I żyli długo i szczęśliwie… cz. 1



Młodzi, zakochani,szczęśliwi i pełni nadziei. Nowożeńcom życzy się zdrowia, szczęścia i potomstwa. które w większości par pojawia się w pierwszych 3 latach trwania małżeństwa. Pojawia się tęsknota za "własnym kątem". Następuje decyzja o zaciągnięciu kredytu na mieszkanie. 30-letni okres kredytowania nie odstrasza ponieważ wciąż jest się młodym i całe życie ma się przed sobą.

Zbliżony do tego scenariusz przerabia wiele, jeśli nie większość par.

Kiedy jest się młodym nie zakłada się czarnych scenariuszy.

Jednak pomimo tego jak bardzo jest się teraz szczęśliwym warto zabezpieczyć się przed inną sytuacją. Nie mam tutaj na myśli rozwodu, ale losowe zdarzenia.

Co w sytuacji, kiedy młoda dwudziestoparoletnia matka dwójki dzieci zostaje wdową?

Wydaje się to nierealne, lecz niestety jest prawdziwe.

O takich wydarzeniach nie chcemy myśleć i słusznie, po co się męczyć drastycznymi obrazami. Warto jednak pomyśleć o zabezpieczeniu siebie i najbliższych.

"Koło ratunkowe", bądź poduszka bezpieczeństwa są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż "inwestycja" w zakup mieszkania na kredyt.

Dlaczego?

Kredyt ma to do siebie, że musi być spłacony. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że w spadku można otrzymać nie tylko dobra, ale również i kredyty.
Niejednokrotnie spadkobiercy stają przed dylematem - posiadania posiadłości rodzinnej i spłacania kredyty, czy też rezygnacji z rodzinnych pamiątek.

Znasz kogoś, kto był w takiej sytuacji?

J.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Bliskość na odległość cz. 1

Odkąd dzięki globalizacji i masowemu dostępowi do elektronicznej komunikacji przy użyciu internetu  powszechne jest systematyczne przekazywanie maili możliwe jest łatwe przesyłanie zdjęć, filmów i prowadzenie on-line video rozmów, odległość liczona w kilometrach bardzo straciła na znaczeniu.

Fakt ten powoduje, że nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów jest zdecydowanie łatwiejsze, mniej kłopotliwe, także nieco mniej kosztowne.

Ma to istotny wpływ dla związków, które nawiązują się i rozwijają pomiędzy osobami zamieszkującymi w różnych miejscowościach, krajach, a nawet kontynentach.

Rozłąki spowodowane wyjazdami służbowymi, kontynuowaniem edukacji lub emigracją „za pracą” są zdecydowanie łatwiejsze do przeżycia i nie powodują aż takiej frustracji jak w czasach, kiedy czekało się na listonosza z listem lub międzymiastowe, czy międzynarodowe połączenie telefoniczne.

 

       Nadal jednak związki na odległość budzą wątpliwości i niepewność. Na wielu forach codziennie pojawiają się nowe wątki opisujące konkretne sytuacje miłosne, z prośbą o rady i podpowiedzi, jak najlepiej odnajdować i zachowywać się. Równolegle, codziennie tysiące osób przesyła sobie wyznania miłosne, słowa tęsknoty oraz czułości,  przeplecione zwykłymi relacjami co się zdarzyło danego dnia. Więź oparta mocno o wzajemne zaufanie, która tworzy się w okolicznościach trudniejszych niż przeciętne ma swoją dużą wartość, więc niesie dodatkowe korzyści dla budowania trwałych relacji.

W tęsknocie jest wielki romantyzm, który w pewnym sensie stwarza potencjał dla duchowej bliskości, ale czy to możliwe, zależy od szczególnych cech i siły uczucia zarówno kobiety i mężczyzny.

Jeśli są dla siebie stworzeni, to uda im się odnaleźć sposób, aby zaspokajać wzajemne emocje i potrzebę poczucia, że są wciąż razem. Mogą przecież cieszyć się wspomnieniem ostatniego spotkania, albo planować kolejne. Mogą snuć plany tak, jakby trzymali się za ręce, albo obejmowali patrząc w oczy. Mogą uśmiechać się myśląc wzajemnie o sobie i marząc jak wielka będzie ich radość, kiedy znowu będą mogli się dotknąć.

To, czy taki związek przetrwa zależy chyba nie tak bardzo od wytrwałości, lecz od tego czy to prawdziwa miłość?

 

A kiedy Waszym zdaniem odpowiedź na takie pytanie może być twierdząca?

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Wywiad z Magdalena Miecznicką, autorką powieści „Złość”


Z Panią Magda rozmawiała A.Zemanek z Wydawnictwa Literackiego

Pani Anna Zemanek: Bohaterka pani najnowszej powieści czyta ambitną literaturę i wydaje się bardzo dorosła, ale kiedy chce się przeciwstawić ojcu i pokazać mu, jak się naprawdę czuje, nie potrafi. Dlaczego?

Pani Magda Miecznicka: Marta ma kompleks grzecznej dziewczynki. To chyba dość typowe w naszym świecie. Dziewczynkom zawsze się mówi, że muszą się ładnie zachowywać, być delikatne, grzeczne, łagodne. Nie mówić brzydkich słów. Nie złościć się. Złość piękności szkodzi. Muszą pielęgnować w sobie cnoty dziecka. Kobietom nie pozwala się dorosnąć. Znam kobiety, którym ten przesąd łamie karierę - nie są w stanie zachować się tak twardo jak mężczyźni, bo musiałyby przestać być urocze. Moja bohaterka w końcu przechodzi jednak przemianę i staje się twarda.

Poza tym Marta z powodu swojej osobistej historii weszła w rolę skrzywdzonej dziewczynki. Pierwszym etapem dojrzewania będzie więc dla niej pokazanie samej sobie i innym, że też potrafi krzywdzić. Myślę, że takie przemiany i okrutne zabawy są charakterystyczne dla okresu dojrzewania.

A: To powieść o dojrzewaniu?

M: Oczywiście, między innymi. Ale dojrzewanie okazuje się bardziej skomplikowane, niż to się Marcie wydaje. Ostatecznie moja bohaterka zda sobie sprawę, że dojrzałością nie jest ani twardość taka, jaką reprezentuje jej ojciec, ani krzywdzenie innych. Prawdziwa dojrzałość jest zupełnie gdzie indziej.

A: Czy w ogóle można się wyzwolić z dziecięcych zranień? Czy też ciągle będziemy płacić za grzechy naszych rodziców?

