Jak zabezpieczyć kuchnię przed dzieckiem?

Autorem artykułu jest Sylwia Mościcka-Stasica

Mały raczkujący szkrab to prawdziwe utrapienie dla mamy. Dziecko jest ciekawe świata i wszystko wokół niego go interesuje i intryguje. Dlatego wchodzi tam, gdzie nie trzeba, wyciąga nam naczynia z kuchni lub probuje wejść na krzesło lub stół. Nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie mu grozi.

Prace domowe, takie jak sprzątanie, pranie, opieka nad maluchem oraz gotowanie to zadania niełatwe, szczególnie jak jesteś zmuszona wszystkie te czynności robić naraz. Najbardziej niebezpiecznym miejscem dla naszej niespełna rocznej i już samodzielnie poruszającej się po domu pociechy jest, niestety, kuchnia. Wystarczy chwila nieuwagi, by małe rączki zawędrowały do rozgrzanego piekarnika albo zaczęły manipulować pokrętłami kuchenki. Wybierając sprzęt AGD, warto więc zwracać uwagę na rozwiązania pozwalające zminimalizować kuchenne zagrożenia, czyhające na małych odkrywców. Stop oparzeniom.

W przypadku piekarników, podstawowym i najbardziej powszechnym zabezpieczeniem, sygnalizującym pracę urządzenia, jest podświetlane wnętrze. O ile jednak pięciolatkowi można wytłumaczyć, że w takiej sytuacji nie wolno dotykać urządzenia, o tyle dwulatek nie zrozumie zagrożenia. Dlatego przydatnym rozwiązaniem, spotykanym w nowoczesnych piekarnikach, jest system zimnych drzwi. Wykorzystanie właściwości izolacyjnych nawet czterech szyb termorefleksyjnych czyni drzwi piekarnika zawsze chłodnymi, nawet gdy temperatura we wnętrzu osiąga wartość maksymalną. Dzięki temu dotknięcie szyby włączonego urządzenia nie powoduje oparzenia.

Aby zapewnić większe bezpieczeństwo dzieciom w kuchni, warto także zamienić tradycyjną kuchenkę gazową na nowoczesną płytę indukcyjną. Powierzchnia takiej płyty nie nagrzewa się, a gorąco jest jedynie w naczyniu do gotowania. Jeśli dziecko dotknie płyty ręką, nie ma ryzyka poparzenia. Urządzenie, nawet jeśli jest włączone, zaczyna działać dopiero wtedy, gdy umieścimy na nim metalowy garnek (patelnię, rondel, kawiarkę itp.). W sytuacji, gdy pozostawimy na nim przez roztargnienie jakiś drobny przedmiot (np. łyżeczkę), nie zacznie się grzać. Płyty indukcyjne są więc najbezpieczniejsze dla rodzin z małymi dziećmi.

Intrygujące przyciski i pokrętła

Maluchy uwielbiają przyciski, klawisze, guziczki i pokrętła. Mniejszy problem, jeśli dostanie się w ich ręce pilot od TV lub telefon komórkowy, gorzej, jeśli zaczną sprawdzać działanie kuchennych sprzętów. Z tego powodu m.in. kuchenki mikrofalowe posiadają funkcję elektronicznej blokady, chroniącą przed przypadkowym uruchomieniem przez dzieci. W nowoczesnych kuchenkach gazowych coraz częściej stosowane są chowane pokrętła, aby umożliwić bezpieczne przygotowywanie posiłków i poskromić ciekawość małych rozrabiaków. Przydatnym rozwiązaniem, zwiększającym bezpieczeństwo wszystkich domowników, jest także zabezpieczenie przeciwwypływowe stosowane w płytach gazowych - system odcinający automatycznie dopływ gazu do palnika, gdy zgaśnie płomień.

