Archiwum kategorii: Miłość/Przyjaźń

Czy świadomie wybieramy partnera?



Czy świadomie wybieramy partnera?
autorem artykułu jest Anna Grabka

Czy jest jakaś teoria, która tłumaczyłaby, dlaczego w jednej osobie się zakochujemy, a inna niejako z góry “odpada”?

Jest – nawet kilka naukowych opinii na ten temat.

1. Teoria biologiczna.

Zgodnie z tą teorią, wybieramy partnera, który zwiększałby szansę przetrwania gatunku.

I tak, mężczyzna wybiera kobietę, która jest: ładna, młoda, ma gładką skórę, lśniące włosy, czerwone usta, różowe policzki i błyszczące oczy.

Natomiast kobieta będzie szukała mężczyzny, który będzie umiał zgromadzić dobra materialne (pożywienie, pieniądze). Wybierze mężczyznę, który będzie w jakimś sensie górował nad pozostałymi.

Teoria ta nie bierze jednak pod uwagę innych ważnych aspektów naszego życia.

Trochę degraduje naszą rolę do biologicznego przetrwania, prawda? 🙂

Myślę, że dobrze uzupełnia ją tzw. teoria wymiany.

2. Teoria wymiany (zwana także teorią równości)

Wybieramy partnerów równych sobie.

Jeśli kobieta lub mężczyzna mają pewne braki, wynikające z teorii biologicznej (np. w urodzie, czy w statusie społecznym) – będziemy szukać przyszłego partnera z cechami, które zrównoważą te braki. I tak, jeśli kobieta nie do końca podoba się mężczyźnie pod względem fizycznym, ale np. ma duże poczucie humoru, jest ciepła i sympatyczna – może zostać wybrana na życiową partnerkę, pomimo “niedomagań” w wyglądzie zewnętrznym.

Tak samo mężczyzna – jeśli nie będzie „rekinem biznesu”, ale za to będzie uprzejmy, inteligentny, miły – wypełni tymi cechami lukę w statusie społecznym i może być zaakceptowany przez partnerkę.

3. Teoria persony.

Mówi, że w wyborze partnera ważne jest, jak druga osoba zwiększa nasze własne poczucie wartości. Jeśli przy danej osobie czujemy się wartościowi, bardziej docenieni, lepsi – bardzo prawdopodobne, że wybierzemy kogoś takiego na życiowego partnera.

Myślę, że trzy powyższe teorie dość dobrze się uzupełniają.

Jednak istnieje jeszcze inny pogląd na problem dobierania się partnerów. Przeczytaj o IMAGO!

4. Imago.

Opiera się na budowie i funkcjonowaniu mózgu. Aby lepiej zrozumieć na czym polega - omówię najpierw krótko budowę mózgu, jaką zaprezentował Paul D. McLean. Podzielił on mózg na 3 koncentryczne warstwy:

1) pień mózgu (tzw. stary mózg)

Jest to warstwa mózgu ewolucyjnie najstarsza (występuje już u gadów). Odpowiada za reprodukcję, instynkt samozachowawczy, krążenie krwi, oddychanie, skurcze mięśni w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne.

2) układ limbiczny - jego funkcją jest generowanie intensywnych emocji.

3) kora mózgowa – najbardziej rozwinięta część mózgu człowieka. (tzw. nowy mózg)

Jest to świadoma część mózgu. Odpowiada za myślenie, reagowanie, nasze obserwacje, plany, przewidywania, pomysły, porządkowanie informacji, analizowanie różnych sytuacji.

Główne zadanie starego mózgu (naszej nieświadomości) to zapewnienie nam przetrwania. Jest on niemal cały czas w gotowości i “troszczy się” o nasze bezpieczeństwo.

Jednak informacje o zewnętrznym świecie czerpie on z obrazów, myśli i symboli wytworzonych przez nowy (świadomy) umysł. Działa więc zupełnie inaczej niż nowy mózg, który bezpośrednio styka się ze światem zewnętrznym.