M: W książce pada zdanie, że dojrzałość to życie tak, jakby nikt nas dotąd nie zranił - a więc jakby nie było żadnego dotąd. Do tego w końcu dochodzi Marta. Dojrzałość to życie bez resentymentu, bez pragnienia zemsty, bez załatwiania porachunków. Suwerenne - a nie w reakcji na coś, co nas dotknęło. W tym sensie dojrzałość jest faktycznie wyzwoleniem się od tego, co zrobili nam nasi rodzice - oczywiście to tylko ideał, najczęściej niedościgniony.

A: Ważnym tematem książki jest europejskość. Czemu ona służy?

M: Marta jest młoda, zna języki obce, należy do pokolenia, które ma szansę wychować się bez tzw. kompleksu polskiego - czyli bez kompleksu prowincji, który długo prześladował naszych rodaków. Relacje o tym kompleksie znamy z literatury - najsłynniejsze powstały zapewne pod piórem Gombrowicza i Mrożka. Ja naprawdę myślę, że ten kompleks się skończył - że wcale nie był metafizycznym elementem polskości, tylko rezultatem takiej a nie innej sytuacji polityczno-kulturowej. Marta nie ma żadnego kompleksu, czuje się Europejką i ta jej europejskość daje jej przewagę nad, po pierwsze, starszym pokoleniem Polaków, reprezentowanym przez ojca i jego żonę, i, po drugie, nad parą Amerykanów, którzy mają z kolei kompleks Europy - jak wielu Amerykanów. Europejskość to tożsamość, która w rozgrywkach symbolicznych może dawać przewagę i Marta umie to wykorzystać.

A: W książce możemy podziwiać całą galerię kobiecych sposobów na życie. Łatwiej w życiu "grzecznym" dziewczynkom czy wyzwolonym "złośnicom"?

M: O rety, nie wiem.

Maja jest upiornie słodką i trochę naiwną Amerykanką. To taki nieznośny, ale naprawdę istniejący styl. Karolina jest przekwitającą pięknością, kobietą bezdzietną, niepracującą, a przy tym niezbyt dobrze traktowaną przez apodyktycznego, realizującego się zawodowo męża. Ma dość puste życie i wydaje się, że próbuje jakoś tę pustkę zapełnić. Florence jest ostrą Francuzką, która z błyskotliwości i braku złudzeń uczyniła swoje credo. Z kolei Marta to, jak już wspomniałyśmy, zraniona dziewczynka, wrażliwa intelektualistka, która nie potrafi powiedzieć tego, co czuje. W efekcie pewnych zdarzeń Marta wyzwala się ze swojego kompleksu grzecznej i zranionej dziewczynki i ta jej przemiana kompromituje po kolei wszystkie inne bohaterki. Zdziera z nich maski i pokazuje fałsz ich sposobów na życie. Ostatecznie Maja okazuje się nieco mniej słodka, niż chciała się wydawać, o Karolinie dowiadujemy się, że jest w gruncie rzeczy całkiem zadowolona ze swojego pustego życia. Nawet projekt egzystencjalny Florence odsłania swoją miałkość i niedojrzałość. No a Marta z jednej fałszywej sytuacji ucieka w drugą. Żeby w końcu jednak dojrzeć i otrząsnąć się z obu - to taki happy end przez łzy.

Moje bohaterki wykazują nieskończoną inwencję, jeśli chodzi o sposoby samooszukiwania. Ta ludzka umiejętność zawsze mnie fascynowała.

A: Wrażliwość artystyczna widoczna w Złości przywodzi na myśl atmosferę z książek Margaret Atwood czy Alice Munro. Czy jest pani wielbicielką twórczości tych pisarek?

M: Tak! Jestem wielbicielką takiego sposobu pisania, który można nazwać bardzo ogólnie nowoczesnym realizmem obyczajowym. Literatury współczesnej, która jest głęboka, przenikliwa, niełatwa pod względem poruszanych problemów, ale w której jest też fabuła, akcja, postaci, nawet suspens. Mam ostatnio dość awangardy - zajmowałam się kiedyś teorią literatury, byłam krytykiem literackim i wszystkie te eksperymenty, które uczono nas podziwiać, po prostu mi się przejadły. Sto razy wolę dobrze napisaną wciągającą powieść niż nudę, choćby rewolucyjną pod względem formalnym.

Przy czym ten nowoczesny realizm, o którym mówię, nie jest w Polsce nurtem wiodącym. U nas pisarze mają często przeświadczenie, że muszą ciągle rewolucjonizować język i inne narzędzia pisarskie, że każda książka powinna być nowatorska formalnie. Literatura wysoka musi być hermetyczną zabawą konwencjami i językiem. Ja sama kiedyś chyba też tak uważałam. A teraz aż mi się ziewać chce, jak o tym myślę.

Fabuła, akcja, postaci, dramat etc. są w Polsce dopuszczalne tylko w literaturze "niskiej" - na przykład detektywistycznej. Dlatego znam kilku krytyków literackich, którzy z własnej woli czytają wyłącznie kryminały - bo to jedyne dostępne książki, w których coś się realnie dzieje. Oczywiście trochę przerysowuję. Ale chyba nie bardzo.

Na Zachodzie jest zupełnie inaczej. W świecie anglosaskim kwitnie ambitna proza obyczajowa - psychologiczna i społeczna - z naszej perspektywy dość konwencjonalna pod względem języka i kompozycji, i to wcale nie odbiera jej głębi. Tak piszą właśnie Atwood, Munro, Barnes, Bushnell, Amis, czasem Roth, tak pisał Updike i wielu, wielu innych.

Lubię też francuski sposób psychologizowania, szybki, precyzyjny i elegancki. Wprawdzie został on ostatnio we Francji nieco wyparty przez literaturę "pępkową", polegającą na babraniu się w "ja" autora, ale z pewnością wróci. Ta tradycja Saganki, a przedtem na przykład Gide'a, Stendhala i Flauberta, ciągle jest chyba tym, co najlepsze w literaturze znad Sekwany. Wbrew pozorom także niby niechętny psychologizowaniu Houellebecq właśnie tej tradycji zawdzięcza swoją precyzję.

Moim zdaniem najprzyjemniejsze w literaturze jest tworzenie postaci, które nie są nami, oraz napięć pomiędzy nimi. To daje niesłychane poczucie wolności - że można wyjść z siebie i stworzyć kogoś zupełnie innego. Ostatnio interesuje mnie to znacznie bardziej niż zabawa konwencjami i wydaje mi się, że bardziej interesuje też czytelników.

