Archiwa tagu: Szczęście

Przyciągnij miłość



872375_be_with_me_2[1]
Wczoraj podczas oglądania filmu "Sekret" mąż powiedział mi, że poznał mnie w momencie, kiedy zaczął pozytywnie myśleć. Kiedy zaczął akceptować siebie. Ta jego wypowiedź nie dała mi spokoju. Zaczęłam sama zastanawiać się nad moim wcześniejszym życiem i towarzyszącymi mu emocjami.

Jako zbuntowana nastolatka poznałam swoją pierwszą miłość. Wtedy byłabym gotowa zmienić cały świat wokół siebie, ponieważ sama czułam się nieszczęśliwa. Wówczas nie przyszłoby mi do głowy, że kwestia szczęścia i nieszczęścia to moje wewnętrzne nastawienie, a nie wina otaczającego mnie świata. Moja pierwsza miłość podobnie jak ja przeżywała okres buntu. Nasz związek był burzliwy. Przeżywał wzloty i upadki, rozstania i powroty. Byliśmy ze sobą przez długie lata. Przez ten czas nigdy nie miałam 100 procentowej pewności czy jestem kochana. Szczęśliwa byłam przez krókie momenty. Nie czułam się akceptowana.

Męża poznałam w momencie, kiedy odnalazłam wewnętrzny spokój i szczęście. Wcześniej myślałam, że szczęście może dać mi inna osoba. Teraz wiedziałam, że jestem i będę szczęśliwa bez względu na to, czy obok mojego boku stoi mężczyzna, czy też będę sama.

Otrzymać miłość można w momencie, kiedy daje się miłość. A pierwszą obdarowaną osobą powinieneś być Ty sam. Aby móc kogoś kochać i być kochanym, trzeba najpierw pokochać siebie. Jeżeli uważasz, że masz wady - zmień je na zalety, albo zaakceptuj. Pogódź się z sobą. Według prawa przyciągania podobieństwa się przyciągają. Kiedy więc chcesz otrzymać miłość kochaj. Kiedy chcesz otrzymać szacunek szanuj. Najpierw daj te uczucia sobie.

Czyż nie mogąc zaakceptować własnych wad będziemy w stanie zaakceptować je u drugiej osoby?

Czy nie szanując siebie można kogoś szanować? Czy druga osoba będzie Cię szanować, jeżeli Ty siebie traktujesz bez szacunku?

Czy można czuć się dobrze u boku drugiej osoby, jednocześnie czując się źle we własnej skórze?

914481_little_frogs_-_cute_love[1]

Zastanów się jakie uczucia żywisz w swoim sercu. Czy siebie kochasz, doceniasz? Czy możesz patrzeć na siebie w lustrze? Postaraj się kontrolować swoje wewnętrzne odczucia. Jeżeli czujesz się w tym momencie źle zmień to. Wzbudzaj w sobie dobre emocje. Odkryj swój sposób na dobre samopoczucie. Oglądaj komedie. Śmiej się i ciesz z bycia tym kim jesteś. Jeżeli nie jesteś w stanie zmienić swojego nastawienia sam poradź się psychologa.

Szkoda tracić czasu na wieczne wojny ze sobą, kiedy można być szczęśliwym i kochanym tu i teraz. Miłość czeka tuż za rogiem, ale najpierw trzeba ją znaleźć w sobie.

Autor: Jolanta Valentin

eioba

---Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

---

Mężczyzna od A do Z.
Jak zrozumieć mężczyznę i stworzyć związek, w którym będziesz szczęśliwa i kochana?

"Doskonala publikacja zarowno dla Kobiet jak i Mezczyzn,szczerze polecam wszystkim ktorzy borykaja sie z jakimikolwiek problemami w zwiazkach On/Ona,Ona/On. Gratuluje dla Autora !."

Zbigniew Nowak

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)

Nie bój się miłości



Nie bój się miłości
autorem artykułu jest Robert Monik

Miłość jest cudowna. Wiedzą o tym ci, którzy kochają i kochali kiedyś. W końcu każdy z nas chce być kochanym i pragnie kochać. Bowiem dzięki miłości możemy przeżyć radosne i niezapomniane chwile. Możemy poczuć się naprawdę szczęśliwi. Czy to nie wspaniałe? Przecież po to żyjemy. Dlatego nie powinieneś się bać miłości i tego, co ona ze sobą niesie. Przecież jest ona czymś niezwykłym, cudownym i pięknym. O tym możemy się dowiedzieć w chwili, gdy kogoś naprawdę kochamy.

