Archiwum kategorii: Wychowanie

Szczęśliwe dziecko versus ambicje rodziców


Dziękuję Asiu za podlinkowane na FB ciekawego artykułu, z Newsweeka, z tego roku: "Tortury dla dzieci”.

Co w nim znalazłam:
„Córki i synowie z dobrych domów wkuwają słówka i wzory, chodzą na lekcje pianina i squasha. Nie protestują, nie skarżą się. O niczym nie marzą. Może czasem o śmierci.”

Autorka tekstu twierdzi, że w dobrych polskich domach wyrastają dzieci z dużymi problemami. Rodzice chcą mieć perfekcyjne dziecko, którym mogą się pochwalić, a dzieci nie wytrzymują presji. Nie przyznają się rodzicom, że dodatkowe zadania to dla nich za dużo. Obawiają się, że rodzice nie będą ich kochać takimi, jakie są.
W wielu punktach zgadzam się z Panią Szulc. Mam wrażenie, że niektórzy rodzice wokół dostali bzika na punkcie zajęć dodatkowych. Natomiast zauważam jeszcze inny aspekt tego zjawiska.

Autorka nie podaje jak czują się z tym rodzice. Moje zajęcie wymaga kontaktów z ludźmi i umawiania się na spotkania. Ile razy słyszałam od mam teksty w rodzaju:

„Nie wiem czy znajdę dla Ciebie czas, mój kalendarz jest dopasowany pod dzieci”
„Już nie mogę wytrzymać tego dowożenia. Dzisiaj stałam w korku, a wiesz musiałam przejechać pół miasta bo tu jedno dziecko ma zajęcia, a tam drugie.”
„Wtedy moje dzieci mają dodatkowe zajęcia. Sama z pewnością rozumiesz, jak to jest”.
„Dzisiaj córka miała egzamin do szkoły muzycznej. Jeszcze nie wiem, jak pogodzę dowożenie jej do tej szkoły i syna na dodatkowe zajęcia w innym miejscu. Jakoś to będzie”.
„Masz problem z dojeżdżaniem do pracy? Weź sobie nianię, albo kogoś, kto Ci będzie dzieci odbierał ze szkoły i robił z nimi zadania.”

Niestety często widzę nieszczęśliwe, przygnębione obowiązkami mamy. Są takie, które mają super samochody i domy, mężów grzecznie przynoszących pieniądze do domu, ale brakuje im tego czegoś. Czują się zmęczone życiem. Z drugiej strony, gdy w domu są goście lubią pokazać, jak dziecko pięknie zagrało na pianinie.

Super.

Ja tymczasem lubię spędzać czas z dziećmi, jeść z nimi śniadania, kolacje i rozmawiać. Zdarza mi się późno odbierać dzieci ze szkoły, ale czuję się super ze świadomością, że to my rodzice będziemy pierwszymi, którym opowiedzą o swoich wrażeniach ze szkoły, o frustracjach z rówieśnikami, o tym jak było się dzisiaj super bawić z Gosią i jak się wymienili kartami.

Lubię być świadkiem życia swoich dzieci. Również wymagam i chcę żeby umiały pływać i znały angielski. Z drugiej strony widzę po maluchach, że nadmiar je męczy. A życie mamy jedno.
Kocham moje dzieci, takie jakie są 🙂

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Zazdrość o rodzeństwo

rodzinka w domuKiedy w rodzinie pojawia się nowa, malutka osóbka zmienia się rytm dotychczasowego życia. Jeśli to kolejne dziecko to trzeba pamiętać, że zawsze jest to ogromne przeżycie nie tylko dla rodziców, ale także dla starszego rodzeństwa.

Od różnicy wieku uzależnione jest nasilenie emocji i reakcji ze strony starszego brata lub siostry. Na początku zwykle przeważa zaciekawienie i gotowość do pomocy mamie przy noworodku. Prędzej lub później pojawia się, a raczej objawia nawet z dnia na dzień zazdrość o młodsze rodzeństwo.
Z psychologicznego punktu widzenia, to naturalne i nie ma tym nic niezwykłego. Przecież teraz dostępna na wyłączność mama obdarza swoim czasem, uśmiechem, zainteresowaniem, buziakami i przytulaniami jeszcze kogoś – to powód do poczucia niepewności, a także złości.
Buntownicze minki, piski, niegrzeczne zachowanie wobec członków rodziny, z objawami obrażenia to zwyczajna i powszechna reakcja maluchów i przedszkolaków. Dzieci w wieku szkolnym są już bardziej wyrozumiałe, a chociaż skrywają swoje niepokoje na ogół lepiej rozumieją sytuację i łatwiej godzą się z nią.