A: W powieści zabiera nas pani w podróż w piękne miejsca wzdłuż Lazurowego Wybrzeża. Czy prywatnie jest pani miłośniczką tamtych stron?

M: Tak, prywatnie spędziłam tam kilka miłych chwil. Na przykład pojechałam kiedyś do Nicei robić wywiad ze Sławomirem Mrożkiem i z tego pobytu, w samym środku zimy, pamiętam oślepiającą jasność i energię miasta.

A służbowo sądzę, że to wiarygodne miejsce na wakacje dla takiego bogacza jak Mariusz, ojciec Marty. Poza tym Lazurowe Wybrzeże daje wdzięczną scenografię dla powieści. No i jest jeszcze czynnik psychologiczny. Jak się siedzi w listopadzie na Mokotowie i pisze powieść, to ma się ochotę umieścić ją gdzieś, gdzie słońce wylewa się ze wszystkich zakamarków i ludzie jeżdżą na skuterach.

Premiera powieści już 10.maja. Fragmenty powieści przeczytasz na stronie Partnerstwo - tutaj

A Ty jakie pytania chcesz zadać Pani Magdzie?

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Co z tą zdradą … gdy to „romans”?


      Inną, dobrze znaną choćby ze słyszenia i obserwacji, popularną odmianą zdrady jest romans, który nawiązuje się pomiędzy osobami, mającymi okazję do wzajemnego obserwowania się oraz okazywania sympatii. Najczęściej osoby te mniej lub bardziej systematycznie spotykają się na płaszczyźnie zawodowej, towarzyskiej, lub np. uczestniczą w tych samych zajęciach wynikających z zainteresowań.

Zwykle zaczyna się niewinnie, od sympatycznych uśmiechów i gotowości do niesienia pomocy. Można by powiedzieć zwykła uprzejmość, ale właśnie o to chodzi, że po pewnym czasie okazuje się, że dla tej konkretnej uwagi mamy jej więcej. Poświęcamy też ochoczo swoją uwagę i czas na wszelkie sprawy i tematy, dzięki którym znajdziemy się w towarzystwie tej osoby. Oprócz sympatii rodzi się fascynacja i podziw, które szukają drogi do wykorzystywania wszelkich możliwych okazji do przebywania ze sobą oraz pogłębiania wzajemnych relacji poprzez poruszanie jakichś osobistych kwestii lub problemów. Coraz częściej zdarza się wspólne picie kawy, lunch, albo np. wzajemne towarzystwo w różnorodnych okolicznościach.

       Środowisko ambitnej pracy wbrew pozorom jest bardzo romansogenne i to nie tylko z powodów imprez firmowych i cieszących się niezbyt dobrą sławą wyjazdów szkoleniowych lub integracyjnych. Można sobie pomagać w realizacji zadań, a jednocześnie wykazywać się wiedzą merytoryczną, kreatywnością, inteligencją i błyskotliwością w szybkim tempie budując swój wizerunek i autorytet.

Nawiązana przyjaźń, pogłębiające się porozumienie i zrozumienie wciąż są niewinne, ale coraz więcej ciepłych myśli skupiamy wokół obiektu przyjaźni oraz związanych z nim spraw i tematów. Odbija się to w codziennym życiu, bo pojawia się w nim roztargnienie i mniejsza dbałość o małżeństwo lub trwały związek i rodzinę.

 

       Kiedy jedna z osób lub obie, zaczynają snuć fantazje i marzenia, to sprawa staje się jest poważna. Z jednej strony pojawia się coś w rodzaju przestrachu, ale z drugiej unoszące skrzydła i zawrót głowy. Czyżby to uczucie miłości?

Pytanie takie powiało się, pojawia i jeszcze długo będzie pojawiać w głowach wielu kobiet i mężczyzn.

Próby zaplanowania następnego spotkania, które przyniesie nowe jeszcze doznania i radość przebywania razem często odbierają zdolność zdrowo rozsądkowego myślenia, że rozwijanie takiego romansu jest bardzo niebezpieczne dla dotychczasowego związku i życia.

W zależności od intensywności emocji obydwu osób dalej sytuacja rozwija się różnie.

 

       W największym szaleństwie i burzy uczuć wreszcie dochodzi do miłosnego aktu spełnienia. Na ogół towarzyszy temu wręcz euforyczna radość, ponieważ nie łatwo jest pogrzebać wytworzoną wizje idealnego partnera. Bliskość i stała jej potrzeba staje się coraz większa, więc nie pozostaje nic innego jak potajemne schadzki. Na początku potrafi być pięknie, ale z czasem emocje opadają. Na ogół trwa to od kilku tygodni do kilku miesięcy … dla najbardziej sobą zafascynowanych mogą trwać całe lata.

       Zdarza się jednak niespełnienie wzajemnych oczekiwań w sferze intymnej lub zbyt wielkie wyrzuty sumienia z powodu zdrady doprowadzają do szybkiego zaniku przyjacielskich odruchów i uczuć.

 

Zdecydowanie można stwierdzić, że romans niesie znacznie większy ciężar gatunkowy zdrady niż omawiana w poprzednim odcinku przypadkowa zdrada. Zdradzie fizycznej towarzyszy zdrada emocjonalna, duchowe oddalenie się od małżonka/partnera, a więc naruszenie podstaw związku. Ból i poniżenie dotyka skrzywdzonego partnera w sposób niewyobrażalny, podważając zaufanie i burząc miłość i sens trudów codzienności.

Romans, jako trwający w czasie obarczony jest dużym ryzykiem ujawnienia. Może to stać się przypadkowo, albo ktoś znajomy celowo przekaże kompromitujące informacje zdradzanemu partnerowi.

 

Czy romans jest tego warty?

 

Przecież na ogół z góry wiadomo, że to przejściowa ekscytacja, a nie chęć zmiany życia na nowe..
Więc dlaczego tak wiele osób poddaje się magicznym mackom romansu?

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)

odnajdźmy miłość w sieci cz. 3


       Z całą pewnością staramy się zachować rozsądek i ostrożność rozwijając internetowe kontakty z osobami, które zainteresowały nas swoim stylem, inteligencją lub dowcipem – to już zależy od indywidualnych preferencji. Przychodzi jednak taki moment, że na propozycję spotkania wypada się tylko zgodzić, chociażby żeby we własnym odczuciu dać szansę intuicji oraz przekonać się jak wyobrażenie osoby ma się do rzeczywistości.