Żeby zobrazować różnicę w funkcjonowaniu obu części mózgu posłużę się przykładem.

Spotykając ciocię Elę, kuzyna Adama i wujka Janka - nasz nowy mózg bez trudu ich rozpozna. Natomiast stary mózg odpowiadając głównie za bezpieczeństwo i reprodukcję określi jedynie, czy dana osoba jest kimś:

- o kogo trzeba się troszczyć,
- kto może troszczyć się o nas,
- z kim można uprawiać seks,
- od kogo trzeba uciekać,
- komu trzeba się poddać,
- kogo trzeba zaatakować.

Nie zajmuje się więc odróżnieniem matki od ciotki, kuzyna od sąsiada. Tym już zajmuje się świadomy (nowy) mózg.

Jeszcze jedną ważną cechą nieświadomego umysłu jest brak poczucia czasu. Teraźniejszość i przeszłość zlewają się. W zasadzie dla starego mózgu istnieje tylko teraźniejszość.

Mając taki mini szkic obrazujący różnicę w funkcjonowaniu starego i nowego mózgu - spróbujmy teraz określić, jaki to ma wpływ na wybór partnera.

Nasz stary mózg nie odróżnia przeszłości od teraźniejszości i ma jedynie mgliste pojęcie o świecie zewnętrznym. A jednocześnie odpowiada głównie za bezpieczeństwo i reprodukcję.

***

Gdy więc wybieramy partnera (zakochujemy się) - w dużej mierze nasz stary mózg ODTWARZA OTOCZENIE Z DZIECIŃSTWA! (czego raczej nie jesteśmy świadomi przy zakochaniu).

Okazuje się, że poszukujemy osoby, której dominujące cechy charakteru są podobne do cech osób, które nas wychowały. To, co spotkało nas w dzieciństwie - jest znane staremu mózgowi, a w związku z tym, że dla niego nie istnieje przeszłość – traktuje nasze dzieciństwo jak matrycę, do której się odwołuje.

Czyli niejako pomylił naszego partnera z rodzicem 🙂

I nie zrobił nam tego na złość 😉

Kierował się potrzebą uleczenia krzywd i urazów, jakie doznaliśmy w dzieciństwie!

Jako dorośli i świadomi ludzie - mamy możliwość wspólnie z partnerem wynagrodzić sobie niedobory z dzieciństwa.

Mówiąc o urazach i krzywdach nie mam na myśli jakichś ciężkich, traumatycznych przeżyć. Raczej chodzi mi głównie o urazy, jakie nas spotkały w związku z tzw. uspołecznieniem (np. może byłeś chłopcem, któremu wmawiano, że chłopcy nie płaczą; albo dziewczynką, której mówiono, że grzeczne dziewczynki nie mogą się złościć). To wszystko ma wpływ na nasze późniejsze wybory.

Teoria Imago w dużej mierze tłumaczy, dlaczego spośród wielu ludzi, których spotykamy – wybieramy naprawdę niewielu. Zdawać by się mogło, że mamy bardzo wyrafinowany gust. Nie zakochujemy się przecież w przypadkowych osobach...

Czy rzeczywiście nasz nieświadomy umysł dokonuje wyboru partnera?

Anna Grabka www.relacje.net Trwałe i szczęśliwe związki przyjaźni i miłości!
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

---

Udane wesele.
Jak profesjonalnie i tanio przygotować wesele, które zachwyci Waszych gości? Organizacja wesel w praktyce.

"Bardzo polecam książkę!!!! jestem na samym początku przygotowań do ślubu... i ta książka uświadomiła mi o ilu rzeczach jeszcze zapomniałam... a i poddała ciekawe pomysły na rozwiązanie wielu trapiących spraw..... naprawdę WARTO!"

Więcej

---

Tajemnice największych uwodzicieli

Poznaj sprawdzone sekrety uwodzenia i zostań zdobywcą kobiecych serc! Bądź lepszy od przeciętnego faceta!