Aby stworzyć dziecku bezpieczną przestrzeń, należy przystosować mieszkanie w taki sposób, żeby wyeliminować źródła potencjalnych zagrożeń. Jeśli posiadane przez nas urządzenia AGD nie posiadają zabezpieczeń przed dziećmi, to można dokupić specjalne dodatki. Na rynku dostępne są nakładki zabezpieczające pokrętła kuchenki, osłony płyty kuchennej, zabezpieczenie przed otwarciem szuflad (gdzie często znajdują się ostre przedmioty) czy lodówki. Tego typu rozwiązania mogą pomóc w okiełznaniu ciekawości maluchów, ale nie zwalniają rodziców z konieczności sprawowania odpowiedzialnego nadzoru nad dziećmi. Na wypadki narażone są zwłaszcza maluchy, które zaczynają raczkować, a potem chodzić. Ich pomysłowość w pokonywaniu przeszkód i brak świadomości zagrożeń sprawiają, że nie wolno spuszczać ich z oczu i pozostawiać bez opieki.

---

http://trendydom.blogspot.com/2013/02/jak-zabezpieczyc-kuchnie-przed-dzieckiem.html

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

______________
prudential
Ubezpieczenie Komfort Życia
składki już od 40 zł miesięcznie
zabezpieczenie rodziny na długie lata
stabilność finansowa dla Twoich bliskich
ochrona i pomoc niezależnie od losowej sytuacji -> dowiedz się więcej!

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Trudne związki

Związki są różne – szczęśliwe, udane, trudne, wymagające, toksyczne, destrukcyjne.

Te ostatnie bolą, ludzie w nich cierpią, ale pomimo bólu często tkwią w tych związkach przez lata. Dlaczego?

Geneza związku


Każdy początek bierze się od odkrycia, że mamy obok siebie kogoś kogo fajnie byłoby bliżej poznać. Kiedy kochamy świat jest piękny, pełen kolorów. Jest dobrze.
Niewinne początki
Nadal jest dobrze, jesteśmy szczęśliwi, zakochani, zapatrzenie w siebie. Rzadko pojawia się coś co powoduje, że się na chwilę zastanawiamy, albo smucimy. Jednak nie zastanawiamy się nad tym długo, bo po tym drobnym zdarzeniu następują chwile szczęścia,, związek idzie na wyżyny i jest fajnie. Nie myślimy już o tym zdarzeniu, ani nie konsultujemy go z otoczeniem. Jesteśmy przekonani o sile miłości i o tym, że związek jest taki jaki być powinien.
Codzienna gehenna

Wszystko dzieje się przez cały czas, więc nawet nie wiemy w którym momencie, ale to, co kiedyś było niepokojące przez chwilę teraz ciągnie się godzinami, potem dniami. Po kilku dniach dołka w związku następuje czas wzlotu. Znowu czujemy się szczęśliwi, kochani, jest nam dobrze. Po dniu euforii związek wpada znowu w dołek. Przez kolejne dni bijemy się z myślami, zastanawiamy się co jest z nami nie tak. W końcu byliśmy szczęśliwi. Te kilka dni negatywnych zdarzeń znowu jest dobrze. Jesteśmy szczęśliwi, kochamy się. Być może nawet rozmawiamy o tych ostatnich dniach postanawiamy, że będziemy dalej razem, bo tyle pięknych chwil było za nami i dzisiaj jest tak cudownie.
Czy ze mną jest coś nie tak?


Co jakiś czas w głowie pojawia się pytanie o to, kto tu zwariował i najczęściej stawiamy je sobie. Jest nam ciężko. Huśtawki w związku powodują, że jesteśmy nerwowi, rozkojarzeni. Zamiast działać ogarnia nas niemoc. Pytanie po co żyję i co mam sens.
Trudna prawda


Po latach walki z partnerem i ze sobą samym okazuje się, że najlepszym wyjściem jest ucieczka. Przyjmuje ona różne formy: rozwód, rozstanie, rezygnacja z siebie na rzecz dzieci i decyzja na pozostanie w związku, w skrajnych przypadkach próby samobójcze.

 

Niektóre związki bolą...

 

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Osiem rzeczy, które ułatwiło mi życie z niemowlakiem

Autorem artykułu jest Alicja Fraszyńska

Zostanie po raz pierwszy mamą uczyniło mnie szczęśliwą, ale też i wprawiło w ciagłe zdumienie. Wiele sytuacji, na które nie byłam przygotowana, nauczyło mnie pokory i wzbogaciło o doświadczenia na przyszłość.

