Święcenie pokarmów przed Bazyliką Mariacką


Dzisiaj - 7 kwietnia, 2012 o godz.13 przed Bazyliką Mariacką Kardynał Stanisław Dziwisz będzie święcił pokarmy wielkanocne krakowian. Po uroczystości Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski złoży mieszkańcom i gościom życzenia świąteczne.

A tak, było w zeszłym roku:

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Rodzina przy jednym stole – radość, czy wyzwanie?


Czas świąt jest czasem szczególnym. To czas zadumy, ale i początku życia, którego symbolem od wieków jest jajko.
Na święta wyjeżdżamy do rodziny, bądź rodzina przyjezdża do nas.
W okresie swiątecznym w jednych domach panuje radość,a w innych napięcie.

Co robić, by w domu zagościł spokój i radość?

1. Siedząc przy stole dobrze jest zapomnieć na chwilę o dawnych sporach, a warto skupić się na pozytywach. Rozmowa idąca w stronę tego, co dobre rozluźni atmosferę, sprawi, że biesiadnicy będą się czuć dobrze.

2. W czasie spotkania patrz rozmówcy w oczy. Słuchaj tego, co mówi i dopytuj o szczegóły. Każdy lubi mówić o sobie, więc prośba o więcej detali będzie dla rozmówcy wyrazem dużego zainteresowania.Będzie to dla niego tym wazniejsze,im uważniej będzie słuchany.

3. Jeśli masz temat, którego nie chcesz poruszać - unikaj wątków mogących Twojego krewnego naprowadzić na niechciany temat.

4. Gdy przy rodzinnym stole są Ci nie znane osoby, albo krewni, których nie widzisz na co dzień rozpocznij dyskusję. Na początku trudno będzie Ci nawiązać rozmowę. Aby sobie to ułatwić wybierz jeden z tematów: ostatnie wydarzenia (niekoniecznie polityczne), hobby, przyjęcie, sławni ludzie, kultura.

5. W relacjach z nabliższymi czasem pozwalamy sobie na większą swobodę niż przy spotkaniach osób nam mniej znanych. Jednak w stosunku do najbliższych również powinniśmy używać magicznych słów: proszę, dziękuję.

6. Po wielkanocnym obiedzie warto spędzić wspólnie czas bez telewizji. Dobrym pomysłem jest wyjście na spacer w poszukiwaniu wiosny. Spędzanie z bliskimi wolnego czasu zacieśnia kontakty.

J.
---

Klucz do skutecznej komunikacji.
Jak świadomie rozmawiać, by uniknąć niepotrzebnych błędów i osiągnąć zamierzony efekt?

"Bardzo ciekawa i wartościowa publikacja. Umiejętność skutecznej komunikaji jest sprawą nieodzowną. W książce jasno są podane metody jak powinniśmy podchodzić do rozmów, a czego powinniśmy jak najbardziej unikać."

Adam Badurski

Więcej

---

MY - czyli jak być razem

Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe.

"Książka ta spowodowała trwałe zmiany w naszym związku."

Jakub Koralewski

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

ZŁOŚĆ


ZŁOŚĆ
NOWA POWIEŚĆ MAGDALENY MIECZNICKIEJ
Stylowa, przejmująca powieść obyczajowa z dramatem rodzinnym i miłosnym w tle
Premiera 25 kwietnia 2012

Strona Partnerstwo prezentuje fragment powieści:

Prolog

Kiedy myślę o tamtym lecie, spod wszystkich olśnień — smaku słonej wody, zapachu kurzu na rozgrzanej drodze i wilgoci pocałunków — pierwsza wyłania się duma. Duma, że pozwoliłam złości mną zawładnąć, i duma, że dzięki niej stałam się kimś innym, niż byłam dotąd. Kimś twardszym i gorszym.

Dorosłym.

Ale potem przychodzi zwątpienie.

1

Wśród anegdot powtarzanych przez kobiety z mojej rodziny, kiedy byłam dzieckiem, jest jedna, która ma szczególny związek z tą opowieścią. To historia dziewczyny, której matka została porzucona przez męża niedługo po urodzeniu córki. Być może chcąc zrealizować swoje dawne marzenie o wolności i karierze, a może z jakiegoś innego powodu, wyjechał on do Chicago i odezwał się dopiero wtedy, gdy córka kończyła osiemnaście lat. Z tej okazji wysłał jej małe pudełko z brylantowymi kolczykami, jakich z pewnością nie miała żadna z jej peerelowskich koleżanek.

Do prezentu dołączył zaproszenie do Ameryki, które w owych czasach (musiały to być wczesne lata siedemdziesiąte) było w Polsce szczytem marzeń. W godnym podziwu geście solidarności z matką i w zgodzie z własnym wypełnionym tęsknotą dzieciństwem dziewczyna odesłała je jednak bez słowa i — jak głosi opowieść — nigdy nie spotkała swojego ojca.

Historia ta długo mnie fascynowała. Przez dziesięć lat od odejścia mojego ojca, który gonił za podobnym marzeniem, choć już w polskiej rzeczywistości, nieraz przed zaśnięciem wyobrażałam sobie, że to ja otrzymuję przesyłkę i odsyłam ją bez słowa.