"Lektura na sześć. Dowidziałem się z niej 90% nowych rzeczy o płci pięknej i 250% nowych informacji o sobie samym."

Kolo

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Okaż MIŁOŚĆ!


Okaż MIŁOŚĆ!
autorem artykułu jest Kacper Korzeniewski

Podczas rozmowy z jednym z moich przyjaciół, zadałem pytanie, w jaki sposób dotrzeć do naprawdę głębokich emocji. W jaki sposób wpływać na siebie na naprawdę głębokim, emocjonalnym poziomie.

To naturalnie wpływa na wszystko co robię. Jeżeli potrafię z samym sobą, komunikować się naprawdę silnie i głęboko, potrafię dokładnie to samo robić z innymi. Z przyjaciółmi, z rodziną, z partnerem, ze znajomymi, z ludźmi na ulicy.

Proces jest bardzo prosty, działa błyskawicznie i jedyne co mnie zastanawia, to fakt, dlaczego ludzie tego nie robią? Dlaczego ja tego nie robiłem wcześniej? Prawdopodobnie dlatego, że o tym nie wiedziałem i ludzie również o tym nie wiedzą.
Teraz masz szansę poznać wyjątkowo prostą metodę na to, by wejść na bardzo wysoki poziom.
Metoda, którą za chwilę opiszę, składa się z 3 etapów.

Każdy z nich jest ważny, każdy jest przyjemny i każdy bez wyjątku da Ci dużo.. BARDZO DUŻO!
Etap pierwszy. Okaż sobie miłość!
Kiedy ostatnio, powiedziałeś sam sobie lub sama sobie, że się kochasz? Kiedy patrząc w lustro wypowiedziałeś lub wypowiedziałaś te magiczne dwa słowa: KOCHAM CIĘ! ?

Możliwe, że nigdy, możliwe że dawno, a bardzo możliwe że było to dzisiaj. Czy były to naprawdę szczere i prawdziwe słowa? Wypowiedziane w silnym stanie i poczuciu tego, że są one dla Ciebie prawdziwe?
Pamiętam, że gdy ja pierwszy raz od bardzo dawna wypowiedziałem te słowa, oczy zaszły mi łzami, bo czułem się naprawdę wyjątkowo. Osoba, na której mi najbardziej zależy powiedziała mi, że mnie kocha. Ja, który spędzam ze sobą 24 godziny na dobę, ja, który przeżyję ze sobą całe życia, powiedziałem sobie że się kocham!

Ktoś mógłby powiedzieć, że to narcyzm, hedonizm w bardzo prostej formie, ale czy to ważne? Myślę, że dużo ważniejsza jest samoakceptacja i bezgraniczna miłość – taka prawdziwa – którą obdarzasz siebie.
Jeśli potrafisz okazać to uczucie na naprawdę głębokim poziomie, samemu lub samej sobie, potrafisz okazać je również innym. To jest etap drugi.
Okaż innym miłość!

Drugi etap dla mnie był odrobinę trudniejszy, w końcu niezbyt często okazywałem miłość swoim bliskim, a to przecież fundament tworzenia kapitalnych relacji. Nie zawsze chodzi o miłość między kobietą a mężczyzną, często jest to miłość przyjacielska, miłość rodzicielska, miłość dla najbliższych, miłość dla całego świata!

(…)„Niektórzy z was wiedzą też, co mi sie przytrafiło. Chciałbym jednak podzielić się tym doświadczeniem z innymi. Myślę, Joe - zwrócił się do mnie - że zanim skończę, przekonasz się, że warto było oddać mi na chwilę głos.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem twoją sugestię, że aby rzeczywiście nabrać stanowczości, trzeba nauczyć się mówić najbliższym, że się ich kocha, pomyślałem sobie, że to stek sentymentalnych bzdur. Zastanawiałem się, co u licha jedno z drugim ma wspólnego. Powiedziałeś, że stanowczość jest jak skóra, a srogość jak granit; że stanowczy umysł jest otwarty, elastyczny, zdyscyplinowany i wytrwały. A ja ciągle nie rozumiałem, co ma do tego miłość.
Pewnego wieczora usiadłem naprzeciw mojej żony. Twoje słowa wciąż mnie dręczyły. Co to w końcu za odwaga powiedzieć własnej żonie, że się ja kocha? To przecież potrafi każdy.