Tak jak w większości stresujących sytuacji wystarczy wziąć głęboki oddech i odpisać na klawiaturze lub powiedzieć do słuchawki TAK. W końcu spotkanie przy kawie w publicznym miejscu, to nic wielkiego, a większość z nas ma jednak dystans do obiegowej opinii, że to naiwne i jednocześnie nieco głupie zachowanie.

 

       Trzeba przyznać, że zazwyczaj spotkania są miłe. Obydwie strony starają się o to, nawet, jeśli już pierwsze wrażenie krzyczy nam „ ooo to raczej nie jest ten sam facet, co na zdjęciu!!!”. Oczywiście nie wykluczamy, że reakcja z drugiej strony jest podobna, bo krytycyzm wobec siebie jest u wszystkich nieco osłabiony.  Bywa również, że osoba od razu wydaje nam się bardzo sympatyczna i atrakcyjna.

Tak czy inaczej, nie przekreślamy nikogo na podstawie chęci i próby odmłodzenia się.

Może właśnie to jest powodem, że bardzo wielu Panów zamieszcza w profilu lub wysyła pocztą elektroniczną zdjęcie z przed 5-10 lat. Szkoda, że nie mają świadomości, że stają się w ten sposób pożeraczami cudzego czasu i powodują u płci przeciwnej zniechęcenie do dalszego poszukiwania partnera w sieci.
       Niezależnie od wizualnego wzajemnego wrażenia kulturalni ludzie znajdą przecież temat do rozmowy przy kawie. Panowie, jako poczuwający się do płacenia za tą kawę lub lody poczuwają się również do podtrzymywania interesującej rozmowy.

Okazuje się, że interesują się po pierwsze, czym kobieta się zajmuje, z czego się utrzymuje oraz czy ma jakieś zobowiązania wobec dzieci.

Przyznam szczerze, że z romantyzmem, który większość Panów deklaruje w swoim profilu ma to zupełnie niewiele wspólnego.

Tematy kręcą się, więc najczęściej wokół pracy, posiadanego statusu zawodowego, auta, którym się jeździ oraz posiadanego majątku i dorobku życia.

Osobiście nie mam problemu, aby rozmawiać na te tematy, ale były one dla mnie jednak zaskakujące. Wywoływały wewnętrzne zażenowanie, ponieważ odczuwałam dyskomfort występowania w roli towaru na sklepowej półce.

Czy takie rozmowy mogą prowadzić do zakochania się z osobą poznaną w sieci? ... nie wiem!


Zdarzyło mi się również, że Pan po krótkotrwałej, ale obszernej korespondencji mailowej pisanej zresztą wierszem, na spotkaniu wyjawił, że zależy mu na partnerce, która prawie natychmiast zechciałby się do niego przeprowadzić na bardzo dalekie obrzeże aglomeracji i zajmować się nim pozostawiając wszelkie inne swoje sprawy z wyłączeniem oczywiście regularnych dochodów.  Refleksja, która natychmiast mi się nasunęła, to, że powinien napisać w swoim anonsie, że poszukuje atrakcyjnej, wręcz młodocianej emerytki, bo inaczej nie znalazłam odniesienia do wyjawionych na spotkaniu oczekiwań wobec potencjalnej partnerki.

Ten przypadek miał jeszcze inny aspekt, który chciałabym wskazać, jako przestrogę szczególnie dla panów, jako, że to oni są głownie narażeni na ponoszenie kosztów spotkań.

Otóż okazało się jeszcze, że Pan poszukuje towarzyszki życia od blisko 3 lat odkąd przeszedł na emeryturę i wyprowadził się z miasta. Prowadzi te poszukiwania intensywnie i niemal desperacko, ponieważ umawia się w tygodniu na 3-4 spotkania. Nie trudno się domyślić, jakie ma to konsekwencje ekonomiczne dla niego. Przyznał się, że praktycznie żyje z dnia na mniej niż średnim poziomie i oprócz dachu nad głową oraz swojego towarzystwa, uśmiechu i męskiej witalności nie zapewni przyszłej partnerce nic więcej. Skądinąd istnieją kobiety, które o niczym innym nie marzą.

 

Na innym spotkaniu, które i tak uważam za najprzyjemniejsze, ponieważ Pan był wręcz uroczy i bardzo miły, a rozmowa fajna pomimo wątków finansowo-majątkowych pojawił się temat zdrowia. Zdrowie to jedna z najważniejszych spraw w naszym życiu, więc wysłuchałam z uśmiechem informacje o kilku lekkich przypadłościach chorobowych. Temat rozwijał się w kierunku zdrowego stylu życia, a że Pan był „palący” to zabrnęliśmy do omawiania zmian koloru jego moczu w trakcie kuracji antynikotynowej. Oczywiście nie będę ukrywać, że odechciało mi się całkiem jedzenia pysznej super szarlotki na ciepło z lodami.

Dobry nastrój nieco uciekł i nie powrócił już nawet wówczas, kiedy Pan na pożegnanie był więcej niż skłonny do namiętnych pocałunków. No cóż, tylko daleko posunięta, moja indywidualna asertywność pozwoliła na zwyczajnie przyjacielskie pożegnanie z buziakiem w policzek, a kontakt zakończył się wzajemnym podziękowaniem mailowym za miły wieczór.

 

Jakie refleksje budzą się po 2-3 spotkaniach w podobnym stylu?

 

A może jednak bywają inne sytuacje, które też się zdarzają?

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.0/10 (1 vote cast)

Zrób tylko jedną rzecz, a Twój partner będzie z Tobą szczęśliwy 1



Większość problemów w związku ma swój początek w tym, że jedno z dwojga partnerów zaczyna się źle czuć. Do głosu dochodzą takie uczucia, jak: poczucie bycia niedocenianym, niskie poczucie własnej wartości, zwątpienie w szczere zaangażowanie partnera, wrażenie wypalania się uczuć.

Od intensywności i czasu trwania tychże uczuć zależy powodzenie związku. Jeśli sytuacja trwa zbyt długo i nie poprawia się przez związek może przewalić się fala kłótni, dojść może do zdrady, bądź do zakończenia związku.

Kiedy związek stoi na krawędzi rozpadu w głowie pojawia się pytanie dlaczego?

Tak naprawdę warto szczególnie dbać o związek nie tylko w tych drastycznych momentach, ale każdego dnia.

Zaczynamy.

Jedna rzecz na dzisiaj, która sprawi, że Twój partner będzie szczęśliwy to: uważne słuchanie.