W myślach widziałam jego minę, kiedy odbiera swój prezent i zdaje sobie sprawę ze wszystkiego, co musiałam czuć przez te lata — po czym wzrusza się i żałuje. Następnie zaś prosi mnie o przebaczenie, a ja odmawiam. A mimo to odtąd nasze stosunki pozostają pełne zainteresowania i atencji — oczywiście z jego strony. I w każdym z języków obcych, jakich się uczyłam, powtarzałam sobie ten monolog, który kiedyś przed nim wygłoszę i w którym pięknie i dobitnie przedstawię swoje racje. Kto wie zresztą, czy nie po to z takim zapałem uczyłam się języków — żeby zwielokrotnić lingwistycznie triumf, który kiedyś przypadnie mi w udziale.

A jednak, kiedy miałam szesnaście lat i odebrałam telefon od sekretarki ojca, że będzie on niedługo w naszym mieście i chciałby się ze mną spotkać, zamiast zademonstrować niechęć, stawiłam się grzecznie w wyznaczonym miejscu. Ostatecznie musiało dojść do tego spotkania, żebym mogła powiedzieć ojcu, co o nim myślę. Pozwoliłam sobie tylko na maleńką niepunktualność, licząc, że będzie ona pierwszym aktem mojej przewagi. Przewagi moralnej dziecka nad rodzicem, który je skrzywdził. Najprostszej, najszlachetniejszej przewagi, jaką można sobie wyobrazić. I idąc na spotkanie, ufałam, że oto zaczyna się relacja, w której ja będę górą. Szybko zrozumiałam jednak, jak chybione były moje kalkulacje.

Mężczyzna, którego zastałam przy stoliku, nie wyglądał na kogoś, kogo łatwo onieśmielić.

Na zdjęciach z czasów mojego wczesnego dzieciństwa, z których zrobiłam sobie w domu mały ołtarzyk w tajemnicy przed mamą, wydawał się szczupły, a nawet chudy. Jego oczy błyszczały zaś jak oczy studenta, który gustuje w złych ideach.

I kogoś takiego się spodziewałam — błyskotliwego doktoranta, do którego wrażliwości łatwo mi będzie trafić. Kiedy przyszłam na świat, moi rodzice byli w końcu parą intelektualistów. Tymczasem czekający na mnie mężczyzna z tamtego chłopaka miał tylko bladą cerę i gęste, ciemne włosy. Od czasu do czasu odgarniał je dłonią do tyłu, w geście samozadowolenia.

Poza tym jednak zdążył przytyć i upodobnił się do okrutnego bożka. Jego twarz była pełna jak twarz Buddy, a spod wyrazistych brwi patrzyły wąskie i przebiegłe oczy. Elegancki ubiór — ciemny garnitur — nie zdołał jednak ukryć masywnego karku, przywodzącego na myśl bywalca osiedlowej siłowni. W ogóle strój i styl bycia mojego ojca zdawały się pasować bardziej do bankiera z Mediolanu niż do polskiego biznesmena. A jednak, jak się niebawem

przekonałam, komponowały się świetnie z jego charakterem. Był to bowiem mężczyzna brutalny i zawsze pewien swojej racji. Być może stał się taki w wyniku oszałamiającej kariery, a może to właśnie te cechy umożliwiły mu karierę — albo jedno i drugie po trochu. Przez jakiś czas miałam wstydliwą manię śledzenia wszystkiego, co mówiono i pisano na jego temat. W jakimś gazetowym „portrecie” wyczytałam, że jego ulubionym filozofem jest Nietzsche, pisarzem Dostojewski, a najbardziej pogardzaną cechą słabość. Sam uważał się za człowieka silnego i odważnego; do dzisiaj nie jestem pewna, czy taki był, czy też raczej brał swoją brutalność za siłę. W każdym razie biła od niego niezwykła, wręcz niebezpieczna energia, która otwierała przed nim wiele drzwi i być może niektóre serca.

Tamtego popołudnia mnie jednak zmroziła, tak bardzo, że nie mogłam wydobyć z siebie słowa. Zrozumiałam, że jeśli nie wykonam jakiegoś spektakularnego gestu, właśnie w rodzaju zwrócenia mu brylantowych kolczyków, rozgniecie mnie jak robaka. Ale na żaden taki gest nie było mnie stać.

— Mają tu doskonałą kaczkę z jabłkami. Polecam ci — powiedział z pełnymi ustami, kiedy usiadłam naprzeciwko i zatopiłam w nim wyczekujące spojrzenie.

Zbił mnie z tropu. Przez dziesięć lat, podczas których obmyślałam nasze powitanie, ani razu nie pojawiła się w nim kaczka z jabłkami. Zanim skończyłam obiad, ojciec wstał i zaczął się ze mną żegnać.

— Jestem zajętym człowiekiem, a ty spóźniłaś się dziesięć minut — wyjaśnił rzeczowym tonem, który miał pokazać, że moje przewinienie wcale go nie dotknęło. Zapewne dlatego, że nic nie było w stanie go dotknąć.