Ważne jest, aby rodzice podchodzili do zachowania starszego dziecka z wyrozumiałością i znajdowali czas razem lub osobno na pobycie z nim sam na sam. To utwierdza dziecko w odczuciu, że nadal jest ważne i kochane, a serce mamy i taty nie jest wyłącznie dla absorbującego płaczem i całym sobą malucha.
Bardzo ważna jest rola rodziców w kształtowaniu relacji rodzeństwa wraz z rozwojem. Konieczne jest niwelowanie wszelkich prób wykorzystywania pozycji dzieci wobec siebie i uzasadnienie konieczności korygowania niewłaściwych zachowań. Na ogół starsze dziecko ma tendencję do rządzenia, co wynika z przewagi intelektualnej. Z drugiej strony młodsze dziecko jest skore do wymuszania wszystkiego, czego pragnie płaczem, więc typowe jest nadużywanie zanoszenia się łzami dla przywołania mamy lub taty na pomoc. Z reguły rodzice zachowują się schematycznie i nie dochodzą przyczyn ani zasadności sporu pomiędzy dziećmi, lecz aby uciszyć płacz skłaniają starsze dziecko do ustąpienia.
Dobrze jednak z czasem dążyć do obiektywnego rozstrzygania sytuacji, zarówno ze względu na właściwą harmonię w rodzinie oraz elementarne poczucie sprawiedliwości, jako aspekt istotny w procesie wychowywania i kształtowania prawidłowych relacji z otoczeniem.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Jak skutecznie radzić sobie z usypianiem dziecka?

dziecko
Mama wie najlepiej, że trudności z usypianiem dziecka potrafią zdezorganizować jej zaplanowane zajęcia. Przecież dla nikogo z domowników nie może to być powodem stresu, płaczu, ani koszmaru. Trzeba zdecydowanie unikać sytuacji, gdy dziecko zasypia o przypadkowej porze dnia i w przypadkowym miejscu.
Warto, aby rodzice stwarzali dziecku odpowiednie warunki snu oraz kształtowali nawyki sprzyjające zasypianiu. Przecież gdy od dziecko dobrze śpi, rodzice mają czas na swój odpoczynek, albo inne zajęcia.

Podstawową kwestią jest aby pory kładzenia do snu były ustalone, a dziecko miało własne, stałe miejsce do spania. Na czas snu powinno być to miejsce w miarę odizolowane od innych domowników i tego wszystkiego, co na co dzień dzieje się w domu.
Takie warunki powodują, że dziecko łatwiej uspokaja się i przyzwyczaja do pory i okoliczności odpoczywania w dzień lub układania do snu na noc. Kwestia smoczka pozostaje do indywidualnej decyzji.
Niemal wszyscy rodzice mają dylemat, czy zabieranie dziecka do swojego łóżka jest lepsze niż konsekwentne usypianie w dziecinnym łóżeczku. Właściwie odpowiedź można uzależnić od tego, czy dziecko jest karmione piersią, czy nie. Jeśli tak, to nie ukrywajmy, że mamie o wiele wygodniej jest mieć dziecko w swoim łóżku, bo jest to dla niej dogodne i eliminuje to całkowicie konieczność rozbudzania się i wstawania na sygnalizowane płaczem malucha żądanie jedzenia, nawet jeśli zdarza się to kilkakrotnie w ciągu nocy. Także usypianie w dzień rozpoczyna się karmieniem piersią, a wówczas bliskość matki i pokarmu jest właśnie tym czego dziecku najbardziej potrzeba. Kiedy dziecko karmione jest z butelki lub je już normalne jedzenie warto aby spało osobno w swoim łóżeczku, które z czasem można przemieścić z sypialni rodziców do dziecinnego pokoju.

Pora spania powinna przypadać na ok. 20-30 minut po jedzeniu. Ten czas można wypełnić bardziej statycznymi zajęciami, które dziecko najbardziej lubi np. oglądaniem lub czytaniem książeczek, wysłuchaniem bajki audio albo wyglądaniem przez okno.