Niestety w ciagłym pośpiechu brakuje czasu na to, by siebie nawzajem słuchać. Niejednokrotnie dochodzi między małżonkami do nieporozumień. Zaczyna się od pomniejszych spraw - do nich wydaje nam się, że nie musimy przykładać aż tak dużej wagi. Na efekty nie trzeba długo czekać. Jedno zapomni kupić czegoś ważnego w sklepie, drugie zapomni zostawić fotelik dla dziecka...

To, co jest ważne to świadome podejście do wspólnego czasu. Zastanawiałaś/łeś się kiedyś nad tym ile masz czasu na rozmowę z partnerem bez telewizji, czy bez dzieci?

Kiedy ze sobą rozmawiacie:

  1. Postanów, że będziesz uważnie słuchać partnera.
  2. Pomyśl, że w tej chwili to jest najważniejsza dla Ciebei osoba na świecie.
  3. Kiedy Twój partner do Ciebie mówi zwróć się do niego twarzą.
  4. Obserwuj jego usta i oczy.
  5. Jeśli oglądasz telewizję, wyłącz ją, jeśli czytasz gazetę odłóż ją na bok. Pokaż poprzez ten gest, że partner jest dla Ciebie najważniejszy. Te stosunkowo małe gesty scalają związek. I jak dowiódł eksperyment dr Johna Gottmana wpływają na jego trwałość.


Osoba, która czuje się słuchana:

  1. Jest pewniejsza siebie i szczęśliwsza.
  2. Wzrasta jej poczucie własnej wartości.
  3. Samoocena idzie w górę.
  4. Czuje się ważna.

Wywoływanie w partnerze takich uczuć działa na niego jak magnes. Partner chce przebywać z Tobą jak najczęściej, by kolejny raz dobrze się poczuć.

W końcu każdy z nas chce przebywać w towarzystwie osoby, dla której jest się najważniejszym na świecie 🙂

Życzę Ci szczęścia w miłośći 🙂

J.

Klucz do skutecznej komunikacji.
Jak świadomie rozmawiać, by uniknąć niepotrzebnych błędów i osiągnąć zamierzony efekt?

"Bardzo ciekawa i wartościowa publikacja. Umiejętność skutecznej komunikaji jest sprawą nieodzowną. W książce jasno są podane metody jak powinniśmy podchodzić do rozmów, a czego powinniśmy jak najbardziej unikać."

Adam Badurski

Więcej

--
Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Odkryj klucz do szczęścia w zwykłe dni cz.2


Zastanawiasz się, jak przetrwać kolejny dzień w pracy z uśmiechem na twarzy?
Skorzystaj ze wskazówek Marcina i żyj pełnią życia.

Jeśli jesteś osobą palącą, z pewnością już dawno zauważyłeś, że papierosy wypalane w pracy, zamiast relaksować, często tylko potęgują stres. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale na przykład zawsze na „fajku” ktoś dzwoni na naszą komórkę… Co więcej, by móc zapalić, trzeba często wsiąść do windy, zjechać kilka pięter w dół, przejść przez kilka długich korytarzy i wyjść na zewnątrz (a później oczywiście wrócić tą samą drogą). Dodatkowo każdy palacz wie doskonale, że papieros wypalany w upale, przy silnym wietrze, na deszczu bądź przy kilkunastostopniowym mrozie nie niesie ze sobą aż tyle przyjemności.

Mała podpowiedź: zacznij palić za biurkiem. Wiem, otwierasz teraz oczy ze zdziwienia, dlatego dodam tylko, że ja sam już dawno temu przerzuciłem się na papierosy elektroniczne. Prawie nie dymią, w ogóle nie smrodzą, no i najprawdopodobniej są dużo mniej szkodliwe (zawierają co prawda nikotynę, ale nie zawierają tysięcy innych, podejrzanych substancji, w tym na przykład cyjanowodoru). A do kawy smakują niemal tak samo dobrze, jak zwykłe papierosy. Naprawdę warto spróbować. Tym bardziej że ceny elektronicznych papierosów są coraz niższe, a i samo ich palenie jest mniej kosztowne, niż papierosów tradycyjnych.

Być może posiadasz w pracy tablicę korkową, wiszącą gdzieś przy Twoim biurku. Jeśli nie pracujesz ze śmiertelnie poważnymi ludźmi, w szczególności z takowym szefem, obok kalendarza, planów rocznych, tabel i listy telefonów, zawieś na niej rysunki i hasła, które wyjątkowo Cię rozbawiły. Zmieniaj je co kilka tygodni, kiedy przestaniesz je już zauważać. Będzie to znak, że ich antystresowa moc nie działa na Ciebie już tak jak wcześniej. Bardzo prawdopodobne jest, że od osób odwiedzających Twój pokój zaczniesz zbierać słowa uznania związane z trafnością wyboru kolejnych wywieszek. Być może też znajdziesz wśród nich naśladowców (ludzie bywają na ogół mało odważni, ale jeden śmiałek może pociągnąć za sobą tłumy).


Naucz się minimalizować ilość rozpraszaczy,
które sam sobie fundujesz. Poza wyżej wymienionym odbieraniem e-maili, unikaj rozpoczynania dnia od czytania wiadomości (jak można nie popaść w zły nastrój, bądź nie nabawić się fobii, widząc nagłówki
w stylu „siedemdziesiąt osób zginęło, a dwieście czterdzieści zostało rannych…”, „Zabił, zgwałcił i zakopał…” czy „Rząd zapowiedział kolejne cięcia budżetowe…”). Nie bierz udziału w bezproduktywnych konwersacjach. Nie wychodź na obfite, nie do końca zdrowe obiady. Spróbuj zadowolić się przygotowanymi własnoręcznie kanapkami albo kup sobie paczkę orzechów. Będziesz miał dzięki temu więcej czasu na pracę, którą i tak musisz wykonać, i o wiele mniej stresu. Przede wszystkim jednak będziesz dużo bardziej skoncentrowany na bieżących zadaniach.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
"Człowieeeku, wyluzuj!",
książka Marcina Jaskulskiego

„ ...Koło ratunkowe dla tych wszystkich, którzy narzekają na przepracowanie i brak wolnego czasu...”,
Diana Wrona

Więcej

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Pochwała pracy jest jednym z najgorszych bzików współczesności.
Hagiwara Sakutaro

Nie wyrabiaj nadgodzin, gdy nie ma takiej potrzeby. W większości firm panuje przekonanie, iż nie wypada wychodzić z pracy punktualnie, mimo że daną godzinę jej zakończenia wskazuje zwykle podpisana wcześniej umowa pracodawca — pracownik. W rzeczywistości dobrze planując swój czas, człowiek jest w stanie wykonać zadania przypisane na dany dzień w ciągu wyznaczonych ośmiu godzin. Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej te najważniejsze. Co więcej, w niektórych krajach (jak choćby w Niemczech) notoryczne zostawanie po godzinach traktowane jest przez przełożonych podejrzliwie i świadczy o braku umiejętności organizacji swojej pracy, co nie jest zresztą bezpodstawne.