Zamknięcie się na miłość prowadzi do nieszczęścia, samotności, bólu. Wystarczy spojrzeć tylko na osoby niekochane. One naprawdę cierpią i wołają o pomoc. Nikt z nas nie chciałby się tak czuć, jak oni. Nie ma nic gorszego w życiu, niż nie kochać i nie być kochanym. W końcu być człowiekiem oznacza przede wszystkim kochać. Kochać nie tylko siebie ale i drugiego człowieka. Powinniśmy o tym stale pamiętać. Nie ma innej, lepszej i wartościowszej drogi dla nas, niż kochać. Kochać całym sercem, duszą i ciałem. Całym sobą.

Zatem, jeśli chcemy być kochani przez innych, najpierw sami musimy obdarzać innych miłością. Kochać ich bezinteresownie i otwarcie. Co oznacza, że powinniśmy być szczerzy wobec tej osoby, którą kochamy i autentyczni. Jeśli nie jesteśmy autentyczni i nie możemy być sobą , to po diabła nam taka relacja? Powinniśmy być także serdeczni i mili, nieegoistyczni i prawdziwie kochający. Czyli tacy, którzy pragną dla drugiej osoby tego, co najlepsze. Tego, by była ona przy nas szczęśliwa i radosna. W końcu miłość zawsze oznacza troskę, zainteresowanie i akceptację, które są okazywane drugiemu człowiekowi. Kochać - to nie myśleć o sobie, ale o człowieku, którego kochamy. O tym, by był on z nami szczęśliwy.

Często o tym zapominamy, bądź o tym nie wiemy. Widzimy w miłości tylko siebie. Własne przyjemności i korzyści. Nie patrząc na pragnienia i potrzeby drugiej osoby. Czy zatem może tu być mowa o prawdziwej miłości? Nie sądzę, a wy co myślicie na ten temat?

By kogoś kochać, nasze myśli, uczucia i działania winny być skierowane na drugiego człowieka. Na tego, którego kochamy. Wówczas będziemy mogli się rozwinąć i dostrzec szczęście, którym zostaliśmy obdarowani przez los. To taki paradoks miłości, że dając innym szczęście, sami jesteśmy szczęśliwi. Warto o tym pamiętać. Czasem odnoszę wrażenie, że nie wszyscy o tym wiedzą. Zatem, gdy chcesz być kochany, najpierw sam musisz kogoś pokochać. Oznacza to, że nie powinieneś myśleć tylko o sobie, ale przede wszystkim o osobie, którą kochasz. O swojej sympatii, partnerce.

Jedynie otwierając się na miłość, możemy spotkać miłość. To kolejny paradoks miłości. Jakże ważny i niedoceniany przez nas. Często pomijany i lekceważony. Co więcej, możemy stać się prawdziwą osobą. A być osobą, to znaczy nie bać się myśleć, czuć, pragnąć, wierzyć, kochać, żyć, marzyć. To także nie bać się otworzyć przed drugim człowiekiem. W końcu o tym, kim jestem, decyduje właśnie to, co myślę, czuję i pragnę. Ale także to, czy nie boję się otworzyć przed drugim człowiekiem. Czy potrafię mu powiedzieć o tym, co myślę, czuję, pragnę itp. Podzielić się z nim swoją osobą. Tym, co we mnie prawdziwe, wolne i intymne.

W miłości powinniśmy być autentyczni. Co oznacza, że gdy kochamy musimy zrzucić wszelkie maski, które często nam przeszkadzają i czynią naszą relację zakłamaną. Powinniśmy także pokazać drugiej osobie swój świat i samych siebie. Bez tajemnic, pozorów, gry i udawania. Tylko w ten sposób możemy stać się dla kogoś bliscy i ważni. A przecież o to w życiu chodzi. Możesz także stać się kimś ważnym i bliskim dla tego, przed którym się odsłoniłeś. Możesz być naprawdę sobą.

Zatem nie bój się podążać drogą miłości. Nie bój się otworzyć przed drugim człowiekiem. Pokazać mu siebie, swój świat. W końcu chcesz, aby Twoje życie było piękne i wartościowe.

Źródło: John Powell - „Dlaczego boję się kochać", „Jak kochać i być kochanym"

Robert Monik
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
Słowa kluczowe:
miłość, człowiek, życie

---

Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?

Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!

"Książka w porządku, można się z niej dużo dowiedzieć i przy odpowiednich chęciach także zdziałać. Polecam wszystkim nieśmiałym!!!"

Artur

Więcej

---

Jak pokochać siebie?

Poznaj sekret, jak skutecznie rozwiązywać problemy i osiągać życiowe cele.