Okazało się, że są produkty, które znacznie upraszczają życie codzienne z niemowlęciem w domu i poza nim, dzięki którym zyskałam więcej czasu i opanowałam niejedną trudną sytuację.

1. Body kopertowe dla noworodka. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że noworodek nie współpracuje podczas ubierania miniciuszków. Noworodek nie podnosi jeszcze główki, nie za wiele się rusza, o czym nie pomyślałam, kompletując wyprawkę niemowlęcą. Koleżanka poradziła mi, bym spróbowała z body kopertowym, które rozpinane jest na całości. Takiego body nie trzeba przekładać dziecku przez głowę. Wystarczy rozpiąć ubranko, położyć malucha na tak przygotowanym ubraniu i zapiąć. Zakładanie body kopertowego pozwoliło mi nabrać wprawy w ubieraniu noworodka i przygotowało na zakładanie innych ubranek wkładanych już przez głowę, takich jak tradycyjne body niemowlęce, bluzki czy sweterki.

2. Odbijak. Mój noworodek zaskoczył mnie ciągłym ulewaniem. Nikt wcześniej nie przygotowywał mnie na ciągłe chlusty pokarmu, a żadna położna w szkole rodzenia nie wspomniała nawet o ulewaniu. Maluch noszony pionowo i przytulony do mojego ramienia po posiłku mlecznym zaraz zwracał treść pokarmową na moje ubranie. Przykrycie ramienia pieluszką tetrową nie pomagało, bo ciecz szybko przenikała tkaninę i brudziła ubranie. Niemowlęta często ulewają z powodu niedojrzałości układu pokarmowego lub refluksu. Gdybym o tym wiedziała, wcześniej kupiłabym odbijak, czyli śliniak dla rodzica na ramię. To specjalnie wykrojony do kształtu ramienia osoby dorosłej śliniak podszyty ceratką. Wierzch odbijaka to kolorowa miękka frotka i tej części odbijaka dotyka buzia dziecka. Ubranie jest chronione dzięki folii ochronnej wszytej od spodu produktu. Moja pociecha ulewała przez kilka miesięcy, więc odbijak był z nami długo.

3. Zawieszka przytrzymująca smoczek. Smoczek to najczęściej stykający się z podłogą przedmiot dziecięcy, jaki znam. Maluch, gdy już oczywiście potrafi, ciska nim o podłogę w najmniej oczekiwanych momentach, na przykład w bardzo brudnej windzie czy w poczekalni przychodni podczas epidemii grypy.  Takich sytuacji możemy uniknąć, przypinając smoczek do specjalnej zawieszki składającej się z klipsa i łańcuszka. Całość produktu jest wykonana z plastiku i bezpieczna dla dziecka. Klips mocuje się do ubranka na wysokości klatki piersiowej dziecka, a drugi koniec zawieszki do trzymaka smoczka. Gdy niemowlę wypluwa smoczek, ląduje on nie dalej jak na ubranku dziecka. I smoczek ocalony!

4. Kubek niekapek. Kubek niekapek nie raz uratował mnie od konieczności szybkiego zmywania podłogi, gdy dziecko rozlało soczek, a pies i kot tylko czekały, by wytarzać się w kałuży płynu i roznieść wszystko łapkami po całym domu. Dobry kubek niekapek pełni dwie funkcje. Uczy dziecko picia z "dorosłego" kubka z płaską krawędzią i ratuje rodziców przed ciągłym sprzątaniem. Maluszek podczas posiłku zachowuje się jak dyrygent orkiestry dętej - wymachuje rękami, rozkazuje marchewce, testuje brokuły w powietrzu i przewrócenie pojemnika z napojem jest na porządku dziennym każdego posiłku. Kubek niekapek ułatwia życie i dzieciom, i ich rodzicom.