Jak ognia unikaj osób, które gadają dla samego gadania i nic z tego nie wynika. Ci amatorzy częstych, długich zebrań, spotkań i telekonferencji z całych sił starają się uchodzić za pracowników wiecznie zawalonych robotą. Po biurze poruszają się z obowiązkową stertą papierów w rękach, z ciekawskim spojrzeniem zaglądają do cudzych pokoi i boksów, a rozpoczynając rozmowę, w mgnieniu oka się rozsiadają, dając sygnał, że będzie ona długa (i potwornie męcząca dla drugiej strony, ale z tego nie zdają już sobie sprawy). Oczywiście to te właśnie osoby najdłużej zostają po godzinach. Oto co w kwestii takich osobników ma do powiedzenia Timothy Ferriss:

Nie zachęcaj ludzi do pogaduszek, nie pozwalaj im paplać bez sensu. Niech natychmiast przechodzą do sedna sprawy. Jeśli kręcą lub próbują odłożyć to do następnej bliżej nieokreślonej rozmowy, sprowadź ich na ziemię — niech powiedzą, o co chodzi. Jeśli zaczynają długo i szczegółowo opisywać problem, przerwij im („John, przepraszam, że ci przerywam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. W czym mogę ci pomóc?”). Możesz też zamiast tego powiedzieć: „John, przepraszam, że przerywam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. Czy możesz wysłać mi e-mail?”.

Mam nadzieję, że część z powyższych sposobów umilenia sobie biurowego życia zostanie przez Ciebie wykorzystana. Spróbuj przeanalizować własne nawyki i przyzwyczajenia
i pomyśl, jakich korzystnych zmian mógłbyś dokonać w tym obszarze. Pamiętaj, że czasami nawet jedna mała zmiana może spowodować ogromną różnicę w Twoim samopoczuciu i podnieść Twoją efektywność.

Powyższy tekst to fragment e-booka: "Człowieku wyluzuj" Marcina Jaskólskiego

---

--
Jak ruszyć z miejsca

Choć w tym momencie Twój problem może wydawać się przeszkodą nie do ominięcia, są sposoby na to, aby z łatwością sobie z nim poradzić. Dowiedz się, jak ruszyć z miejsca i ułożyć plan działania, aby odzyskać komfort i normalność.

Więcej

--
--

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Co z tą zdradą … gdy to „skok w bok”?


       W opiniach bardzo wielu osób najczęściej występującą „odmianą” jest zdrada przypadkowa sytuacja, kiedy chwilowy nastrój i zamieszanie myślowe kończy się w objęciach nowo poznanej osoby, która zazwyczaj zachęca swoim zachowaniem do spontanicznego aktu zbliżenia.

Oczywiście mamy tu na myśli, że do takiej sytuacji z reguły dochodzi, kiedy małżonek lub stały partner jest całkiem gdzie indziej.

 

Złą sławą związaną z rozpatrywanym tutaj przypadkiem cieszą się służbowe imprezy i wyjazdy integracyjne. Równie dobrą okazją do przypadkowej zdrady są samotne wakacje lub wyjścia do nocnych klubów np. podczas nieobecności partnera.
Nie oznacza to jednak wcale, że każdy uczestnik czy uczestniczka tych imprez są jednakowo podatni i narażeni na ryzyko dopuszczenia się zdrady.


       Właściwie można powiedzieć, że do omawianej dzisiaj zdrady przypadkowej mają skłonności osoby goniące za zastrzykiem adrenaliny oraz kuszącej świeżości. Obecnie istnieją już teorie naukowe o genetycznych predyspozycjach do zdrady, ale równie dobrze na takie skłonności mogą mieć wpływ wzorce rodzinne, kulturowe, a także indywidualny system wartości.

Przyczyną zdrady może też być ciekawość „jak to jest? ” albo nasilone odczuwanie dolegliwości rutyny i znudzenia w trwającym związku.

Zdaniem psychologów, jednorazowa zdrada nie koniecznie toruje drogę zdradom następnym.

 

Omawianie kwestii zdrady przypadkowej lub inaczej zwanej jednorazowej, można ograniczyć do dwóch osób, a nie trzech jak pisaliśmy w poprzednim artykule -  bo obiekt zdrady pełni jedynie rolę przedmiotową i nieco losową, więc nie chodzi o analizowanie przyczyn i powodów tego postępowania.

 

Osoba, która zdradziła odczuwa po fakcie zwykle poważne rozterki i to niezależnie od tego czy odniosła i jak dużą satysfakcję seksualną lub emocjonalną. Uświadamia sobie, że zawiodła swojego partnera i składaną mu deklarację miłości oraz wierności. Stan emocjonalnego wzburzenia towarzyszący tym przemyśleniom, a najczęściej również silne przeżywanie poczucia winy podczas pierwszego po zdradzie spotkania z małżonkiem/partnerem są istotnymi czynnikami zapobiegającymi kolejnej zdradzie.

 

W ramach przemyśleń osoba zdradzająca analizuje zawsze kwestię jak lepiej postąpić?

Czy przyznać się partnerowi do tego, co zaszło, czy jednak zataić zdradę?

 

Wydaje się, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ale w dużej mierze zależy ona od głębokości i relacji związku oraz poziomu komunikowania się pary małżonków/partnerów.

Zawsze trzeba pamiętać, że przyznanie się do zdrady jest przede wszystkim strasznym ciosem i szokiem dla drugiej strony. Pomimo uczciwości partnerskiej, której dowodzi sam fakt przyznania się, to jednak w efekcie końcowym zawsze występuje, co najmniej osłabienie zaufania do zdradzającego i wiary w jego prawdziwą miłość.

 

Jak uważacie, czy należy przyznać się ukochanej osobie do zdrady jednorazowej, popełnionej w wyniku chwilowego zapomnienia?

 

Czy będąc osobą zdradzoną, chcielibyście o tym wiedzieć?

Oblicza zdrady

Zdrada i jej oblicza. Jak zdradzać, jak wykryć zdradę, oraz jak do niej nie dopuścić? Ujawniamy tajemnice tych, którzy zdradzają.

Dająca do myślenia, szczera, pozostawiająca wybór. Pomaga zrozumieć postępowanie drugiej osoby oraz swoje niezależnie od tego czy jest się zdradzonym czy zdradzającym.