"lektura pozwala przemyśleć wiele spraw, zrozumieć dotychczasowy sposób postępowania / myślenia / oraz poznać jego przyczynę, jednocześnie umożliwia inaczej spojrzeć na siebie samego oraz osoby nas otasczające, poprzez ćwiczenia dodaje wiary we własne siły, możliwości działania"

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Okaż MIŁOŚĆ!


Okaż MIŁOŚĆ!
autorem artykułu jest Kacper Korzeniewski

Podczas rozmowy z jednym z moich przyjaciół, zadałem pytanie, w jaki sposób dotrzeć do naprawdę głębokich emocji. W jaki sposób wpływać na siebie na naprawdę głębokim, emocjonalnym poziomie.

To naturalnie wpływa na wszystko co robię. Jeżeli potrafię z samym sobą, komunikować się naprawdę silnie i głęboko, potrafię dokładnie to samo robić z innymi. Z przyjaciółmi, z rodziną, z partnerem, ze znajomymi, z ludźmi na ulicy.

Proces jest bardzo prosty, działa błyskawicznie i jedyne co mnie zastanawia, to fakt, dlaczego ludzie tego nie robią? Dlaczego ja tego nie robiłem wcześniej? Prawdopodobnie dlatego, że o tym nie wiedziałem i ludzie również o tym nie wiedzą.
Teraz masz szansę poznać wyjątkowo prostą metodę na to, by wejść na bardzo wysoki poziom.
Metoda, którą za chwilę opiszę, składa się z 3 etapów.

Każdy z nich jest ważny, każdy jest przyjemny i każdy bez wyjątku da Ci dużo.. BARDZO DUŻO!
Etap pierwszy. Okaż sobie miłość!
Kiedy ostatnio, powiedziałeś sam sobie lub sama sobie, że się kochasz? Kiedy patrząc w lustro wypowiedziałeś lub wypowiedziałaś te magiczne dwa słowa: KOCHAM CIĘ! ?

Możliwe, że nigdy, możliwe że dawno, a bardzo możliwe że było to dzisiaj. Czy były to naprawdę szczere i prawdziwe słowa? Wypowiedziane w silnym stanie i poczuciu tego, że są one dla Ciebie prawdziwe?
Pamiętam, że gdy ja pierwszy raz od bardzo dawna wypowiedziałem te słowa, oczy zaszły mi łzami, bo czułem się naprawdę wyjątkowo. Osoba, na której mi najbardziej zależy powiedziała mi, że mnie kocha. Ja, który spędzam ze sobą 24 godziny na dobę, ja, który przeżyję ze sobą całe życia, powiedziałem sobie że się kocham!

Ktoś mógłby powiedzieć, że to narcyzm, hedonizm w bardzo prostej formie, ale czy to ważne? Myślę, że dużo ważniejsza jest samoakceptacja i bezgraniczna miłość – taka prawdziwa – którą obdarzasz siebie.
Jeśli potrafisz okazać to uczucie na naprawdę głębokim poziomie, samemu lub samej sobie, potrafisz okazać je również innym. To jest etap drugi.
Okaż innym miłość!

Drugi etap dla mnie był odrobinę trudniejszy, w końcu niezbyt często okazywałem miłość swoim bliskim, a to przecież fundament tworzenia kapitalnych relacji. Nie zawsze chodzi o miłość między kobietą a mężczyzną, często jest to miłość przyjacielska, miłość rodzicielska, miłość dla najbliższych, miłość dla całego świata!

(…)„Niektórzy z was wiedzą też, co mi sie przytrafiło. Chciałbym jednak podzielić się tym doświadczeniem z innymi. Myślę, Joe - zwrócił się do mnie - że zanim skończę, przekonasz się, że warto było oddać mi na chwilę głos.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem twoją sugestię, że aby rzeczywiście nabrać stanowczości, trzeba nauczyć się mówić najbliższym, że się ich kocha, pomyślałem sobie, że to stek sentymentalnych bzdur. Zastanawiałem się, co u licha jedno z drugim ma wspólnego. Powiedziałeś, że stanowczość jest jak skóra, a srogość jak granit; że stanowczy umysł jest otwarty, elastyczny, zdyscyplinowany i wytrwały. A ja ciągle nie rozumiałem, co ma do tego miłość.
Pewnego wieczora usiadłem naprzeciw mojej żony. Twoje słowa wciąż mnie dręczyły. Co to w końcu za odwaga powiedzieć własnej żonie, że się ja kocha? To przecież potrafi każdy.