Pomieszczenie przed snem najlepiej przewietrzyć oraz przysłonić okno. Dobrze jest też kontrolować temperaturę, która dla zdrowego snu powinna wynosić ok. 20 oC
Warto podkreślić, że zarówno z łóżka rodziców, jak z łóżeczka należy wcześniej zabrać wszystkie zabawki, bo sama ich obecność sugeruje dziecku zabawę, a nie usypianie.
Przygotowania do spania wymagają pewnych rytuałów, które bardzo dobrze wpływają na zachowanie dziecka oraz podporządkowanie się sytuacji. Pojenie, przebieranie w ubranko do spania, nucenie lub uruchomienie pozytywki, to sygnały, że czas na sen. Przytulanie, głaskanie i kołysanie daje każdemu dziecku poczucie miłości i bezpieczeństwa, ale po chwili najlepiej dziecko odłożyć, aby zasnęło samodzielnie. Jeśli dziecko ma tendencję do płaczu, należy powtarzać rytuały - w końcu uda się i dziecko uśnie . Zwykle zajmuje to 15-25 minut, i taki czas trzeba przeznaczyć.

Większość dzieci łatwo wpisuje się w powyższy schemat usypiania. Trudniejsze przypadki mogą przejściowo wymagać usypiania w bujanym leżaczku, albo wózku, włączania cichej muzyki, jednak te sposoby powinny być wykorzystywane możliwie krótko. W sumie można powiedzieć, że poza schematem każdy wypracowany indywidualnie sposób będzie dobry, aby dziecko wyspało się, bo przecież to oznacza jego dobry humor i uśmiech.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Dlaczego warto wykorzystywać magię bajek audio w wychowaniu dzieci?

mama i dziecko, obrazek Kiedy my rodzice byliśmy jeszcze dziećmi, popularną formą spędzania czasu dzieci było słuchanie bajek z płyt. Ich atrakcyjność wynikała z przepięknych opracowań muzycznych oraz udziału znanych i rozpoznawalnych „po głosie” znakomitych aktorów. Także w Polskim Radio, o stałych porach emitowane były słuchowiska, które przyciągały małych i dorosłych słuchaczy.

Dzisiaj, w dobie niemal 24h programu tv, w tym również z kanałami dla najmłodszych, na nich właśnie skupia się uwaga naszych dzieci od najmłodszych lat. Owszem, dla rodziców jest to wygodne, ponieważ dzięki temu mają nieco więcej czasu dla siebie - na prace domowe lub pracę zawodową, czy dokształcanie.
Pamiętajmy jednak, że słuchanie bajek w wolnym czasie i na dobranoc, o wiele bardziej niż tv może kształtować rozwój osobowości, ponieważ zdecydowanie intensywniej uruchamia wyobraźnię. Pozwala w większym skupieniu, a więc z większą uwagą analizować dziecku treść, atmosferę, napięcie – a w efekcie wyzwala emocje i zachwyt. Bajkowa atmosfera w niezwykły sposób zbliża dzieci od najmłodszych lat do książek – na początku do słuchania, a z czasem, gdy znają już alfabet do samodzielnego czytania.

Bajki i książki audio zdecydowanie zawierają mniej agresji i przemocy niż filmy, ale równie silnie oddziałują na:
- postrzeganie dobra i zła,
- zrozumienie nagrody i kary
A w efekcie budują prawidłową wrażliwość indywidualną i społeczną.

Obecnie dostępna jest bogata oferta w atrakcyjnych cenach.

Dla dzieci szkolnych bardzo przydatne będą lektury w tej formie, które mogą pożytecznie i wygodnie wypełnić czas choroby, albo mniej stresująco poznać książkę nawet na 1 dzień przed omawianiem w szkole… co jak wiemy zdarza się niektórym uczniom.

Warto podkreślić, że korzystając z tej formy organizowania dziecku czasu, rodzice wcale nie są bardziej zaabsorbowani niż, kiedy dziecko siedzi przed telewizorem. Pojawiają się też dobre okoliczności do prowadzenia z dzieckiem rozmów o tym, co usłyszało, a także w miarę potrzeb pomoc w interpretacji i zrozumieniu. To sprzyja budowaniu i utrzymywaniu więzi i bliskich relacji pomiędzy rodzicem i dzieckiem. To także możliwość powracania do ulubionych bajek, tak często jak dziecko tego pragnie.