To akurat łączyło go z moją matką, a w każdym razie z osobą, jaką się stała po jego odejściu. Z wczesnego dzieciństwa zachowałam wspomnienie jej ciepła — potem jednak stała się powściągliwa i daleka. Być może po prostu nie chciała pokazać przede mną słabości — a może naprawdę słabość była jej obca, w każdym razie moje pytania o ojca zbywała obojętnym, przepraszającym uśmiechem i wracała do pisania swoich tekstów.

Ojciec był biznesmenem, który zbudował karierę na bezwzględności. Matka była dziennikarką, autorką ostrych i wzruszających reportaży społecznych o naszym regionie, które wyczerpały jej entuzjazm dla świata. Kiedyś razem chcieli czytać książki i być szczęśliwi, ale potem przyszły lata dziewięćdziesiąte i nikt już nie miał takich miłych planów. Kim mogłam stać się ja, roztkliwiająca się nad sobą sierota po ich marzeniu?

— Porozumiem się z żoną i zaprosimy cię do nas w czasie wakacji — dodał mój ojciec i wyszedł, a ja zostałam sama ze wstydem, że przez dziesięć lat tęsknoty nie dopracowałam się niczego, co mogłabym przeciwstawić jego arogancji

10

(…)

Za jakąś godzinę kilkoro znajomych Mathieu i Florence postanowiło pojechać nad morze, więc i my wsiedliśmy na skuter i pędziliśmy tym razem w dół wzgórza, łykając powietrze i śmiejąc się na głos z tej nocy i z tego, że się poznaliśmy. Nie wiem, jak długo trwała nasza przejażdżka, ale chciałam, żeby nigdy się nie skończyła. Wrażenia całego wieczoru, przenikliwość Florence i coś, co z braku lepszego słowa można było nazwać tolerancją — tolerancją na dziwność i cierpienie, które dotąd wydawały mi się czymś strasznym i wstydliwym — do tego czułość i urok Mathieu, wszystko to sprawiło, że miałam wrażenie, jakby ktoś otworzył przede mną zupełnie nowy świat. I był to w dodatku świat, do którego od dawna należałam.

W końcu Mathieu zatrzymał skuter i usłyszeliśmy łagodny szum morza. Znajdowaliśmy się na kompletnym pustkowiu, w ciemności. Nie widać było ani wody, ani plaży; w oddali błyszczało tylko światełko telefonu komórkowego, znaczące miejsce, gdzie musiała zatrzymać się przybyła parę minut przed nami Florence i kilkoro ich znajomych. Ufałam jednak, że mój towarzysz zna tę plażę na pamięć. Objął mnie w talii, żebym się nie potknęła, i popchnął do przodu. W końcu usłyszeliśmy ciche pluski i głosy dobiegające z morza, nadal niewidocznego. Zrzuciliśmy ubrania i w samej bieliźnie, ze śmiechem, stawiając ostrożnie kroki, poszliśmy do wody. Morze wydawało się teraz cieplejsze niż w dzień i tak spokojne, że przypominało jezioro. Zanurzyliśmy się po szyję; woda była czarna i śliska. Potem zamarliśmy, objęci, bojąc się ruszyć. W zasięgu ręki mogło kryć się wszystko, ale stojąc tak razem, czuliśmy się bezpieczni.

Wracaliśmy mokrzy i przemarznięci, lecz pod jeszcze większym urokiem tej nocy. A ja miałam wrażenie, że nigdy nie przeżyłam nic tak ekscytującego, szalonego, i zarazem tak dobrego.

— Dobranoc, Mathieu — powiedziałam, kiedy zatrzymał się przy Laurze L., i pocałowałam go w usta. Wypowiadanie jego imienia sprawiało mi szczególną przyjemność, bo nie do końca jeszcze miałam do tego prawo.

— To o dwunastej we Fnacu — szepnął i odwzajemnił pocałunek. — A teraz musisz iść, bo wygląda na to, że twój kuzyn zaraz się na mnie rzuci.

Jest chyba zazdrosny. — Jego francuski był miękki i podniecający, ale w taki sposób, jakby bycie podniecającym należało do najnaturalniejszych, najlepszych rzeczy na świecie.

Obejrzałam się. Brian siedział na rufie i patrzył na nas. Wyglądał na zmęczonego. Pomachałam Mathieu i weszłam na pokład. Fale rozbijały się o burtę; oparłam się o reling i wyciągnęłam z kieszeni papierosa, którego dała mi Florence, oraz jej zapalniczkę.

Nie chciało mi się jeszcze wchodzić do środka. A może czekałam na Briana. Po chwili usłyszałam jego głos.

— A więc tak się zachowują Europejki, gdy tylko się je spuści z oka — mówił cicho, sarkastycznie, jakbym go skrzywdziła.

Nie odwróciłam się, ale kątem oka dostrzegłam, że stanął za mną. Tak blisko, że czułam na plecach jego ciepło.

— To wspaniałe być tak rozwiązłą. — Użył słowa promiscuous, które kojarzyło mi się z artykułami z zakresu antropologii kultury. Parę lat temu, czytałam w „National Geographic” o jakichś Indianach, że są promiscuous. — Też bym tak chciał — dodał z pretensją.