Wspomniałeś też, że powinno się wyznać miłość w dzień, przy świetle, a nie w nocy, w sypialni.
No więc... No więc odchrząknąłem i zacząłem dukać coś pod nosem. Urwałem. Żona podniosła na mnie wzrok i spytała, czy cos mówiłem, na co ja odparłem, że nic. Nagle zerwałem się z kanapy, podszedłem do niej przez pokój i nerwowo odsuwając gazetę, którą czytała, wyrzuciłem z siebie: ""Alice, kocham cię"".
Przez moment patrzyła na mnie, wybałuszając ze zdziwienia ocy. Potem zakręciły się w nich łzy i odezwała się cichutko: ""Ed, ja tez cię kocham... Pierwszy raz od dwudziestu pięciu lat powiedziałeś to w ten sposób!""

Rozmawialiśmy chwilę o tym, jak miłość, jeśli jest jej wystarczająco dużo, może załagodzić przeróżne napięcia i rozwiązać kłopoty. Naraz, pod wpływem chwilowego impulsu, postanowiłem zadzwonić do Nowego Jorku, do mojego najstarszego syna. Prawdę mówiąc, nigdy nie udało nam się nawiązać rzeczywiście dobrego kontaktu ze sobą. Gdy tylko odebrał telefon, wybuchnąłem: ""Synu, prawdopodobnie pomyślisz sobie, że jestem pijany, ale to nieprawda. Po prostu wpadłem na pomysł, by zadzwonić do ciebie i powiedzieć, że cię kocham"
W słuchawce zaległa cisza. Chwilę później usłyszałem jego stłumiony głos: ""Wiesz, tato, ja chyba zawsze o tym wiedziałem, ale naprawdę wspaniale jest to usłyszeć. Chcę, żebyś wiedział, że ja też cię kocham"".

Pogawędziliśmy jeszcze przez chwilę - rozmawiało nam się doskonale. Zadzwoniłem też do mojego młodszego syna w San Francisco, z którym zawsze byłem bliżej. Powiedziałem mu, że go kocham, i ponownie moje słowa sprawiły, że udało nam sie porozmawiać naprawdę szczerze, jak nigdy dotąd.
W nocy, kiedy rozważałem wszystko, co się zdarzyło, nowe prawidła postępowania, o których mówiłeś poprzedniego dnia, nabrały dodatkowego znaczenia.
Wiedziałem już, jak się do nich stosować - przez miłość.

Przeczytałem sporo książek na ten temat. Doprawdy, Joe, mnóstwo ludzi ma wiele do powiedzenia. Wreszcie zacząłem doceniać niewiarygodną praktyczność miłości - zarówno w domu, jak i w pracy.
niektórzy z was wiedzę, że zmieniłem diametralnie sposób postępowania z ludźmi. Zacząłem więcej i uważniej słuchać, i teraz naprawdę słyszę. Wiem, że lepiej jest odnajdywać w innych ich mocne strony, zamiast bezustannie rozwodzić się nad ich słabościami. Sprawia mi niekłamaną przyjemność budowanie ich samo zaufania. A najważniejsze, czego się nauczyłem, to , że znakomitym sposobem okazywania innym miłości i szacunku jest dać im do zrozumienia, że wierzy się, iż wykorzystują wszystkie swe zdolności, by osiągnąć cel, który założyliśmy wspólnie. *

Zbieranie owoców!
Trzeci etap może być najprzyjemniejszym, ale tak naprawdę bez pozostałych dwóch ma małe szanse na to by zaistnieć. Może być najprzyjemniejszy, ale jest równie istotny jak dwa pozostałe.
Trzeci etap to zbieranie owoców.
Jeśli zaakceptowałeś/łaś siebie, doceniłeś/łaś się naprawdę szczerze i wyznałaś sobie bezgraniczną miłość, jeśli wyznałeś/łaś miłość swoim najbliższym, swojej rodzinie, przyjaciołom – czas zbierania owoców właśnie się zbliża, a bardzo możliwe, że już się zaczął.

