podliczyć możliwe zyski i straty.

psycholog  Joanna Bednarska-Okarmus

Joanna Bednarska-Okarmus

---

Udane wesele.
Jak profesjonalnie i tanio przygotować wesele, które zachwyci Waszych gości? Organizacja wesel w praktyce.

"Bardzo polecam książkę!!!! jestem na samym początku przygotowań do ślubu... i ta książka uświadomiła mi o ilu rzeczach jeszcze zapomniałam... a i poddała ciekawe pomysły na rozwiązanie wielu trapiących spraw..... naprawdę WARTO!"

Więcej

---

MY - czyli jak być razem

Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe.

"Książka ta spowodowała trwałe zmiany w naszym związku."

Jakub Koralewski

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 4.0/10 (3 votes cast)

Niezdrowe powody zawierania małżeństw


Niezdrowe powody zawierania małżeństw
autorem artykułu jest Iwona Sobieraj

Według statystyk GUS w roku 2005 zanotowano 57 tyś rozwodów. Zapewne duży odsetek z nich został zawarty z niezdrowych powodów. Chcesz uniknąć tych błędów? Oto kilka najważniejszych.

1. Bo tak długo byliśmy razem
Ten powód jest dość częsty. Jesteście ze sobą od paru lat, znacie się na wylot, wiecie czego można się po sobie spodziewać. Po prostu przyzwyczailiście się do siebie.
Czasem bywa tak, że otoczenie zaczyna naciskać na ślub, czasem to ty sama chciałabyś mieć już ,,pewność’’, w końcu latka lecą. A poza tym myślisz sobie, że nie można dopuścić żeby tyle lat się zmarnowało. Nie wyobrażasz sobie zaczynania wszystkiego od początku, tych podchodów, randek. Boisz się, że nie znajdzie się lepszy kandydat. Lepiej brać to co się zna, nawet jeśli nie jest w pierwszym gatunku?

2. Żeby uciec z domu
Jest to jeden z najsmutniejszy powodów zawierania małżeństwa. Najczęściej postępują tak młode dziewczyny, chcąc uciec przed tyranią ojca lub matki. Przed poniżaniem, brakiem miłości a czasem i biciem. Ale ucieczka w ślub niczego tu nie rozwiąże. Nie naprawi krzywd i nie odbuduje poczucia własnej wartości. Przeniesiesz to wszystko na swój związek. A twoja frustracja będzie tym większa im bardziej partner będzie daleki od ideału i twoich oczekiwań.

3. Lęk przed staropanieństwem (starokawalerstwem)
Według naszych norm społecznych nie ma nic gorszego niż zostać starą panną lub starym kawalerem. To powoduje, że w pewnym wieku zaczynasz szukać partnera na siłę. Przy czym na mężczyzn patrzymy z dużo większą tolerancją. A więc presja społeczna na kobiety jest dużo mocniejsza. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że statystycznie kobiet jest więcej niż mężczyzn oraz że kobiety żyją dłużej, może nie dziwić fakt zawierania takich małżeństw.
Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy twoi znajomi zaczynają zakładać rodziny, ty wtedy zaczynasz wpadać w panikę. Sądzisz, że wszyscy wartościowi mężczyźni zostaną ,,zaklepani’’. W takich wypadkach kobiety ,,łapią’’ jakiegokolwiek kandydata który jest choć trochę zainteresowany ślubem. Małżeństwa takie zazwyczaj się rozpadają, lub ze szczęściem niewiele mają wspólnego.

4. Żeby się kimś opiekować lub sprawować kontrolę
Często kobiety wychodzą za mąż z misją ,,uleczenia’’ partnera. Z depresji, nałogu , hazardu bądź innych problemów. Są święcie przekonane że ich miłość zmieni partnera na lepsze. Znane jest powiedzenie: ,,po ślubie on się zmieni…’’’. Nigdy się to nie stanie, nie wierz w to! Nigdy nie pobieraj się z tego powodu.

Sytuacja ze sprawowaniem kontroli wygląda trochę inaczej. Jeśli ludzie odpowiednio się dobiorą, być może nawet będą żyli we względnej zgodzie. Mówimy tu o przypadku, gdy np. dominująca kobieta poślubi niepewnego siebie, niedowartościowanego mężczyznę. On będzie szczęśliwy że żona wszystko robi za niego, a ona że ma wszystko pod kontrolą i czuje się potrzebna. Jednak, uwaga, z upływem czasu charaktery się zmieniają, którejś ze stron może zacząć przeszkadzać niezdarność lub dominacja drugiej.

5. Lęk przed samotnością
Kiedy jesteśmy młodzi, w szkole, na studiach otacza nas grono przyjaciół. Potem wchodzimy w dorosłe życie i coraz częściej musimy się z nim zmierzać sami. Wiele osób, w szczególności kobiety, obawia się wziąć odpowiedzialność za własne życie. Z tym problemem mamy w szczególności do czynienia gdy mieliśmy nadopiekuńczych rodziców. Teraz nie potrafimy sami podejmować decyzji, boimy się życia w pojedynkę, nie wierzymy w siebie, w swoje możliwości. Spod skrzydeł rodziców chcemy przejść pod opiekę męża.

6. Z powodu zakochania
Zakochanie jest bardzo przyjemnym stanem 🙂 ale nigdy nie służy podejmowaniu trafnych decyzji. Pamiętaj, nigdy. W takim stanie zazwyczaj nie myślimy racjonalnie. Partner wydaje nam się ideałem, a wszystkie różnice między nami wydaja się ekscytujące i ciekawe. Ale zakochanie dość szybko przemija, a szara rzeczywistość może nas bardzo szybko sprowadzić na ziemię i do sali sądowej.