— O, tak? — powiedziałam tylko.

Obróciłam się przodem do Briana, tak że moje biodra otarły się o jego udo. Był wyższy ode mnie o jakieś trzydzieści centymetrów, nawet odrobinę wyższy od Mathieu. Jego oczy błyszczały nade mną z mieszaniną odrazy i fascynacji. Myślałam, że za chwilę mnie dotknie i wtedy wydarzy się coś dziwnego i złego, od czego nie będzie odwrotu. Ale on stał tylko z wyrazem desperacji i zdziwienia na twarzy, bezwiednym ruchem zaciskając dłonie w pięści.

Wydmuchałam dym z papierosa i weszłam do środka. Poczułam, że jeśli zaraz się nie położę, zacznę wymiotować. Głowa mi pękała i nie wiedziałam, czy wstanę, żeby zdążyć na dwunastą. Miałam nadzieję, że w razie czego Mathieu na mnie zaczeka

Chcesz czytać dalej?

---

Tajemnice największych uwodzicieli

Poznaj sprawdzone sekrety uwodzenia i zostań zdobywcą kobiecych serc! Bądź lepszy od przeciętnego faceta!

"Lektura na sześć. Dowidziałem się z niej 90% nowych rzeczy o płci pięknej i 250% nowych informacji o sobie samym."

Kolo

Więcej

---
---
Tajemnice męskiego umysłu

Jak zrozumieć mężczyznę i zostać jego przyjacielem? Dowiedz się o czym i jak oni myślą, poznając ich tajemnice.

godna polecenia dla kazdej kobiety, wiele zmienia w relacjach damsko-meskich. kobietki przeczytajcie a bedziecie szczesliwe ze swoimi mezczyznami!!!

Ewa

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Konkurs „PRZYJACIEL RODZINY 2011”


Sytuacja  wielodzietnych  rodzin jest zdecydowanie trudniejsza w ostatnich latach. Rzeczywistość dnia codziennego stawia przed rodzicami tak liczne wyzwania, że  najczęściej nie są sami w stanie sprostać im ze względów ekonomicznych lub innych.
Tu należy podkreślić, że  w wielu takich rodzinach panuje atmosfera prawdziwej miłości, wzajemnej troski i pomocy oraz normalnego, poprawnego wychowywania dzieci. Jednak, chyba nikt nie wątpi, że życie na granicy wykluczenia społecznego jest ciężkie i smutne. Bez uporu, woli walki o każdy dzień, bez wsparcia i zrozumienia ze strony przyjaznych osób mogłoby zabraknąć wiary, że będzie lepiej.

Jak to możliwe, że udaje się wykrzesać tą wiarę ?

 

Podstawowym warunkiem koniecznym jest zdeterminowana i odpowiedzialna postawa rodziców, którzy pomimo ograniczeń i niesprzyjających czynników nie poddają się w walce o swoją rodzinę.

Kolejnym nieodzownym warunkiem jest wsparcie z zewnątrz. Wsparcie to bywa nieocenione dzięki ludziom o wielkim sercu, którzy mocno przejmują się losem innych, podejmują trud konkretnego działania i faktycznego niesienia pomocy rodzinom, rozwiązują lub niwelują problemy, mając za cel przede wszystkim dobro dzieci.

 

Fundacja RAZEM LEPIEJ już 13 maja 2012r. rozstrzgnie konkurs” Przyjaciel Rodziny 2011”, w którym  po raz drugi uhonoruje statuetką ”Łabędzia” osoby i instytucje niosące pomoc rodzinom.


Zwycięzcy zostaną wyłonieni w kategoriach:


Wielodzietna rodzina.


Matka samotnie wychowująca dzieci.


Ojciec samotnie wychowujący dzieci.


Sponsor/ofiarodawca.


Osoba publiczna.


Fundacja/stowarzyszenie.


Przekaz medialny/edukacyjny.

 

Jeszcze do 15 kwietnia praktycznie każdy może zgłosić kandydata w w/w kategoriach, wystarczy wysłać ankietę zgłoszeniową, która wraz z regulaminem konkursu – dokumenty te są dostępne na stronie Fundacji.

O kolejnej fazie konkursu, w której kapituła nominuje do nagrody głównej po 3 kandydatów  w każdej kategorii, będziemy informować po 20 kwietnia, po zaprezentowaniu  na stronie Fundacji RAZEM LEPEJ  sylwetek nominowanych kandydatów.

 

Gorąco zachęcamy do skorzystania, z trwającej nadal możliwości wyrażenia swojego uznania i podziękowania osobom lub instytucjom, za wyróżniający się sposób i styl  wykonywania swoich obowiązków czy misji na rzecz rodziny.

---

Jak ruszyć z miejsca

Choć w tym momencie Twój problem może wydawać się przeszkodą nie do ominięcia, są sposoby na to, aby z łatwością sobie z nim poradzić. Dowiedz się, jak ruszyć z miejsca i ułożyć plan działania, aby odzyskać komfort i normalność.

Więcej

---
---
Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Co z tą zdradą?