Bezgranicznie wierzę w równowagę i w to, że wszystko co daję, wraca do mnie z jeszcze większą siłą. Tym samym, dając sobie wolność emocjonalną, akceptację i bezgraniczną miłość, dając ją wszystkim moim bliskim i ludziom na całym świecie, doskonale zdaje sobie sprawę, że to wróci. Już zaczęło. To jest właśnie ten czas, kiedy przez dwa poprzednie etapy zasadziłeś ziarenko miłości, a nawet wiele ziarenek… teraz czas plonów, który będzie trwał cały czas.
Ludzie w Twoim otoczeniu będą obdarzać Cię tak samo silnym, a może nawet silniejszym uczuciem miłości, jakim Ty ich obdarzyłeś/łaś. Sam siebie lub sama siebie będziesz szanować, doceniać i kochać coraz silniej.

To jest właśnie umiejętność porozumiewania się ze sobą, z bliskimi, ze wszystkimi na naprawdę głębokim poziomie emocjonalnym.

*fragment opowiadania pochodzi z książki Balsam dla Duszy.

UniqueLifestyle.pl
Kacper Korzeniewski
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

---
Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?

Poznaj najskuteczniejsze sposoby walki z nieśmiałością!

"Książka w porządku, można się z niej dużo dowiedzieć i przy odpowiednich chęciach także zdziałać. Polecam wszystkim nieśmiałym!!!"

Artur

Więcej

----

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Niezdrowe powody zawierania małżeństw


Niezdrowe powody zawierania małżeństw
autorem artykułu jest Iwona Sobieraj

Według statystyk GUS w roku 2005 zanotowano 57 tyś rozwodów. Zapewne duży odsetek z nich został zawarty z niezdrowych powodów. Chcesz uniknąć tych błędów? Oto kilka najważniejszych.

1. Bo tak długo byliśmy razem
Ten powód jest dość częsty. Jesteście ze sobą od paru lat, znacie się na wylot, wiecie czego można się po sobie spodziewać. Po prostu przyzwyczailiście się do siebie.
Czasem bywa tak, że otoczenie zaczyna naciskać na ślub, czasem to ty sama chciałabyś mieć już ,,pewność’’, w końcu latka lecą. A poza tym myślisz sobie, że nie można dopuścić żeby tyle lat się zmarnowało. Nie wyobrażasz sobie zaczynania wszystkiego od początku, tych podchodów, randek. Boisz się, że nie znajdzie się lepszy kandydat. Lepiej brać to co się zna, nawet jeśli nie jest w pierwszym gatunku?

2. Żeby uciec z domu
Jest to jeden z najsmutniejszy powodów zawierania małżeństwa. Najczęściej postępują tak młode dziewczyny, chcąc uciec przed tyranią ojca lub matki. Przed poniżaniem, brakiem miłości a czasem i biciem. Ale ucieczka w ślub niczego tu nie rozwiąże. Nie naprawi krzywd i nie odbuduje poczucia własnej wartości. Przeniesiesz to wszystko na swój związek. A twoja frustracja będzie tym większa im bardziej partner będzie daleki od ideału i twoich oczekiwań.