Wspomniałeś też, że powinno się wyznać miłość w dzień, przy świetle, a nie w nocy, w sypialni.
No więc... No więc odchrząknąłem i zacząłem dukać coś pod nosem. Urwałem. Żona podniosła na mnie wzrok i spytała, czy cos mówiłem, na co ja odparłem, że nic. Nagle zerwałem się z kanapy, podszedłem do niej przez pokój i nerwowo odsuwając gazetę, którą czytała, wyrzuciłem z siebie: ""Alice, kocham cię"".
Przez moment patrzyła na mnie, wybałuszając ze zdziwienia ocy. Potem zakręciły się w nich łzy i odezwała się cichutko: ""Ed, ja tez cię kocham... Pierwszy raz od dwudziestu pięciu lat powiedziałeś to w ten sposób!""

Rozmawialiśmy chwilę o tym, jak miłość, jeśli jest jej wystarczająco dużo, może załagodzić przeróżne napięcia i rozwiązać kłopoty. Naraz, pod wpływem chwilowego impulsu, postanowiłem zadzwonić do Nowego Jorku, do mojego najstarszego syna. Prawdę mówiąc, nigdy nie udało nam się nawiązać rzeczywiście dobrego kontaktu ze sobą. Gdy tylko odebrał telefon, wybuchnąłem: ""Synu, prawdopodobnie pomyślisz sobie, że jestem pijany, ale to nieprawda. Po prostu wpadłem na pomysł, by zadzwonić do ciebie i powiedzieć, że cię kocham"
W słuchawce zaległa cisza. Chwilę później usłyszałem jego stłumiony głos: ""Wiesz, tato, ja chyba zawsze o tym wiedziałem, ale naprawdę wspaniale jest to usłyszeć. Chcę, żebyś wiedział, że ja też cię kocham"".

Pogawędziliśmy jeszcze przez chwilę - rozmawiało nam się doskonale. Zadzwoniłem też do mojego młodszego syna w San Francisco, z którym zawsze byłem bliżej. Powiedziałem mu, że go kocham, i ponownie moje słowa sprawiły, że udało nam sie porozmawiać naprawdę szczerze, jak nigdy dotąd.
W nocy, kiedy rozważałem wszystko, co się zdarzyło, nowe prawidła postępowania, o których mówiłeś poprzedniego dnia, nabrały dodatkowego znaczenia.
Wiedziałem już, jak się do nich stosować - przez miłość.

Przeczytałem sporo książek na ten temat. Doprawdy, Joe, mnóstwo ludzi ma wiele do powiedzenia. Wreszcie zacząłem doceniać niewiarygodną praktyczność miłości - zarówno w domu, jak i w pracy.
niektórzy z was wiedzę, że zmieniłem diametralnie sposób postępowania z ludźmi. Zacząłem więcej i uważniej słuchać, i teraz naprawdę słyszę. Wiem, że lepiej jest odnajdywać w innych ich mocne strony, zamiast bezustannie rozwodzić się nad ich słabościami. Sprawia mi niekłamaną przyjemność budowanie ich samo zaufania. A najważniejsze, czego się nauczyłem, to , że znakomitym sposobem okazywania innym miłości i szacunku jest dać im do zrozumienia, że wierzy się, iż wykorzystują wszystkie swe zdolności, by osiągnąć cel, który założyliśmy wspólnie. *

Zbieranie owoców!
Trzeci etap może być najprzyjemniejszym, ale tak naprawdę bez pozostałych dwóch ma małe szanse na to by zaistnieć. Może być najprzyjemniejszy, ale jest równie istotny jak dwa pozostałe.
Trzeci etap to zbieranie owoców.
Jeśli zaakceptowałeś/łaś siebie, doceniłeś/łaś się naprawdę szczerze i wyznałaś sobie bezgraniczną miłość, jeśli wyznałeś/łaś miłość swoim najbliższym, swojej rodzinie, przyjaciołom – czas zbierania owoców właśnie się zbliża, a bardzo możliwe, że już się zaczął.

Bezgranicznie wierzę w równowagę i w to, że wszystko co daję, wraca do mnie z jeszcze większą siłą. Tym samym, dając sobie wolność emocjonalną, akceptację i bezgraniczną miłość, dając ją wszystkim moim bliskim i ludziom na całym świecie, doskonale zdaje sobie sprawę, że to wróci. Już zaczęło. To jest właśnie ten czas, kiedy przez dwa poprzednie etapy zasadziłeś ziarenko miłości, a nawet wiele ziarenek… teraz czas plonów, który będzie trwał cały czas.
Ludzie w Twoim otoczeniu będą obdarzać Cię tak samo silnym, a może nawet silniejszym uczuciem miłości, jakim Ty ich obdarzyłeś/łaś. Sam siebie lub sama siebie będziesz szanować, doceniać i kochać coraz silniej.