       Zdrada sieje spustoszenie w związku oraz przede wszystkim w tej eterycznej części ludzkiego istnienia, jakim jest dusza. Trzeba tutaj jasno powiedzieć, że prawie zawsze dzieje się tak zarówno u osoby, która zdradza, jak też u zdradzanego partnera, kiedy dowie się o zdradzie.

Zagadnienie zdrady jest z gatunku „temat rzeka” i napisano o nim miliony albo nawet miliardy słów.

… I cóż z tego?

Dopóki nie jesteśmy uczestnikiem dokonanego faktu zdrady, właściwie nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, ani wyrazić odczuć, emocji i sposobu myślenia którejkolwiek ze stron zdrady.

W zasadzie wydaje się, że zdrada ma dwóch uczestników, ale tak jest tylko w części przypadków.

Chyba jednak częściej zdarza się, że zdrada ma jednak trzech uczestników, bo wówczas, kiedy dochodzi do zdrady nie tylko fizycznej, ale i emocjonalnej istotną rolę odgrywa osoba, która wkracza pomiędzy partnerów.

       Chcąc tworzyć oraz trwać w szczęśliwym i harmonijnym związku dobrze jest uświadomić sobie, co można i trzeba robić, abyśmy nie stali się żadnym z uczestników zdrady.

 

Przypomnijmy, więc na początek publikowany jakiś czas temu na naszej stronie artykuł
pt. „Jak uniknąć zdrady?”

 

Co Waszym zdaniem decyduje, że tak często w życiu nie udaje się uniknąć tego traumatycznego dla związku  przeżycia, a osoba, która zdradza z wielu powodów nie chce zakończenia małżeństwa lub rozstania z dotychczasowym partnerem?

 

Oblicza zdrady

Zdrada i jej oblicza. Jak zdradzać, jak wykryć zdradę, oraz jak do niej nie dopuścić? Ujawniamy tajemnice tych, którzy zdradzają.

Dająca do myślenia, szczera, pozostawiająca wybór. Pomaga zrozumieć postępowanie drugiej osoby oraz swoje niezależnie od tego czy jest się zdradzonym czy zdradzającym.

Ewa

Więcej

--
--

Sekrety uwodzenia

Stań się mężczyzną pewnym siebie i zacznij uwodzić kobiety tak, jak tego pragniesz!

"Świetna książka na rozpoczęcie swojej przygody z uwodzeniem. Zawiera wiele cennych rad i wskazówek. Dobrze się czyta. Gorąco polecam!!!"
Leonardo
Więcej

--
--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Zakochaj się po raz drugi


Po traumatycznych doświadczeniach poprzedniego związku trudno przychodzi drugie, prawdziwe zakochanie się.

Pamięć o nieprzyjemnych wydarzeniach, o rozwodzie i walce o alimenty powoduje, że w sercu gości lęk przed nawiązaniem nowego związku i zranieniem.

Postawa obronna, jaka tworzy się po takich przeżyciach powoduje, że zachwoujemy się w specyficzny sposób:

1. Udawanie, że miłość jest niepotrzebna. Nie tylko przed znajomymi i rodziną, ale przede wszystkim przed samym sobą. Z postawy tej wynika traktowanie płci przeciwnej jako zła koniecznego.

2. Przygodne znajomości. Pogoń za bliksością drugiej osoby, a z drugiej strony nie dopuszzcanie do powstania głębszej więzi.

Ani jedna postawa, ani druga nie jest dobra. Z pierwszą wiąże się rezygnacja z miłości i szczęścia u boku drugiej osoby. Z drugiej samolubne podchodzenie do związków, wyciąganie z nich tego, co pozornie najlepsze i zaraz po tym pogoń za kolejną miłością. Zachowanie to rani napotkane na drodze osoby, więc na dłuższą metę nie uszczęśliwia.

Co jest rozwiązaniem i wyjściem z tej patowej sytuacji?

1. Czas dla siebie. Wbrew pozorom potrzebujesz go. Nawet jeśli wybierasz wariant pierwszy to pewnie tak zagłębiasz się w pracy, że brakuje Ci czasu na zastanowenienie się nad swoim życiem.

2. Rachunek sumienia. Niesty, aby móc pogodzić się z przeszłością jest konieczny. W każdym związku są winne dwie osoby, a nie jedna. Czasem winą tą jest zrobienie z siebie ofiary, przyzwolenie na to. Zdaję sobie sprawę, że gdy jesteś w niezdrowej relacji to słowa te mogą Cie zaboleć. Ale niestety tak jest. Winna jest każda z dwóch stron. Czasem wina ta polega na bierności i na dopuszczeniu do rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Zdanie sobie sprawy z faktu, że w tym też jest Twoja wina nie jest proste, ale jest pierwszym krokiem do wyjścia z emocjonlanego dołka.

3. Wybaczenie sobie. Gdy nie wybaczysz jemu/jej to będziesz ciągle tkwić w przeszłości.
Wybacz i partnerowi i sobie. Sobie wybacz, że dałaś się tak traktować, że byłeś w tym związku tak długo. Wbrew pozorom czas trwania nieudanego związku nie jest to czas stracony. Ten trudny czas to jedna z kosztowniejszych, ale wartościowych życiowych lekcji.