5. Mechaniczna suszarka do ubrań. Prasowanie ubrań nie należy do moich ulubionych czynności. Zabiera mnóstwo czasu, którego przy małym dziecku brak. Suszarka rozwiązuje ten problem. Nie dość, że eliminuje konieczność posiadania wielu kompletów ubrań, to jeszcze wyprasuje ubrania za nas! Czyste, wysuszone ubranka są gotowe po około dwóch godzinach w zależności od wybranego programu suszenia. Wystarczy wyjąć ciuszki od razu po zakończeniu programu suszenia, strzepnąć i złożyć lub powiesić na wieszaku. W ten sposób unikamy wielogodzinnego stania przy desce do prasowania.

6. Przewijak przenośny. Przewijak przenośny doceniłam w wielu sytuacjach poza domem. Jest to przewijak podszyty ceratką, wypełniony cienką gąbką i wykończony materiałem frotkowym. Można go zwinąć do małych rozmiarów i schować do torby. Przydał mi się każdorazowo podczas wizyty u lekarza, podczas której położyłam na nim malucha do badania. Przydał się także podczas zmiany pieluszki w samochodzie. Położyłam przewijak na tylnym siedzeniu i przewinęłam dziecko bez strachu, że tkanina siedzenia samochodu zostanie zmoczona.  Przewijak jest znacznie lepszy niż pielucha tetrowa lub flanelowa, bo nigdy nie przepuści wilgoci.

7. Golf zamiast szalika. Zimową porą nastawał czas, którego bardzo nie lubiłam - ubieranie dziecka na zimowy spacer. Niemowlak płakał podczas wiązania szalika, a szalik rozwiązywał się złośliwie podczas zabaw na śniegu, odsłaniał szyję i kark. Kupiłam więc golf zamiast szalika. Golf szczelnie zakrywa szyję dziecka, ale także klatkę piersiową i kark. Nie przesuwa się. Od tamtej pory ubieranie na zimowe spacery przestało być problemem.

8. Ochraniacz na tył siedzenia samochodu. Dziecko w foteliku kopie nieustannie fotel samochodowy, ćwicząc przy tym nóżki i pozbywając się błota oraz śniegu z butów. Tkanina fotela jest po takich ćwiczeniach w opłakanym stanie. Można temu zaradzić, mocując ochraniacz na tył siedzenia samochodu. To proste rozwiązanie, które każda z nas może zamontować sama. Wystarczy przywiązać ochraniacz do zagłówka fotela i czystość w aucie gwarantowana.

Moje dziecko podrosło już i z rozrzewieniem wspominam czasy, gdy powyższe produkty ratowały mi życie. Moje doświadczenie rodzicielskie każe mi polecać te produkty innym.

---

Polecam artykuły dziecięce ułatwiające życie rodziców i niezbędne produkty dla dzieci

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)

Jabłka, jabłuszka…

Autorem artykułu jest Basia K

W naszej kulturze kulinarnej zajmują naczelne miejsce. Różnią się między sobą w zależności od odmiany kształtem, rodzajem miąższu, aromatem, soczystością, czasem dojrzewania. 

Te owoce były znane już w starożytności: ceniono je w Egipcie i Rzymie. W Polsce prawdopodobnie już w czasach przedhistorycznych kwaszono leśne jabłka na zimę. W czasach piastowskich zakonnicy przybywający z zachodu zapoczątkowali u nas szczepienie drzew owocowych.

 Jabłko jest bohaterem wielu legend, pojawia się w przysłowiach, jest symbolem władzy królewskiej.

Jabłko królewskie symbolizuje sferę kosmiczną, świat, kulę ziemską. 

Jabłka wiecznej młodości to magiczne złote jabłka, których zjedzenie zapewniało bogom wieczną młodość.

Przysłowia "niedaleko pada jabłko od jabłoni" - używamy, gdy sądzimy, że dzieci są takie jak rodzice.

"Złote jabłka na srebrnych półmiskach" - znaczy tyle, co słowa wypowiedziane we właściwym czasie.

"Złote jabłko" - doskonały, bardzo zyskowny interes.