To jest właśnie umiejętność porozumiewania się ze sobą, z bliskimi, ze wszystkimi na naprawdę głębokim poziomie emocjonalnym.

*fragment opowiadania pochodzi z książki Balsam dla Duszy.

UniqueLifestyle.pl
Kacper Korzeniewski
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

---
Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?

Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!

"Książka w porządku, można się z niej dużo dowiedzieć i przy odpowiednich chęciach także zdziałać. Polecam wszystkim nieśmiałym!!!"

Artur

Więcej

----

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Prawo do szczęścia



Prawo do szczęścia
autorem artykułu jest Mira Ulowska

No cóż, ja to ja.
To są moje ręce, moje nogi, włosy, moja twarz, mój umysł.
Cząstka mojego JA jest w mojej rodzinie, w moim domu, w tym, co robię.
Moje JA jest cząstką wszechświata.
Co prawda ta cząstka jest mniejsza niż najdrobniejszy pyłek, ale gdyby mnie nie było, to ten wszechświat byłby już inny.
Moje JA jest w mojej przyszłości – to moje marzenia,
w mojej teraźniejszości – to słowa do Was i w mojej przeszłości.

Wszystkie wydarzenia z przeszłości dotyczące mnie, choćby tylko pośrednio, ludzie, którzy darzyli mnie miłością, przyjaźnią, albo i nienawiścią, moje uczucia do tych ludzi, oraz to, o czym sama zadecydowałam
dobrze lub źle, stworzyło moje JA takie, jakie jest teraz.

W szkole nie lubiłam historii.
Były to dla mnie suche fakty, daty, które nie miały ze sobą żadnego związku. Uczyłam się tego, bo tak było trzeba, ale wszystko szybko wylatywało mi z głowy. Sporo czasu upłynęło nim pojęłam, że historia to również ludzie, a właściwie przede wszystkim ludzie ze swymi zaletami i wadami.
To oni i ich decyzje dotyczące spraw małych i wielkich, tworzyli i tworzą historię.
Ja także żyjąc, tworzę swoją historię. To, co dzieje się dziś, jutro będzie historią. I aby to jutro było wspaniałe, dziś trzeba podjąć odpowiednie decyzje.
Poeta powiedział:
„Na każdym miejscu i o każdej dobie
Gdziem z Tobą płakał, gdziem się z Tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy Tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił."

Tak! Zgadzam się!
Moje JA to również miejsca, w których byłam, moje uczucia, emocje, a także moje poczucie humoru,
które bywa nieobliczalne.

Pamiętam pewien film. Była to komedia. Na widowni raz po raz wybuchały salwy śmiechu.
A ja?
Ja sobie siedzę i dziwię się, co też ludzi tak bawi. Kiedy śmiechy umilkły, obudziło się moje poczucie humoru.
Roześmiałam się z całej duszy. Śmiałam się solo
i słychać mnie było w całej sali. Z oczu ciekły mi łzy, musiałam użyć chusteczki do nosa, co dodatkowo wzbogaciło efekty akustyczne.
Tak. Moje JA lubi się śmiać. Chce być szczęśliwe, kochane, podziwiane, chce odnosić sukcesy. Chce być w harmonii ze wszystkim, co je otacza.
Oto moje JA.
Myślę jednak, że nie jest to cała prawda o nim.

Moje JA ciągle się rozwija i chyba jest bardziej skomplikowane, niż udało mi się je przedstawić.
………………………………………………………………
Tyle o mnie. Sądzę jednak, że każdy człowiek na ziemi potrzebuje miłości, życzliwości. Potrzebuje akceptacji i zrozumienia.
Jednak, aby to wszystko stało się faktem trzeba sobie samemu odpowiedzieć na pytania:
• Kim jestem?
• Czego oczekuję od świata i ludzi?
• Co mogę zrobić, aby uzyskać od życia to, na czym mi najbardziej zależy?
I odpowiadając sobie na te pytania należy mieć świadomość, że nic nie można uzyskać biernie oczekując na to, co w życiu najlepsze, najdroższe i na to, czego najbardziej się pragnie.
Ale wcześniej jeszcze, trzeba zrozumieć, że każdy człowiek mały, duży, młody i starszy jest niepowtarzalny, jedyny, wyjątkowy.
Jest człowiekiem i to daje mu prawo do tego, co najlepsze w życiu.
Prawo do szczęścia.

Piekło i niebo.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

---

Jak pokochać siebie?