4. Odkrycie siebie na nowo. Kiedy jesteś znowu "na wolności" możesz nagle zauważyć, że zmieniłeś się. Że lubisz teraz spędzać czas w inny sposób, że lubisz się w innych kolorach niż dotychczas. Aby odkryć siebie próbuj nowych rzeczy.

5. Zrób listę cech, jakie Twój wymarzony partner powinien mieć. Przykładowo: chcę mieć partnera, który lubi dzieci, lubi tańczyć i gotować. Lubi spędzać wolny czas na łonie natury....

Powodzenia

J.

Mądre szczęśliwe życie.
Jak być szczęśliwym człowiekiem, który z łatwością rozwiązuje problemy, jakie życie stawia mu na drodze?

„Polecam książkę jako prezent dla młodych małżonków. Znajdą drogę do celu. Bez lektury – to nie jest możliwe! ”

Grzegorz Grefkowicz, właściciel drukarni cyfrowej

Więcej

--

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)

Zmień swoje nastawienie i sposób myślenia


Autorem artykułu jest Radek Kordziukiewicz

Od samego początku naszego życia mamy wokół siebie ludzi, którzy powtarzają, że się nie da, że nie umiesz, że sobie nie poradzisz. To kształtuje Twój sposób myślenia o sobie i innych. Nie można się temu poddać.

W tym celu proponuję Ci zmianę sposoby myślenia. Dlatego proponuję Ci kilka punktów jakie pomogą w osiągnięciu tego celu:

1. Lokalizuj i eliminuj swoje ograniczenia

Człowiek podświadomie, mając zakorzenione niewłaściwe postawy, działa na własną niekorzyść. Przykładem takiej zakorzenionej postawy może być przykład dziecka, któremu się od małego powtarza, że u nas w rodzinie to nikt nigdy nie zrobił biznesu, więc nikt nie ma na to szans. To dziecko nawet jak jest dorosłe, ma w sobie ciągle to zdanie, które podświadomie na nie wpływa.  Przy każdej okazji gdy się coś nie uda, zostanie wytłumaczone tym zdaniem. A kolejne próby będą po prostu zanikać, do całkowitego zaprzestania prób. Proszę zwrócić uwagę, że stwierdzenie jest kompletnie bzdurne – bo czy ktoś kto nie zrobił nigdy biznesu, nawet nie próbował, może ocenić, że dziecko gdy dorośnie nie będzie w stanie tego zrobić?
    Jeżeli jest coś co Ci mówi, że się nie da, że taki/a jak Ty nie ma na coś szans, że to niemożliwe bo coś tam – to najpierw trzeba sobie to uświadomić, krok za tym pójdzie umiejętność zignorowania tego, a następnie kompletnego pozbycia się wpływu. W lokalizacji z czym jest problem mogą Ci pomóc pytania: dlaczego tego nie zrobiłem/am? Co mógłbym/mogłabym poprawić, żeby to zrobić? Czego muszę się nauczyć, żeby to zrobić? Co mnie powstrzymuje przed zrobieniem tego? Co mi przeszkadza we mnie? Itp.
Przykłady:
jeśli jesteś nieśmiały/ła – ćwicz prezentacje, zapisz się na zajęcia z prowadzenia prezentacji, itp.
jeśli masz problem z kontaktem z ludźmi – zorganizuj sobie spotkania z nowymi ludźmi, wstąp do klubu dyskusyjnego
jeśli nie wierzysz w jakieś przedsięwzięcie – znajdź ludzi, którym się to udało
itd. itd. itd.

2. Unikaj strefy komfortu

Wielu ludzi żyje z dnia na dzień, bez zastanawiania się co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc, rok, 10 lat. Dlaczego tak się dzieje? Ludzie osiągają pewną strefę komfortu, poza którą nie chcą wychodzić. Taką strefą może być prozaiczny stan określonego poziomu zarobków, wystarczający na podstawowe potrzeby, stabilne zatrudnienie, aktualnie dobry stan zdrowia. Dla każdego człowieka strefa komfortu oznacza co innego. Gdy człowiek osiąga swoją strefę komfortu, przestaje wykonywać działania, które mogą go zmusić do opuszczenia tej strefy - rozleniwia się. Czyli tak de facto, przestaje stawiać sobie cele do wykonania, bo to zaburzy jego spokój i naruszy strefę komfortu, zmusi do działania.
Dlatego: UNIKAJ STREFY KOMFORTU.
Jak tylko poczujesz, że jest dobrze, to sygnał, żeby postawić sobie nowy cel. Stawianie sobie nowych celów, wyzwań prowadzi do osiągania ponadprzeciętnych rezultatów.