Także sny o jabłkach można odpowiednio interpretować. "Śnić o jabłkach" znaczy mieć długie i wygodne życie oraz szczęście w miłości, ale "jeść jabłka kwaśne" oznacza kłótnie i nieporozumienia, a zgniłe albo nadpsute to niebezpieczeństwo.

 Jabłka są bardzo zdrowe i smaczne. 

Zawierają ponad dwadzieścia substancji mineralnych, witaminy A, B i C oraz taninę, która ma lecznicze działanie na przewód pokarmowy. Korzystnie wpływają na przewód pokarmowy również pektyny, które regulują florę bakteryjną i usuwają z organizmu substancje przyczyniające się do powstawania nadmiaru cholesterolu. 

Zjadając każdego dnia dwa jabłka, nie powinniśmy się obawiać miażdżycy. Są one wspaniałym eliksirem dla urody, mają pozytywny wpływ na wygląd naszej skóry. Ułatwiają przyswajanie wapnia i w ten sposób wpływają również na wygląd naszych włosów i paznokci. Z jabłek można przygotować maseczki kosmetyczne przeznaczone dla skóry tłustej i mieszanej. 

Są pomocne w kuracjach odchudzających, przy zaparciach i biegunkach. Zalecane w żywieniu diabetyków. Zawierają dużo fruktozy - cukru prostego rozpowszechnionego w świecie roślinnym.

 Ludowa medycyna również bardzo sobie ceni jabłka. Uważa się, że wino z jabłek jest skutecznym lekiem przy reumatyzmie. Najzdrowsze są te jadane na surowo. Są też bardzo dobrym surowcem do przyrządzania deserów, napojów i ciast. Stanowią znakomity dodatek smakowy, aromatyczny i zagęszczający do wielu potraw słodkich i słonych. Drobno pokrojone czy potarkowane są dodatkiem do sałatek warzywnych, rybnych i mięsnych. Przeciery z jabłek doskonale zagęszczają zupy o kwaskowym smaku - pomidorową, ogórkową czy barszcz, a także sosy zimne i gorące. Wykorzystywane są jako dodatek do potraw z drobiu, mięsa i warzyw.

---

www.ziolowyogrod.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Dlaczego, pozostajemy w związkach, których nie chcemy?

Autorem artykułu jest Tander

 Cały czas obserwuję jak ludzie narzekają na swoich partnerów. Nie są szczęśliwi w swoich związkach, nie czują, że ten związek to naprawdę coś wyjątkowego, ale nie wyjątkowego dlatego, że porównuje to z obrazami filmów romantycznych, ale wyjątkowy dlatego, że sami świadomie go stworzyliśmy.

Trwanie w związku, którego nie chcemy

 

Mimo tego iż nasz związek nie daje nam satysfakcji i czujemy, że wewnętrznie nas niszczy to wciąż w nim pozostajemy. Szybko przyzwyczajamy się do tego co bezpieczne i znane, mówimy, że najważniejsza jest dla nas miłość czy wartości takie jak szczęście, zaufanie czy bliskość, ale porzucamy to w imię bezpieczeństwa. Więc powinniśmy mówić, że tak naprawdę najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo. Polecam Ci film „Okrucieństwo nie do przyjęcia” (Intolerable Cruelty), doskonale pokazuje on jak złudnie dążmy do bezpieczeństwa i zabijamy się o nie, porzucając nasze prawdziwe wartości. Tylko dlatego, że podświadomie się po prostu boimy. Wszyscy pragniemy prawdziwej miłości, ale nikt nie ma odwagi, żeby o nią zawalczyć, żeby pozbyć się naszych lęków, stawić im czoła i odważnie sięgać po to czego naprawdę pragniemy. By odrzucić wszelkie iluzje, które zaśmiecają nasz umysł, a posłuchać trochę głosu naszego wnętrza.

Dzisiaj ten temat jest bardzo niezrozumiały. Ludzie wręcz przeciwnie negują go. Nie zdają sobie sprawy, że wewnątrz nich jest siła, która jak tylko dobrze nauczą się jej słuchać będzie ich prowadzić do życia o jakim marzą.