Poznaj sekret, jak skutecznie rozwiązywać problemy i osiągać życiowe cele.

"lektura pozwala przemyśleć wiele spraw, zrozumieć dotychczasowy sposób postępowania / myślenia / oraz poznać jego przyczynę, jednocześnie umożliwia inaczej spojrzeć na siebie samego oraz osoby nas otasczające, poprzez ćwiczenia dodaje wiary we własne siły, możliwości działania"

Więcej

---

Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?

Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!

"Książka w porządku, można się z niej dużo dowiedzieć i przy odpowiednich chęciach także zdziałać. Polecam wszystkim nieśmiałym!!!"

Artur

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

7 nawyków szczęśliwej rodziny


7 nawyków szczęśliwej rodziny
autorem artykułu jest Paweł Sygnowski

Ostatnio coraz więcej osób z mojego otoczenia planuje założenie własnej rodziny, a co za tym idzie zaczynają naprawdę serio podchodzić do kwestii wychowania dzieci, udanego pożycia ze współmałżonkiem, itp. Jednym słowem: stworzenia naprawdę szczęśliwej rodziny. Tym bardziej ucieszyłem się, kiedy całkiem niedawno miałem okazję przeczytać poradnik Stephen`a Covey`a zatytułowany właśnie „7 nawyków szczęśliwej rodziny”.

Wstęp do tej pozycji, to wprowadzenie do tematu. Możemy znaleźć w nim odpowiedzi na pytania: „co?”, „dlaczego?” i „jak?” - ale (niestety) w odniesieniu do autora i samego procesu napisania przez niego tej książki, co niekoniecznie musi każdego interesować. Idźmy jednak dalej.

Bardzo ciekawe jest w tym miejscu zestawienie wykroczeń uczniów w szkole w 1940 roku i w 1990 roku. Różnica jest kolosalna, widoczna od razu i daje do myślenia. Na tej podstawie – generalnie chodzi o postępującą demoralizację i rozpad rodziny – autor formułuje coś na kształt swojego motto, czyli przekonuje, żeby mimo wszystko zakładać, dbać, rozwijać i pracować nad/w swojej rodzinie. Mimo tego, że początkowo nie będzie żadnych efektów, albo nie będą one takie, jakbyśmy się tego spodziewali, to pracujmy dalej. Analogia z chińskim bambusem, jest jak najbardziej na miejscu. Po zasadzeniu tej rośliny w ziemi przez kilka lat podlewania i dbania, żeby miała wszystko, co jej potrzeba do wzrostu, nic się nie dzieje. Nie rośnie. W końcu już kiedy hodowca dawno stracił wszelką nadzieję, że z tego coś będzie, w ciągu bardzo krótkiego czasu, roślina ta rośnie bardzo wysoko. Co działo się przez ten czas, kiedy hodowcy wydawało się, że nic się nie dzieje, nic nie rośnie? Roślina zapuszczała potężnie korzenie, a dopiero potem zaczęła rosnąć w górę. Podobnie jest z własną rodziną. Jeśli Ci nie wychodzi, jeśli tracisz nadzieję, że coś pozytywnego z tych Twoich starań będzie, to pamiętaj, że Ty dopiero zapuszczasz korzenie. A za jakiś czas, kiedy korzenie Twojej rodziny będą wystarczają silne, zacznie ona rosnąć w górę i wtedy stanie się prawdziwie szczęśliwą rodziną. Jak to zrobić? Autor proponuje receptę w postaci 7 nawyków.

Pierwszy nawyk mówi o tym, aby być proaktywnym. Proaktywność, to rodzaj samotestu. O co dokładnie chodzi? Cokolwiek nas spotyka w życiu, dzieje się w danym momencie. W przedziale czasowym między tym momentem, a naszą reakcją jest czas, w którym mamy wybór. Możemy zdecydować, co zrobimy w związku z tym wydarzeniem. Ten właśnie nasz wybór określa naszą reakcję. Proaktywność, to właśnie sztuka dokonywania właściwym wyborów na to, co nas spotyka w życiu. Takich wyborów, które w efekcie przeradzają się w pozytywne i skuteczne reakcje.

Co składa się na ludzką proaktywność? Są to 4 elementy. Samoświadomość, czyli wiemy, że jest źle, że się coś stało. Sumienie, dzięki któremu wiemy, że jest źle, nie tak jak powinno być i coś trzeba z tym zrobić. Wyobraźnia, która daje nam pojęcie, jak powinno być. Z kolei, wolna wola sprawia, że coś robimy w tym kierunku, aby obecny stan zmienić na ten właściwy.