 

3. Korzystaj z wiedzy i doświadczenia innych ludzi

Większość ludzi osiągając pewien status, zapomina o tym, że świat idzie do przodu, że trzeba się kształcić, ciągle rozwijać. Najszybszym sposobem jest korzystanie z wiedzy i doświadczenia innych. Nie sposób w dzisiejszych czasach przeczytać wszystkich książek, spróbować samemu wszystkiego, powtórzyć błędy innych. Jeżeli się zamykamy na to wszystko, pozostajemy w swoim świecie, blokujemy dopływ sensownych informacji, eliminując przez przypadek te istotne.
Dlatego otwórz się na wiedzę innych, naucz się wybierać to co dla Ciebie jest najistotniejsze i potrzebne do realizacji Twoich celów. Załóż sobie, że każdy jest w stanie czegoś Cię nauczyć, niezależnie czy jest to Twój wróg, rywal czy przyjaciel. Korzystaj z ich wiedzy i doświadczenia.

 

4. Myśl i działaj pozytywnie

Bardzo ważnym elementem zmiany sposoby myślenia jest ciągłe wzmacnianie pozytywnych emocji i działań. Unikajmy negatywnych emocji pochodzących od ludzi w stylu "Nie da się", a lgnijmy do ludzi generujących emocje w stylu "zróbmy to", "da się","na pewno się uda". Druga grupa ma o wiele lepszy wpływ na nasze działanie, gdyż motywuje nas do właściwego działania. Należy się przyglądać ich działaniom i uczyć się samemu właściwych działań.

---

Blog o prowadzeniu biznesu i rozwoju ludzi

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Odnajdźmy miłość w sieci cz.1


Samotność jest stanem, który ma różne twarze. Istnieje samotność prawdziwa, albo samotność pozorna, czyli np. osamotnienie i brak bliskości w związku.

Znam opinie, że można ją polubić, a nawet cieszyć się. To właśnie ona przynosi tzw. „święty spokój”, który jest marzeniem wielu zapracowanych i zapędzonych osób. Daje też wolność dokonywania wyborów, takich, jakie są nam najwygodniejsze, a nie zakłóconych koniecznością kompromisu i oczekiwaniami partnera. Czasami jednak powraca chęć pozbycia się jej. Coś w głowie szepce, że samotność jest nienaturalna, że drugi człowiek jest nam potrzebny, aby czuć się szczęśliwiej i dobrze. Ta potrzeba odczuwania emocji pociąga chyba bardziej kobiety. Święty spokój jest fantastyczny, ale co z biciem serca? … Co z wołaniem duszy i tęsknotą za miłością? … Co z nadzieją, że wszystko jeszcze może się zdarzyć?

 

Kobiece przyzwyczajenie do samotności jest w pewnym sensie dużym komfortem, ale przychodzą takie momenty, kiedy z jednej strony nuda, a z drugiej ciekawość podpowiada zalogowanie się na portalu towarzyskim, choćby żeby z kimś popisać dla zabicia czasu.

 

Na początek trzeba się rozejrzeć, jak to działa i o czym się pisze. Po krótkim czasie zauważamy, że większość anonsów ma podobny charakter i ton – w wydźwięku bardzo zachęcający do nawiązania kontaktów. Odruchowo łatwiej przychodzi zwrócenie uwagi na osoby ze zdjęciem, bo przecież nie lubimy „niewiadomego”, a zdjęcie, chociaż w minimalnym stopniu niweluje anonimowość i wirtualność użytkowników.

 

Tworząc swój profil staramy się umieścić nasz opis ciekawszy i nieco mniej „szablonowy”. Decydujemy się dobrać ładne lub interesujące zdjęcie – jego umieszczenie świadczy w pewnym sensie o naszej odwadze. Uzupełniamy tylko te dane, które wydają nam się istotne lub konieczne – bo wcale nie chcemy pisać o sobie zbyt wiele. Jesteśmy ciekawi czy kogoś zainteresuje nasza wirtualna osoba, światopogląd lub hobby.

W wolnym czasie sami przeglądamy anonse z zamiarem znalezienia kogoś, kto wyda nam się, chociaż trochę potencjalną „bratnią duszą”. Z przejęciem odpowiadamy na pierwsze wiadomości, starając się utrzymać dystans przy jednoczesnym przyjaznym i pozytywnym nastawieniem.

Czy macie podobne doświadczenia lub spostrzeżenia ? … a może całkiem
odmienne ?

Czekamy na Wasze komentarze i opinie.

 

J z czym się spotykamy ze strony panów? … O tym już wkrótce w części 2.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Co mają w głowie polscy dwudziestoparolatkowie?


Prof.Rafal Ohme zajmuje się badaniem fal mózgowych, a ściślej mówiąc reakcją mózgu na bodźce z zewnątrz. Mowa tutaj o uczuciach jakie rodzą w naszym umyśle obrazy i słowa.

Podczas badania na głowę ochotnika zakładany jest czepiec podpięty do urządzeń. Badany podczas doświadczenia przegląda okładki gazet bądź ogląda filmy. W trakcie badania rejestrowany jest ruch gałek ocznych badanego oraz obudzone w mózgu uczucia. Rejestracji podlegają także tzw. ciarki na plecach. Zapis dokonywany jest na osi czasu. Dzięki temu profesor jest w stanie dokładnie określić, co wpłynęło na odczucia badanego.