Nie zdając sobie sprawy z tej siły, boimy się iść za głosem naszego serca, boimy się podjąć odważnych kroków, choć te kroki mogłyby się okazać naszym prawdziwym wyzwoleniem.

Pozostajemy w toksycznych związkach ponieważ bardziej zależy nam na zaspokojeniu potrzeb bliskości i bezpieczeństwa niż na naszym prawdziwym celu. Na wyjątkowym związku.

Ten schemat działa wszędzie. Jeśli Twoim marzeniem jest zdobycie pracy, która siedzi w Twojej głowie już od dawna, to nie godzisz się na jakąś drobną posadę, która zapewnia Ci przeżycie i daje Ci poczucie, że stać Cię na opłacenie rachunków. Nie! Walczysz o swoją pracę bo właśnie taką sobie wymarzyłaś! Jeśli zostaniesz to przyzwyczaisz się do tego ciepełka, które CI oferuje i Twoje marzenia legną w gruzach. Pamiętaj, jednak, że od życia dostajesz zawsze tyle ile chcesz.

Do powyższego przykładu, polecam również prześledzić historie Sylwestra Stalone, a dokładnie jego scenariusza do filmu Rocky. Doskonale pokazuje jakie wartości ma ten człowiek w życiu oraz to jak silnie dążył do swoich marzeń, determinacją  i konsekwencją w dążeniu i nie godzeniu się na to co ma pod ręką dla zaspokojenia swojego bezpieczeństwa.

Pozostajemy w związku, którego tak prawdziwie nie chcemy, ponieważ mamy wiele błędnych przekonań. Wydaje nam się, że nie można mieć wszystkiego, że czasy są ciężkie, błędów nie da się naprawić. Wierzymy we wszystko co pojawia się w naszej głowie nie podważając tego… nie zastanawiając się czy jest to w ogóle prawdą. Nie wierzymy do końca, że stać nas na coś co sobie wymarzyliśmy, boimy się, że się rozczarujemy, znów będziemy cierpieć …blablabla… i inne tego typu rzeczy, które zaśmiecają nasz umysł i pozwalają nam się kierować zgodnie ze głosem naszego serca.

Zastanów się czy małe dziecko też tak ma? Czy tworzy sobie obrazy tego co jej nie wyjdzie czy raczej podąża za fascynacją, za radości oraz za czymś co sprawia, że jest kompletne, spełnione i szczęśliwe?

Wiele mówimy, że można uczyć się od dzieci, ale to tylko puste gadanie, nie uczmy się od nich, gdyby tak było nasze życie uczuciowe byłoby o wiele, wiele prostsze.

Wiele naszych błędnych przekonań nam w tym przeszkadza. Żeby do nich dotrzeć, zadaj sobie proste pytanie:

Co mnie powstrzymuje? Co mnie ogranicza?

Wszystko co powiesz po tych pytaniach to Twoje przekonania, które należałoby podważyć, czy rzeczywiście są prawdziwe? Skąd jesteś pewna, że są prawdziwe? Dlaczego w nie wierzysz? Co czujesz gdy w nie wierzysz? Jakie obrazy się pojawią kiedy wierzysz w te przekonania? Kim mogłabyś być bez nich? Czego nie jesteś wstanie zrobić kiedy w nie wierzysz? Jak traktujesz innych?

Pomocne może okazać się The Work, Byron Katie. Bardzo Ci polecam ta metodę, jednak musisz tez mieć pewien stopień świadomości i obserwacji siebie żeby nauczyć się pracować z jej arkuszami. Dlatego jeśli jeszcze sobie z tym nie radzisz, zapraszam Cię na szkolenie indywidualne z Gry Wewnętrznej. Tam nauczysz się jak robić to dokładnie, jak pracować ze swoim wnętrzem oraz odrzucać niepotrzebne śmieci, które przeszkadzają Ci w spełnieniu Twoich marzeń.