_________

prudential
Ubezpieczenie Komfort Życia
składki już od 40 zł miesięcznie
zabezpieczenie rodziny na długie lata
stabilność finansowa dla Twoich bliskich
ochrona i pomoc niezależnie od losowej sytuacji -> dowiedz się więcej!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Jak zabezpieczyć kuchnię przed dzieckiem?

Autorem artykułu jest Sylwia Mościcka-Stasica

Mały raczkujący szkrab to prawdziwe utrapienie dla mamy. Dziecko jest ciekawe świata i wszystko wokół niego go interesuje i intryguje. Dlatego wchodzi tam, gdzie nie trzeba, wyciąga nam naczynia z kuchni lub probuje wejść na krzesło lub stół. Nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie mu grozi.

Prace domowe, takie jak sprzątanie, pranie, opieka nad maluchem oraz gotowanie to zadania niełatwe, szczególnie jak jesteś zmuszona wszystkie te czynności robić naraz. Najbardziej niebezpiecznym miejscem dla naszej niespełna rocznej i już samodzielnie poruszającej się po domu pociechy jest, niestety, kuchnia. Wystarczy chwila nieuwagi, by małe rączki zawędrowały do rozgrzanego piekarnika albo zaczęły manipulować pokrętłami kuchenki. Wybierając sprzęt AGD, warto więc zwracać uwagę na rozwiązania pozwalające zminimalizować kuchenne zagrożenia, czyhające na małych odkrywców. Stop oparzeniom.

W przypadku piekarników, podstawowym i najbardziej powszechnym zabezpieczeniem, sygnalizującym pracę urządzenia, jest podświetlane wnętrze. O ile jednak pięciolatkowi można wytłumaczyć, że w takiej sytuacji nie wolno dotykać urządzenia, o tyle dwulatek nie zrozumie zagrożenia. Dlatego przydatnym rozwiązaniem, spotykanym w nowoczesnych piekarnikach, jest system zimnych drzwi. Wykorzystanie właściwości izolacyjnych nawet czterech szyb termorefleksyjnych czyni drzwi piekarnika zawsze chłodnymi, nawet gdy temperatura we wnętrzu osiąga wartość maksymalną. Dzięki temu dotknięcie szyby włączonego urządzenia nie powoduje oparzenia.

Aby zapewnić większe bezpieczeństwo dzieciom w kuchni, warto także zamienić tradycyjną kuchenkę gazową na nowoczesną płytę indukcyjną. Powierzchnia takiej płyty nie nagrzewa się, a gorąco jest jedynie w naczyniu do gotowania. Jeśli dziecko dotknie płyty ręką, nie ma ryzyka poparzenia. Urządzenie, nawet jeśli jest włączone, zaczyna działać dopiero wtedy, gdy umieścimy na nim metalowy garnek (patelnię, rondel, kawiarkę itp.). W sytuacji, gdy pozostawimy na nim przez roztargnienie jakiś drobny przedmiot (np. łyżeczkę), nie zacznie się grzać. Płyty indukcyjne są więc najbezpieczniejsze dla rodzin z małymi dziećmi.

Intrygujące przyciski i pokrętła

Maluchy uwielbiają przyciski, klawisze, guziczki i pokrętła. Mniejszy problem, jeśli dostanie się w ich ręce pilot od TV lub telefon komórkowy, gorzej, jeśli zaczną sprawdzać działanie kuchennych sprzętów. Z tego powodu m.in. kuchenki mikrofalowe posiadają funkcję elektronicznej blokady, chroniącą przed przypadkowym uruchomieniem przez dzieci. W nowoczesnych kuchenkach gazowych coraz częściej stosowane są chowane pokrętła, aby umożliwić bezpieczne przygotowywanie posiłków i poskromić ciekawość małych rozrabiaków. Przydatnym rozwiązaniem, zwiększającym bezpieczeństwo wszystkich domowników, jest także zabezpieczenie przeciwwypływowe stosowane w płytach gazowych - system odcinający automatycznie dopływ gazu do palnika, gdy zgaśnie płomień.