Ewa

Więcej

--

MY - czyli jak być razem

Praktyk udanego, 40-letniego związku podpowie Ci, co robić, aby Twoje relacje z partnerem oraz najbliższymi Ci osobami były trwałe i szczęśliwe.

"Książka ta spowodowała trwałe zmiany w naszym związku."

Jakub Koralewski

Więcej

--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Odkryj klucz do szczęścia w zwykłe dni cz.1


Do czucia się szczęsliwym nie jest konieczna wygrana w totolotka.
Cieszyć można się z wielu rzeczy, również z pracy, którą sie ma, z ludzi, których sie spotyka na swojej drodze.
Skorzystaj ze wskazówek Marcina i zacznij cieszyć się życiem. To możliwe, nawet dla osób pracujących na etacie 🙂

Jeśli będziesz przykładnie pracował osiem godzin dziennie, może Ci się kiedyś uda zostać kierownikiem i pracować dwanaście.
Robert Lee Frost

Zastanów się, co możesz zmienić w swoim miejscu pracy, by uprzyjemnić sobie spędzany tam czas. Oto kilka podpowiedzi, z których część sam z powodzeniem zastosowałem i stosuję nadal:

Garnitury i krawaty.

Jeśli ich nie lubisz, to aby nie szokować otoczenia, stopniowo (przez kilka tygodni) pozbywaj się tego niewygodnego ubioru. Najpierw pozbądź się krawata, później koszuli. Następnie marynarki i spodni w kant. Stop! Nie przychodź do biura bez ubrania — nie o to mi chodziło. Po prostu zastępuj te części garderoby tymi, które bardziej Ci odpowiadają i w których lepiej się czujesz.

Możesz na przykład nosić niepowycierane (to ważne) dżinsy lub spodnie materiałowe, bawełniane podkoszulki i marynarki z zamszu, lniane lub sztruksowe. Jeśli cały proces przeprowadzał będziesz powoli, to najprawdopodobniej nikt nie zauważy tej zmiany, Ty zaś w końcu poczujesz się komfortowo. Ważne, by Twój ubiór zawsze był czysty i schludny.

Oczywiście wiem, że nie wszyscy mogą pozwolić sobie na tak daleko idące zmiany i czasem pozostaje im tylko lekkie poluzowanie krawata — cóż, dobre i to…

Jeśli nie masz samochodu, z pewnością już dawno zauważyłeś, że brzydka pogoda nie jest łaskawa dla Twojego obuwia. Brnąc przez kałuże czy breję, docierasz do biura poirytowany, w pośpiechu próbując doczyścić upaćkane buty.
A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować patent, który wiele osób (zwłaszcza kobiet) odkryło już dawno. Pod biurkiem trzymaj zawsze obuwie, w którym chodzić będziesz wyłącznie w pracy. Nie tylko zawsze będzie czyste, ale na dodatek praktycznie nie będzie się niszczyło.

Czy nie irytuje Cię moment wejścia do biura o 8.00 (lub 9.00 — zależy o której zaczynasz) czy kilka minut po? Już na korytarzu, nim wejdziesz do swego pokoju, ktoś czegoś od Ciebie chce. Po włączeniu komputera w pośpiechu biegniesz po kawę, gdzie już ustawiła się kolejka podobnych Tobie porannych zjaw, spragnionych dawki kofeiny, warunkującej możliwość rozpoczęcia pracy. Zasiadasz do biurka i Twoim oczom ukazuje się kilka–kilkanaście maili, z których przynajmniej połowa wymaga pilnej odpowiedzi. Poziom stresu wzrasta niemiłosiernie.

Spróbuj poprosić szefa o zmianę godzin pracy, np. z 8.00–16.00 na 7.00–15.00. Zwykle będziesz w biurze jako pierwszy. W ciszy zaparzysz sobie kawę bądź herbatę, a później będziesz miał co najmniej 45 minut na przejrzenie maili i udzielenie odpowiedzi na najpilniejsze z nich. Ot, takie łagodne wejście w codzienną rzeczywistość.

Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwowego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę.
Bertrand Russell

-----------------------------------------------------------------------------------------------
"Człowieeeku, wyluzuj!",
książka Marcina Jaskulskiego

„ ...Koło ratunkowe dla tych wszystkich, którzy narzekają na przepracowanie i brak wolnego czasu...”,
Diana Wrona

Więcej

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Czy masz neurotyczny zwyczaj bezwiednego sprawdzania poczty przychodzącej? Klikasz w ikonkę „Odbierz”, pisząc tekst, wypełniając tabelkę, obrabiając grafikę czy rozmawiając przez telefon? Marnujesz energię na sprawdzanie wiadomości, które możesz przeczytać za kilka minut czy nawet godzin i nic wielkiego by się nie stało? Jeśli tak, najwyższy czas się ocknąć! Takie zachowania zwyczajnie nie mają sensu.
Jeśli nie ma jakiejś szczególnej potrzeby, program pocztowy włączaj dwa–trzy razy dziennie. Gdy ktoś będzie potrzebował od Ciebie pilnej odpowiedzi, to i tak do Ciebie zadzwoni. Póki tak się
nie dzieje, nie rozpraszaj się bez potrzeby i zajmij się tym, co naprawdę jest w danej chwili istotne.

Jeśli zdarza Ci się wdawać w zupełnie bezproduktywne rozmowy telefoniczne z ludźmi, którzy nierzadko wcale nie mają ochoty rozwiązać problemu, ale uwielbiają w nieskończoność o nim rozprawiać, pora z tym skończyć! Wiesz zapewne, iż osoby takie potrafią wyprzeć się wcześniej podjętych ustaleń, jeśli takowe zapadły (całkiem popularna metoda działania różnej maści szarych eminencji biurowych). By zaoszczędzić czas i nerwy, postaraj się w miarę możliwości wysyłać współpracownikom i klientom e-maile nakreślające daną sprawę.
Rozwiązanie przyjdzie zwykle o wiele szybciej, a dodatkowo Ty sam będziesz miał podkładkę (zwaną niekiedy „dupochronem”), że nie zignorowałeś zaistniałego problemu i podjąłeś stosowne działania, by go rozwikłać.

Jeśli nadużywasz kawy, która — choć pyszna i podnosząca poziom energii — w nadmiarze powoduje u Ciebie drgawki i nadmierne pobudzenie, pora zastosować sposób z krajów południowych. Większości osób do normalnego funkcjonowania wystarczają dwie duże filiżanki kawy. Z drugiej strony — po ich wypiciu ludziom brakuje zarówno odruchu sięgania po ten szczególny napój, jak i jego smaku.