3. Lęk przed staropanieństwem (starokawalerstwem)
Według naszych norm społecznych nie ma nic gorszego niż zostać starą panną lub starym kawalerem. To powoduje, że w pewnym wieku zaczynasz szukać partnera na siłę. Przy czym na mężczyzn patrzymy z dużo większą tolerancją. A więc presja społeczna na kobiety jest dużo mocniejsza. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że statystycznie kobiet jest więcej niż mężczyzn oraz że kobiety żyją dłużej, może nie dziwić fakt zawierania takich małżeństw.
Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy twoi znajomi zaczynają zakładać rodziny, ty wtedy zaczynasz wpadać w panikę. Sądzisz, że wszyscy wartościowi mężczyźni zostaną ,,zaklepani’’. W takich wypadkach kobiety ,,łapią’’ jakiegokolwiek kandydata który jest choć trochę zainteresowany ślubem. Małżeństwa takie zazwyczaj się rozpadają, lub ze szczęściem niewiele mają wspólnego.

4. Żeby się kimś opiekować lub sprawować kontrolę
Często kobiety wychodzą za mąż z misją ,,uleczenia’’ partnera. Z depresji, nałogu , hazardu bądź innych problemów. Są święcie przekonane że ich miłość zmieni partnera na lepsze. Znane jest powiedzenie: ,,po ślubie on się zmieni…’’’. Nigdy się to nie stanie, nie wierz w to! Nigdy nie pobieraj się z tego powodu.

Sytuacja ze sprawowaniem kontroli wygląda trochę inaczej. Jeśli ludzie odpowiednio się dobiorą, być może nawet będą żyli we względnej zgodzie. Mówimy tu o przypadku, gdy np. dominująca kobieta poślubi niepewnego siebie, niedowartościowanego mężczyznę. On będzie szczęśliwy że żona wszystko robi za niego, a ona że ma wszystko pod kontrolą i czuje się potrzebna. Jednak, uwaga, z upływem czasu charaktery się zmieniają, którejś ze stron może zacząć przeszkadzać niezdarność lub dominacja drugiej.

5. Lęk przed samotnością
Kiedy jesteśmy młodzi, w szkole, na studiach otacza nas grono przyjaciół. Potem wchodzimy w dorosłe życie i coraz częściej musimy się z nim zmierzać sami. Wiele osób, w szczególności kobiety, obawia się wziąć odpowiedzialność za własne życie. Z tym problemem mamy w szczególności do czynienia gdy mieliśmy nadopiekuńczych rodziców. Teraz nie potrafimy sami podejmować decyzji, boimy się życia w pojedynkę, nie wierzymy w siebie, w swoje możliwości. Spod skrzydeł rodziców chcemy przejść pod opiekę męża.

6. Z powodu zakochania
Zakochanie jest bardzo przyjemnym stanem 🙂 ale nigdy nie służy podejmowaniu trafnych decyzji. Pamiętaj, nigdy. W takim stanie zazwyczaj nie myślimy racjonalnie. Partner wydaje nam się ideałem, a wszystkie różnice między nami wydaja się ekscytujące i ciekawe. Ale zakochanie dość szybko przemija, a szara rzeczywistość może nas bardzo szybko sprowadzić na ziemię i do sali sądowej.

--
http://www.I-love-you.pl
Serwis o miłości, przyjaźni, partnerstwie.
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Udane wesele.
Jak profesjonalnie i tanio przygotować wesele, które zachwyci Waszych gości? Organizacja wesel w praktyce.

"Bardzo polecam książkę!!!! jestem na samym początku przygotowań do ślubu... i ta książka uświadomiła mi o ilu rzeczach jeszcze zapomniałam... a i poddała ciekawe pomysły na rozwiązanie wielu trapiących spraw..... naprawdę WARTO!"

Więcej

---

Sztuka przyciągania ludzi
Złote zasady zdobywania przyjaciół, którzy zawsze będą Cie wspierać.

Dzięki tej publikacji:

poprawisz swoje kontakty z ludźmi, zyskasz przyjaciół oraz sukcesy zawodowe, zwiększysz poczucie własnej wartości i staniesz się lepszym człowiekiem.