Aby stworzyć dziecku bezpieczną przestrzeń, należy przystosować mieszkanie w taki sposób, żeby wyeliminować źródła potencjalnych zagrożeń. Jeśli posiadane przez nas urządzenia AGD nie posiadają zabezpieczeń przed dziećmi, to można dokupić specjalne dodatki. Na rynku dostępne są nakładki zabezpieczające pokrętła kuchenki, osłony płyty kuchennej, zabezpieczenie przed otwarciem szuflad (gdzie często znajdują się ostre przedmioty) czy lodówki. Tego typu rozwiązania mogą pomóc w okiełznaniu ciekawości maluchów, ale nie zwalniają rodziców z konieczności sprawowania odpowiedzialnego nadzoru nad dziećmi. Na wypadki narażone są zwłaszcza maluchy, które zaczynają raczkować, a potem chodzić. Ich pomysłowość w pokonywaniu przeszkód i brak świadomości zagrożeń sprawiają, że nie wolno spuszczać ich z oczu i pozostawiać bez opieki.

---

http://trendydom.blogspot.com/2013/02/jak-zabezpieczyc-kuchnie-przed-dzieckiem.html

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

______________
prudential
Ubezpieczenie Komfort Życia
składki już od 40 zł miesięcznie
zabezpieczenie rodziny na długie lata
stabilność finansowa dla Twoich bliskich
ochrona i pomoc niezależnie od losowej sytuacji -> dowiedz się więcej!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Pokolenia

Autorem artykułu jest Małgorzata Krawczak
Gdy byliśmy dziećmi widzieliśmy ciekawy świat, nie rozumieliśmy tych wszystkich ograniczeń. Dorośli nie zawsze rozumieją swoje dzieci i swoich rodziców. Dziadkowie ubolewają nad tym, co się z tymi młodymi dzieje... A gdzie wyrozumiałość?

„Mielibyśmy doskonale wychowane dzieci, gdyby ich rodzice byli dobrze wychowani”.

Trzeba przyznać, że odważnie wypowiedział się Goethe. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy, lekko tylko modyfikowany, model traktowania się nawzajem, który opiera się na wzajemnej nieufności. Każdy z rodziców mówi, że chciałby dla swego dziecka tego, co najlepsze, tego, czego on nie mógł mieć. I często na mówieniu się kończy. Bo tworzymy w swojej głowie obraz szczęśliwego dziecka, ale według własnych parametrów. A taki eksperyment z samego założenia skazany jest na niepowodzenie. Jesteśmy rodzicem dziecka i naszym zadaniem czy wręcz wyzwaniem, jest takie prowadzenie dziecka, aby uczyło się samodzielnie podejmować dobre dla siebie i innych decyzje. A przy tym bardzo ważne jest dawanie dziecku oparcia i uznanie jego prawdziwych uczuć oraz pomaganie mu w ich rozpoznawaniu. Uczucia są bardzo różne, mają różne zabarwienia emocjonalne i wszystkie służą rozwojowi. Nie można tłumić uczuć, nie można ich pomijać, lekceważyć czy zabraniać ich okazywania. Zabronione mogą tylko działania. Natomiast zdarza się, zbyt często, niestety, że uczucia dzieci są ignorowane przez dorosłych i uważane za nieważne: „nie przeszkadzaj mi teraz”, „nie ma powodu się martwić”, „no i po co te łzy”, „na to przyjdzie jeszcze czas”, „jak dorośniesz, to zrozumiesz”.

Tymczasem dziecko, nawet już dorastające, ma swój kształtujący się światopogląd i od rodziców oczekuje najpierw zrozumienia a zaraz potem wsparcia. Rodzice, z racji swej dorosłości, bycia rodzicem właśnie i dlatego, że tak robili ich rodzice, chcą wspierać swoje dzieci swoją radą, swoim zdaniem i za cholerę nie umieją zrozumieć swoich dzieci, choć bardzo próbują i się starają i nie mogą, bo to młode pokolenie takie krnąbrne... A to młode pokolenie, no cóż, uczy się od... starszej generacji, która nie słucha, tylko poucza, wymaga i krytykuje. Uważne słuchanie jest podstawowym narzędziem w rozmowie. Dobre rady oraz rozwiązywanie problemu za dziecko nie służą jego rozwojowi. Rolą dorosłego jest pomoc dziecku, aby samo odkryło, jak chce i może rozwiązać swój problem. Uważne słuchanie oznacza przyjazne towarzyszenie, zainteresowanie i wsparcie w trudnym procesie poznawania i doświadczania.