Przy okazji omawiania tego nawyku, autor przedstawia swoją ideę banku emocjonalnego. Jest to sposób na określenie jakości Twoich stosunków z pozostałymi członkami rodziny. Jak w każdym banku, tak i w tym, są wpłaty i wypłaty. Wypłaty, to wszystkie te złe, nieodpowiednie rzeczy, które myślimy, robimy lub mówimy innym naszym domownikom. Wpłaty, to:

- okazywanie uprzejmości i dobroci;
- przepraszanie za swoje czyny;
- lojalność wobec nieobecnych, czyli należy mówić o nich tak, jakby naprawdę byli obecni;
- dotrzymywanie obietnic – zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że przecież największe obietnice składasz swojej rodzinie (zrobimy to i to, będziemy mieli to i to, pojedziemy tam i tam, itp.);
wybaczanie.

Drugi nawyk mówi o tym, żeby zawsze zaczynać robienie czegokolwiek z wizją końca. To właśnie ta wizja końca określa nasz cel, czyli daje odpowiedź na pytanie: „po co właściwie to robimy? dlaczego?”.

Autor mocno przekonuje o potrzebie stworzenia rodzinnej misji, która określa: „co ma robić rodzina?”, „jak ma to robić?”, „dlaczego ma to robić?”, „po co w ogóle istnieje?”. Dalej, mamy swoisty poradnik na temat tego, jak w ogóle stworzyć taką misję.

Zaczyna się od ustalenia tego, co jest dla danej rodziny najważniejsze. Dwa powszechne problemy spotykane w czasie tego procesu, to sprzeczne oczekiwania co do ról poszczególnych osób w rodzinie (my myślimy tak, a ta druga osoba zupełnie inaczej) oraz różne strategie rozwiązywania spotykanych problemów. Te dwa problemy można rozwiązać w czasie ogólnej dyskusji nad rodzinną misję. Efektem jej powinno być spisania deklaracji misji, a następnie używanie jej w codziennym życiu.

Najpierw rzeczy najważniejsze, to 3 nawyk.
Mówi on o tym, że priorytetem w naszym życiu – tak naprawdę – jest rodzina. Zauważ, że bycie członkiem danej rodziny, to jedyna trwała rola człowieka w jego życiu. Wszystkie pozostałe (zwykle myśli się tutaj o rolach wykonywanych w czasie pracy zawodowej), to role tymczasowe. Dzisiaj jesteś pracownikiem/właścicielem firmy X, a jutro już nie, ale ojcem/matką/bratem/siostrą będziesz zawsze. Większość ludzi zwyczajnie kłamie utrzymując, że rodzina nie jest dla nich najważniejsza w życiu. Tak naprawdę jest, a takie osoby przekonują się o tym dopiero, jak już jest za późno na jej uratowanie.

Zastanawiający fakt, że wedle przytoczonych przez autora badań, absolutna większość żłobków i przedszkoli nie zapewnia odpowiedniej opieki naszym dzieciom. Statystyka jest wręcz przerażająca. Wynika z niej, że średnio dziennie dziecko przez 7 godzin ogląda telewizor, a tylko przez 5 minut rozmawia ze swoim ojcem. Proszę zgadnąć, jak przeważnie wyglądają te rozmowy.

Kolejnym smutnym faktem, jest to, że obowiązujące prawo wcale nie wspomaga małżeństw. Obecnie wziąć rozwód, to nic prostszego. Nastąpiło także zawężenie samego pojęcie rodziny do 2 pokoleń (rodzice i dzieci), a kiedyś powszechnie za rodzinę uznawano także dziadków, wujostwo, kuzynostwo, itp. Obecnie państwo jawi nam się jako pierwsza deska ratunku w sytuacjach krytycznych. Stąd powszechność zasiłków, pomocy państwowej dla rozbitych rodzin, itp.

Co konkretnie można i trzeba zrobić, aby w praktyce w naszym życiu rodzina była na pierwszym miejscu? Autor odpowiada, że należy znaleźć zawsze i stale specjalny czas dla swojej rodziny. Co konkretnie robić w tym czasie? Planować, rozwiązywać problemy, bawić oraz uczyć się. Można także zapraszać osoby z zewnątrz, które odpowiedzą o swoim życiu, szczególnych osiągnięciach, itp. Inną ideą, jest organizowanie spotkań ze swoim współmałżonkiem oraz dziećmi. W czasie spotkań z dziećmi należy przestrzegać dwóch bardzo ważnych zasad: robić to, co chce dziecko (oczywiście w granicach rozsądku) oraz słuchać jego, a nie krytykować.