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)

Za co kochamy?



Za co kochamy?
autorem artykułu jest Anita R

Zdarzyło ci się słyszeć, czytać słowa w stylu: "a za co on ją kocha, ona jego?" Ile razy nasze dzieci, krzyczą w złości: "już cię nie kocham, bo tego mi nie dałeś... tego nie zrobiłaś!"

Czy można kochać za coś?

Gdy poznajemy kogoś, gdy zwracamy swoją uwagę ku komuś; mogą nas zainteresować czyjś sposób mówienia, gesty, uśmiech, ton głosu. Mogą nam zaimponować zdolności: inteligencja, poczucie humoru...Możemy przy kimś czuć się dobrze, czuć się akceptowani, piękni, rozumiani.

Nastaje faza zauroczenia. Nasze hormony zaczynają szaleć, czujemy się jakby odurzeni. Zakochujemy się. Przez pewien czas żyjemy w takim stanie, ciągle nam brak drugiej osoby. Nawet niedociągnięć czy wad nie widzimy, nie dostrzegamy, nic nie jest ważne...

Mija czas. Postanawiamy być z sobą razem. Przychodzi codzienność, problemy, wychodzą wady...Czar zauroczenia pryska. Albo sie rozstajemy, albo żyjemy obok. Lub, też mimo czasem zadanych ran, mimo czasu co przeleciał i braku różowych okularów, co dawno nam z nosa spadły, jesteśmy z tą drugą osobą, więcej - kochamy ją.

Gdy jej nie widzimy brakuje jej nam - tęsknimy. Gdy zada nam ból, gdy oszuka, obrazi - czujemy żal, jest nam przykro, być może płaczemy, zadając sobie pytanie jak mogła. Lecz nadal kochamy i chcemy by było dobrze.

Być może zapomina o nas w ważnym dniu, być może zdradzi, być może skrzywdzi nawet fizycznie. A są osoby co wtedy kochają. Choć nie raz chorą już miłością.

Więc za co one kochają?

By ktoś przyciągnął naszą uwagę musi być to coś o czym mowa była na wstępie. Lecz gdy przychodzi uczucie, nic nie ma znaczenia. Może prysnąć iluzja: kogoś wyjątkowo mądrego, zdolnego... Nie ważne. Pozostaje uczucie. Silne przywiązanie, miłość co na pierwszym miejscu stawia dobro ukochanej osoby, miłość co przebacza, miłość co nie patrzy na zyski, miłość co nie zna dumy.

Kojarzy nam się z tym jednym wyjątkowym uśmiechem, zapachem ciała, czy jego podkoszulką. Gestem - może wplatanych palców w włosy, mrugnięciem oczkiem, tonem głosu, szeptem czy... śmiechem, ciepłem rąk.

I nie raz tak bardzo, nie raz tak zaborczo, nie raz z ciszą na ustach na zadany ból. Nie raz z nierozumienym przebaczaniem. Z nadzieją co nie ma końca...

Kochamy nie za coś, kochamy kogoś.

Felietony i artykuły dotyczące relacji męsko-damskich, opowiadania erotyczne, ciekawostki i nowości: http://www.wenusmars.zafriko.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

---

Mądre szczęśliwe życie.
Jak być szczęśliwym człowiekiem, który z łatwością rozwiązuje problemy, jakie życie stawia mu na drodze?

„Polecam książkę jako prezent dla młodych małżonków. Znajdą drogę do celu. Bez lektury – to nie jest możliwe! ”

Grzegorz Grefkowicz, właściciel drukarni cyfrowej

Więcej

---

Arkana seksu - ekstaza i jedność

Poznaj arkana seksu, dzięki którym wzmocnisz swój związek i doznasz wielu przyjemności.

Książka ciekawa...Dużo wnosi w życie erotyczne, urozmaicając je i powodując, że seks staje się naprawdę ciekawy...

Golicz Monika

Więcej

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.4/10 (5 votes cast)