Rozwiązanie? Kup sobie maleńką filiżankę (taką, jakiej używają między innymi we Włoszech, i w jakiej de facto powinno się pić espresso). Zapewne będziesz kursował po kawę kilka razy częściej, ale w naturalnym odruchu zaczniesz pić ją wolniej i raczej nie przekroczysz bezpiecznej dla siebie dawki kofeiny. A dodatkowo częściej będziesz rozprostowywał kości — taki mały substytut gimnastyki, którą w biurze raczej trudno wykonywać.

Powyższy tekst to fragment e-booka: "Człowieku wyluzuj" Marcina Jaskólskiego

---

--
Jak ruszyć z miejsca

Choć w tym momencie Twój problem może wydawać się przeszkodą nie do ominięcia, są sposoby na to, aby z łatwością sobie z nim poradzić. Dowiedz się, jak ruszyć z miejsca i ułożyć plan działania, aby odzyskać komfort i normalność.

Więcej

--
--

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

--

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Odnajdźmy miłość w sieci cz. 2


Panowie na portalach randkowych całkiem szybko zauważają nową użytkowniczkę. Oczywiście w pierwszej kolejności zauważają i „zagadują” panie ze zdjęciem, bo pozostałe to jednak trochę „koty w worku”. W naszej skrzynce pojawiają się pierwsze „oczka”, „kwiatuszki”, „serduszka” oraz krótkie wiadomości z pozdrowieniami. Zagłębiamy się w profile nadawców, szybko analizując ich dane, tak jakby to miało być pomocne w odczytaniu intencji nawiązanego z nami pierwszego kontaktu.

Odpowiadamy zazwyczaj na te, których autorzy są w preferowanym przez nas przedziale wiekowym oraz nie najgorzej prezentują się na zdjęciu.

Z ostrożnością udzielamy odpowiedzi na pierwsze wiadomości, starając się, aby nasze wypowiedzi były błyskotliwe i zabawne. Takie podejście rozładowuje nieco stres.. Po kilku nawiązanych kontaktach przechodzimy nad swoim stresem i lekkim zażenowaniem do porządku dziennego.

 

Ze zdziwieniem stwierdzamy, że czujemy się całkiem fajnie …i nowocześnie. To o czym słyszymy i czytamy zaczynamy postrzegać jako mity, bo jak na reazie nie wygląda z bliska ani strasznie, ani niemoralnie. Rośnie w nas pozytywne nastawienie i chęć dalszego zagłębiania kwestii, czy jest możliwe aby znaleźć miłość w sieci. Nabieramy przekonania, że jeśli nie będzie to miłość, ale choćby przyjaźń, to i tak nasze samo poczucie poprawi się zdecydowanie, a samotność zostanie pozytywnie zakłócona przez sympatyczny przerywnik.

 

Wracając do panów:

… otóż wielu z nich, po 2-3 naprawdę zdawkowych wiadomościach prosi o podanie nr telefonu. W jakim celu ?  Doprawdy trudno odgadnąć prawdziwy powód, bo podawany często argument niechęci do słowa pisanego w pewnym sensie przeczy poszukiwania nowych znajomości przez internet, którego domeną jest właśnie pisanie. Drugim, często podawanym powodem jest chęć usłyszenia głosu, co podobno pozwala na lepszy odbiór charakteru i intencji drugiej osoby. Nie wiem jak często panie udostępniają swój nr telefonu w podobnej sytuacji, ale mam nadzieję, że jednak zaledwie sporadycznie. Nie demonizując zagadnienia dobrze jest mieć świadomość, że nie przemyślana zgoda może być w skutkach ogólnie mówiąc męcząca z uwagi na natarczywość lub próby nie całkiem cenzuralnej treści rozmów. Często zdarza się, że odmowa udostępnienia kontaktu telefonicznego przekreśla całkowicie dalsze utrzymywanie znajomości i wymianę maili.

 

Inna grupa to panowie preferujący bezpośrednie spotkanie po 2-3 mailach. Biorąc pod uwagę, że na każdym z popularnych portali są setki kandydatów do spotkania, ten styl nawiązywania kontaktów jest absolutnie nie do przyjęcia z powodu zbyt dużego zaangażowania czasowego. Bo przecież każde spotkanie to co najmniej 30 minut, a do tego należy doliczyć dojazd i powrót. Wydaje się, że w grupie tej dominują panowie o rozbudowanej pewności siebie, co niestety nie zawsze idzie w parze z interesującą osobowością i naturalnym urokiem osobistym.
Odmawiając spotkania lub próbując odsunąć je w czasie, niestety możemy spotkać się z impulsywnymi komentarzami czasami także o dającym się wyczuć agresywniejszym zabarwieniu. Reakcja taka jest całkiem częsta także ze strony panów, którzy w profilu opisują się jako osoby mądre, tolerancyjne i wyrozumiałe, a przyszłej partnerce gwarantują wręcz sielskie i anielskie relacje partnerskie. Wówczas słyszymy w głowie dzwonek ostrzegawczy.
Utwierdzamy się równocześnie w przekonaniu, że zdecydowanie bezpieczniej jest wymieniać informacje i poznawać się elektronicznie, a ze spotkaniem wcale nie należy się spieszyć.

Na ogół mija jakiś czas na poznawaniu nowych użytkowników oraz zawiązywaniu bardziej trwałych wirtualnych relacji z panami, którzy naturalnością wzbudzili nasze zainteresowanie. 

Jeśli są systematyczni w kontaktach, to zdecydowanie rośnie szansa na spotkanie.

 

Macie podobne, czy może całkiem inne refleksje lub doświadczenia?


Jaki bywa  przebieg spotkania –  o tym  wkrótce w cz. 3.

 

Sekrety uwodzenia

Stań się mężczyzną pewnym siebie i zacznij uwodzić kobiety tak, jak tego pragniesz!

"Świetna książka na rozpoczęcie swojej przygody z uwodzeniem. Zawiera wiele cennych rad i wskazówek. Dobrze się czyta. Gorąco polecam!!!"
Leonardo
Więcej

-
Tajemnice największych uwodzicieli

Poznaj sprawdzone sekrety uwodzenia i zostań zdobywcą kobiecych serc! Bądź lepszy od przeciętnego faceta!

"Lektura na sześć. Dowidziałem się z niej 90% nowych rzeczy o płci pięknej i 250% nowych informacji o sobie samym."

Kolo

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)