Nawyki czwarty, piąty oraz szósty tworzą pewną całość. Wygrana – wygrana (nawyk czwarty), to w dłuższej perspektywie czasu jedyne realne rozwiązanie każdego problemu. Chodzi tutaj oto, aby napotkany problem nie rozwiązywać tylko tak, abyś Ty miał z tego jakąś korzyść, ale żeby obie strony na tym zyskały. Praktyczny przykład: masz problem ze swoimi dziećmi? Zaangażuj starsze w naukę młodszego i zobacz, co się stanie.

Najpierw zrozum, dopiero potem bądź rozumiany (nawyk piąty), przypomina nam o tym, że nie zrozumienie drugiego człowieka, to najpoważniejsza przyczyna jego cierpień. Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Empatyczne słuchanie. To dzięki niemu będziesz w stanie zrozumieć, kto ma rację w sytuacji, kiedy np. w pokoju panuje temperatura 20 stopni Celsjusza i dla jednej osoby jest za gorąco, a dla drugiej za zimno.

Nawyk szósty, to synergia, czyli, że 1+1 nie równa się wcale 2, ale 4, a nawet 5, czy 6.
Synergia jest właśnie tym dobrem, które wynika ze stosowanie wszystkich pozostałych nawyków. Aby ją osiągnąć należy podkreślać oraz doceniać różnice pomiędzy poszczególnymi członkami naszej rodziny poprzez angażowanie wszystkich w rozwiązywanie problemów w myśl zasady, że: „Kiedy dwoje się zgadza, jedno nie jest potrzebne”.

Ostatni nawyk sugeruje nam, aby regularnie ostrzyć rodzinną pilę. Dlaczego? Czego nie używasz, to tracisz. Racja? Masz samochód, który parkujesz na osiedlowym parkingu i nie używasz go przez kilka lat. Co z nim się stanie przez ten czas? Prawdopodobnie akumulator wysiądzie, rdza go zacznie zżerać. Słowem, stracisz swój pojazd. Tak samo z rodziną.

Ostrzenie piły, to odnowa fizyczna (uprawianie sportu), umysłowa (angażowanie do pracy naszego umysłu), duchowa (modlenie się) oraz społeczna (nawiązywanie nowych kontaktów, odświeżanie starych, itp.). Jak konkretnie ostrzyć pilę w praktyce całą rodziną?

- wspólnie spędzać czas z bliskimi oraz/lub dalekimi krewnymi;
- obchodzić wspólnie święta;
- obchodzić wspólnie urodziny członka rodziny;
- wspólnie bawić się;
- wspólnie służyć innym;
- obiady jeść wspólnie (bez oglądania TV);
- wspólnie uczyć się nowych rzeczy;
- wspólnie pracować;
- wspólnie modlić się.

Słowem końcowym: książka praktyczna, z mnóstwem pomysłów, sugestii oraz historyjek opisujących inne rodziny. Nie wystarczy jej przeczytać raz jeden. Trzeba do niej stale wracać i praktycznie wykorzystywać sugestie autora. Lektura nie tylko dla tych osób, które już mają własne rodziny, ale także dla tych, którzy planują założenie własnej, a przede wszystkim dla tych wszystkich, którzy tego nie planują. Takie osoby były, są i będą członkami swojej rodziny, więc czemu by nie zrobić tak, aby to nie była zwykła rodzina, tylko szczęśliwa? Autor nam obiecuje, że to jest możliwe i pokazuje na przykładzie swojej rodziny, jak to można zrobić. Dlaczego by tego nie zrobić? Odpowiedź pozostawiam już tylko Tobie.

Powyższa recenzja dotyczy pozycji:

„Stephen R. Covey, 7 nawyków szczęśliwej rodziny. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2007. ISBN: 978 – 83 – 7120 - 760 – 0. Czy wiesz, że przeciętny Polak czyta z prędkością zaledwie 200 słów na minutę? Możesz to sprawdzić... i zmienić! Zobacz na czym polega naprawdę szybkie czytanie Paweł Sygnowski - autor profesjonalnych rozwiązań edukacyjnych Praktycznie wszystko o właściwym użytkowaniu Twojego mózgu
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zobacz też: 7 nawyków skutecznego działania i zastosuj 7 nawyków w swojej firmie, bądź pracy.

---

Szkolny start dziecka

Jak przygotować swoje dziecko do rozpoczęcia szkolnej edukacji i zapewnić mu optymalne warunki do rozwoju?

Mądra książka napisana przez doświadczoną i wykwalifikowaną osobę.Zdecydowanie polecam.

XL

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)