Badaniu zostali poddani również polscy studenci. Dwudziestoparolatkowie otrzymali do przejrzenia kilka okładek znanych polskich czasopism, takich jak Wprost, czy Newsweek.
Studenci zostali poproszeni o przejrzenie okładek czasopism i wybranie z pośród nich tych dwóch, które ich zdaniem były najbardziej poruszające. Młodzi mężczyźni wskazali na okładki, na których widoczne były zdjęcia kojarzące się z seksem. Niby nic nadzwyczajnego, ale co innego powiedziały fale mózgowe badanych.

Mężczyźni podczas przygladania się okładkom czasopism byli podłączeni do urządzenia wychwytującego ich skryte uczucia.

Okazało się, że ich fale mózgowe wybrały dwie zupełnie inne okładki. Jedna była związana z religią, a druga ze Smoleńskiem. Fale mózgowe tych młodych ludzi opowiadały się za sloganem: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Często słyszy się, od starszych pokoleń, że polska młodzież to już nie ta sama, co kiedyś, i że młodzi ludzie nie mają wartości. Tymczasem przytoczone badanie naukowe wskazuje na to, że tak nie jest. Dla młodych Polaków wzniosłe wartości to nie puste hasła, ale rytm w jaki biją ich serca.

J.

--

Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?

Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!

"Książka w porządku, można się z niej dużo dowiedzieć i przy odpowiednich chęciach także zdziałać. Polecam wszystkim nieśmiałym!!!"

Artur

Więcej

--
ABC Mądrego Rodzica: Droga do Sukcesu

Dowiedz się, jak pomóc swojemu dziecku osiągnąć sukces i sprawić, aby było szczęśliwe.

"Szkoda że mnie tak rodzice nie prowadzili.."

Rafał Banaś

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Rozwód bez adwokata – to możliwe

       Decyzja o rozwodzie to jedna z trudniejszych życiowych decyzji. Sprawa w sądzie to kolejne traumatyczne przeżycie dla obu stron. Wydaje się, że pomoc adwokata jest nieodzowna, jednak są takie przypadki, kiedy można samodzielnie doprowadzić do korzystnego dla siebie wyroku. Szczególnym rodzajem spraw są rozwody, których bezpośrednią przyczyną jest stosowanie przemocy fizycznej lub psychicznej wobec współmałżonka, a czasami także wobec małoletnich dzieci.

Statystyki nieubłaganie wskazują, że sprawcami przemocy są przeważnie mężczyźni, co oczywiście nie oznacza, że brak sytuacji odwrotnej. Stając przed sądem krzywdzone latami osoby – jednak zdecydowanie częściej kobiety, mogą samodzielnie udowodnić, kto ponosi winę za rozkład pożycia. Z tego względu bardzo istotne jest, aby podpowiadać kobietom, co pomoże im przekonać sąd. Jednym z takich elementów jest procedura „niebieskiej karty”, którą zakłada policja po interwencji, co zazwyczaj następuje po akcie przemocy, w okolicznościach domowej awantury. Ważne jest, że uruchomieni procedury oraz prowadzenie dokumentacji rozpoczyna się na wniosek osoby pokrzywdzonej.

Sąd rozpatrujący pozew o rozwód będzie mógł zapoznać się z dokumentacją zgromadzoną przez policję, a nawet przesłuchać policjantów. Ewidentne doznania przemocy fizycznej, potwierdzone obdukcjami lekarskimi stanowią niezwykle silną broń kobiety i umożliwiają jej samodzielne osiągniecie wyroku rozwodowego z orzeczeniem o winie. W ostatnim czasie sądy zaczęły także ze zrozumieniem wychwytywać i rozumieć mechanizmy przemocy emocjonalnej i psychicznej. Udowodnienie takiej przemocy uznawane jest za niezwykle trudne, jednak pewne zachowania mówią same za siebie i trzeba o nich opowiedzieć lub opisać w pozwie. Sądy, a szczególnie przyznajmy tu otwarcie: Sędziny nie bagatelizują kwestii dotyczących słownego poniżania, wymuszania określonego zachowania, zmuszania do intymnego współżycia, czy uzależnienia ekonomicznego, któremu tak często ulegają kobiety w dzisiejszych czasach.

       Dlatego nie należy się bać samodzielnego relacjonowania ciężkich przeżyć i sytuacji, bo to one zabrzmią w sądzie najbardziej wiarygodnie – bardziej niż rutynowe przemowy prawnika.

autor: Hanna

Władca Słowa

Dowiedz się, co i w jaki sposób mówić, aby stać się Władcą Słowa i ludzkich emocji oraz reakcji. Poznaj niezwykłą moc pozytywnego wpływania na ludzi.

"Książka, która uzmysławia nam wiele rzeczy z życia i kontaktów międzyludzkich. Otwiera oczy..."

Andrzej

Więcej

--
Jak pokochać siebie?

Poznaj sekret, jak skutecznie rozwiązywać problemy i osiągać życiowe cele.

"lektura pozwala przemyśleć wiele spraw, zrozumieć dotychczasowy sposób postępowania / myślenia / oraz poznać jego przyczynę, jednocześnie umożliwia inaczej spojrzeć na siebie samego oraz osoby nas otasczające, poprzez ćwiczenia dodaje wiary we własne siły, możliwości działania"

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)