--
http://www.I-love-you.pl
Serwis o miłości, przyjaźni, partnerstwie.
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Udane wesele.
Jak profesjonalnie i tanio przygotować wesele, które zachwyci Waszych gości? Organizacja wesel w praktyce.

"Bardzo polecam książkę!!!! jestem na samym początku przygotowań do ślubu... i ta książka uświadomiła mi o ilu rzeczach jeszcze zapomniałam... a i poddała ciekawe pomysły na rozwiązanie wielu trapiących spraw..... naprawdę WARTO!"

Więcej

---

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)

Obwieszeni przekonaniami


Obwieszeni przekonaniami
autorem artykułu jest marcin kurnik

Kiedy zaczniemy się uważnie przyglądać. Najpierw naszym przekonaniom o sobie samym, o otaczającym nas świecie, o ludziach których napotykamy na swojej drodze. Dostrzeżemy zależność między przekonaniami a rzeczywistością.

Zaproponuję wam, wyprawę w głąb siebie na spotkanie z naszymi przekonaniami . Spróbujmy spokojnie usiąść i zastanowić się, nad zdaniami jakie zapadły nam w pamięci. Wynotujmy je wszystkie. Słowa powtarzane przez naszych rodziców, bliskich, przyjaciół oraz zupełnie obcych ludzi. Wykorzystajmy tabele przekonania , na której będziemy je wypisywać. Jeżeli pamiętamy kto je do nas wypowiedział , zanotujmy. Listę tą uważajmy za otwartą i dopisujmy wszystko co nam się przypomni. Będzie to wspaniały materiał do przepracowania z Radykalnym Wybaczaniem. Dajmy sobie prawo do wspomnień.

Popatrzmy na siebie jak na piękny krajobraz. Możemy użyć do tego celu lustra: oto jestem, oto moja piękna twarz, oto ja - nie ja. Ktoś kogo chcę poznać, zaprzyjaźnić się z nim, pokochać go. Zastanówmy się kogo widzimy. Postarajmy się dokładnie opisać każdy najmniejszy szczegół, detal naszej twarzy, postaci. Nie osądzajmy się. Zachwyćmy się sobą niczym maleńkim dzieckiem. Jeżeli pojawia się coś, co nam się w sobie nie podoba, spróbujmy to potraktować jako osądy, które zostały nam narzucone z zewnątrz. Wynotujmy je. To będzie kolejny materiał do pracy.

A teraz wróćmy do założenia że świat jest odzwierciedleniem naszych przekonań. Zastanówmy się nad tym co wynotowaliśmy. Ile jest cierpienia, bólu, złości i nienawiści w tym co wynotowaliśmy?

Przejdźmy do działania. Collin nazywa Radykalne technologią przetwarzania emocji. Mnie jest bliskie potraktowanie tego co daje Radykalne, jako zestawu narzędzi. A jednym z nich jest właśnie arkusz. Użyjmy więc tego narzędzia do przetworzenia emocji bólu, cierpienia, krzywdy.

Sięgnijmy do naszej listy i zobaczmy, że kaleczymy się powtarzając po innych że jesteśmy: za głupi, za brzydcy, nic nie warci, nie atrakcyjni, nie zasługujemy na miłość, nie zasługujemy na obfitość itd. itp.

Każde z naszych przekonań o sobie jest nabyte. Jest nam wmówione, narzucone. Zapominamy złe słowa wypowiedziane w naszą stronę, pozornie wybaczamy. A jednak pozostają jak pętle. W psychologii buddyjskiej istnieje termin samjodźana, który oznacza wewnętrzne twory, pęta albo węzły. Kiedy ktoś powie ci kilka niemiłych słów, a ty, nie rozumiejąc go wpadniesz w złość, zawiąże się w tobie taki węzeł. Najczęstszym powodem powstawania takich węzłów jest brak zrozumienia. Nasz umysł nie chce przyjąć, że nosi w sobie negatywne uczucia (strach czy żal), ukrywa je w rzadko odwiedzanych rejonach świadomości.

Zachęcam do pisania arkuszy na autorów przekonań. Zachęcam do wybaczania. Nawet a może zwłaszcza gdy wydaje się nam, że nie mamy komu wybaczyć. To proste ćwiczenie z przekonaniami ukazuje nam, że trzymamy w sobie niechęć innych, przetworzoną przez lata, na niechęć do siebie samych. Zachęcam do pisania arkuszy „na siłę”. Im mniej nam się chce pisać, tym bardziej powinniśmy. Dla mnie arkusze otworzyły drogę do zmiany. Stały się pierwszym znakiem na szlaku radykalnych zmian w moim życiu.

Jeżeli ktoś raz powie „jesteś głupi” możesz tego nie zauważyć, po kilku razach sam siebie będziesz nazywał głuptakiem

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Mądre szczęśliwe życie.
Jak być szczęśliwym człowiekiem, który z łatwością rozwiązuje problemy, jakie życie stawia mu na drodze?

„Polecam książkę jako prezent dla młodych małżonków. Znajdą drogę do celu. Bez lektury – to nie jest możliwe! ”

Grzegorz Grefkowicz, właściciel drukarni cyfrowej

Więcej

---

Jak ruszyć z miejsca

Choć w tym momencie Twój problem może wydawać się przeszkodą nie do ominięcia, są sposoby na to, aby z łatwością sobie z nim poradzić. Dowiedz się, jak ruszyć z miejsca i ułożyć plan działania, aby odzyskać komfort i normalność.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)