To, w jaki sposób komunikują się rodzice z dzieckiem jest odbiciem tego, jak je postrzegają. Umieć przekazać dziecku pozytywny, prawdziwy obraz jego osoby jest trudnym zadaniem. Warto jednak, by rodzic pochylił się nad tym zadaniem, gdyż w ten sposób może dziecku ofiarować najwspanialszego przyjaciela – siebie – a dziecko nie będzie musiało zmagać się z zdeaktualizowanymi pretensjami rozwścieczonego tetryka.

Jeśli dorosły z najbliższego kręgu, czyli rodzic, używa ciągle sformułowań „nie możesz”, „musisz”, „powinieneś”, „skąd ty to możesz wiedzieć”, „jesteś za młody, żeby mieć rację”, a na każdy protest ze strony dziecka reaguje przemówieniem z mnóstwem argumentów, z całym bogactwem słów obelżywych, to dziecko dowiaduje się na swój temat tego, że dorosły uważa, że ono samo nie potrafi się domyślić, co ma do zrobienia, że samo nie umie podjąć decyzji, że jego zdanie się nie liczy, a uczucia są nieważne i głupie. Słowa i zachowania rodziców wywierają stały wpływ na myślenie dziecka o sobie, jego wiarę w siebie i gotowość do polegania na sobie.

Gwarantem szczęścia w rodzinie obok miłości jest szacunek. Szacunek jest wartością budującą ład i harmonię między domownikami tylko wtedy, gdy jest relacją wzajemną, co znaczy, że dzieci tak będą szanowały swoich rodziców, jak rodzice szanują ich i siebie nawzajem. Żaden rodzic nie zazna prawdziwego szacunku ze strony swych dzieci, jeżeli nie nauczy się ich słuchać, rozmawiać z nimi, jeżeli nie wykaże zainteresowania i zrozumienia. Pouczający, pretensjonalny rodzic może liczyć co najwyżej na narastający bunt i ciągłe konflikty albo potulność podszytą lękiem o smutnych oczach.

Więzi rodzinne pogłębia wzajemna pomoc w rodzinie i troska o dobro poszczególnych jej członków. Rodzice, którzy wspierają się i pomagają sobie nawzajem, dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa i utwierdzają je w przekonaniu, że rodzina poradzi sobie z każdą sytuacją. A często jest tak , że rodzice swym zachowaniem zniechęcają do siebie dzieci. Zachowania rodziców często popychają dzieci do kłamstw, do poszukiwania tych, którzy ich zrozumieją. Jak takie poszukiwania się kończą to niekończąca się opowieść.

„Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia”. Zastanówmy się chwilę nad wypowiedzią Janusza Korczaka, wielkiego przyjaciela dzieci. Przecież dorosłość to kolejny etap w życiu, który zawsze poprzedza dzieciństwo i młodość – nie ma innej drogi... Dlaczego tak łatwo zapominamy o swoim dzieciństwie, o swojej młodości „chmurnej i durnej”? Dlaczego tak łatwo przychodzi nam ocenianie, pouczanie i krytykowanie? Czy tylko tyle pamiętamy? A może chcemy ustrzec nasze dzieci przed naszymi błędami? Tylko niby jak?! Nasze błędy popełniliśmy już sami, osobiście nawet. Nasze dzieci ich już nie popełnią. One popełnią własne błędy. Nie zabraniajmy im tego, nie pouczajmy, nie poniżajmy. Podajmy im dłoń, pomóżmy im zrozumieć, czego ten błąd ma ich nauczyć, podajmy bandaż, niech samo opatrzy swoje rany, powiedzmy, aby szło dalej, bo każdy błąd to klejnot, a my pomożemy im te klejnoty oszlifować i oprawić w koronie mądrości ich życia.

„Wydaje nam się, że dzieci są częścią nas samych, a one dorastając, wyprowadzają nas z błędu”. E.F. Halifax

---

Małgorzata Krawczak

coach relacji, trenerka

www.naturasukcesu.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)