Pozostajemy w związkach, których nie chcemy, ponieważ źle interpretujemy własne uczucia. Mylimy miłość z pragnieniami bezpieczeństwa, troski, opieki czy wsparcia. Nie wiemy czym tak naprawdę jest miłość. Stworzyliśmy sobie tylko mnóstwo przekonań czym ona jest, na podstawie filmów czy książek. Jednak miłości nie da się opisać czy generalizować, miłość trzeba doświadczyć, a jest to możliwe tylko wtedy kiedy pozbędziemy się naszych błędnych przekonań, wyobrażeń czy potrzeb i skoncentrujemy się na uczuciach i przeżyciach.

Źle odbieramy ten niedosyt i to uczucie głodu, które ma alkoholik i wydaje nam się, że to miłość lub, że jesteśmy kochani.

Pozostajemy w związkach, których nie chcemy, ponieważ uważamy, że zerwanie będzie trudne i zrani naszego partnera. Tak bardzo troszczymy się o jego uczucia, że zapominamy o swoich. Wyrządzając mu jeszcze większą krzywdę gdy godzimy się na pozostanie z nim, ponieważ on może tworzyć sobie jeszcze większe nadzieje… a po czasie wyjdzie szydło z worka. Po czasie się okaże, ze jednak to nie było to. Choć w sumie jako ludzie mamy tendencje do zaakceptowania tej przeciętności w naszym życiu jako coś naturalnego, aż do śmierci.

„Tak miało być…”

„Widocznie to mi jest pisane..”

 

I inne takie, które sobie wymyślamy by zrezygnować z tego czego naprawdę pragniemy.

Boimy się zrezygnować z związku, którego tak naprawdę nie chcemy, bo możemy pozostać samotni i znów odczuwać pustkę, żal, przygnębienie, rozpacz czy tęsknotę. Obawiamy się tych emocji gorzej niż ognia, a tylko dlatego, że po prostu ich nie rozumiemy. W ogóle nie rozumiemy emocji. Wydaje nam się, że mocje to coś złego… że możemy odczuwać tylko radość, szczęście czy ekscytacje, ale smutek to już zły. Bo przecież smutek odczuwają smutasy, a ja nie jestem smutasem- pomyślisz. Bzdura. Uczucia to dary, które nam coś mówią, chcą nas czegoś nauczyć. Z emocjami i uczuciami należy pracować i je rozumieć, a nie z nimi walczyć czy się opierać, ponieważ znów zbudowaliśmy sobie generalizacje i przekonania na temat tego jakie to on nie są.

Pozostajemy w związkach, których nie chcemy bo brak nam odwagi by walczyć o swoje marzenia.

Pozostajemy w związkach, których nie chcemy bo…(tutaj wstaw swoją historię).

Co jeszcze wymyślisz przed obawą by sięgać po to czego naprawdę pragniesz?

---

Pozdrawiam Ciepło

Tander

www.unikalna-kobieta.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Noworoczny bilans psychicznych zysków i strat

Autorem artykułu jest Justyna Jannasz

Jeżeli pragniesz, by Nowy Rok przyniósł Ci spełnienie Twoich noworocznych postanowień, nie wystarczy, że od wielu przyjaciół usłyszysz życzenia spełnienia marzeń. Trudno zmienić z dnia na dzień coś, co jest tak naprawdę górą lodową, narosłą przez wiele lat.

Psychiczne góry lodowe ukazują nam swój wierzchołek, choć większa ich część jest dla nas niewidoczna. Jednak takie właśnie góry lodowe (w tym uzależnienia i współuzależnienie) są dla nas często priorytetami, których najchętniej pozbylibyśmy się jak najszybciej i często podejmujemy postanowienia noworoczne, że się z nimi wreszcie rozprawimy. Z drugiej strony, jest to bardzo trudne i na ogół naszych noworocznych postanowień nie dotrzymujemy.

Co wtedy robić? Jak zmierzyć się z psychiczną "górą lodową", żeby naprawdę móc sie z nią rozprawić? Podejść jest wiele, postaram się tu więc opisać jedno z częściej stosowanych.

Chyba najlepiej sprawdzoną metodą jest rozpoczęcie od uświadomienia sobie zysków i strat z istnienia i pielęgnowania naszej „góry lodowej”.

Wydawałoby się, że poważne problemy mogą przynosić tylko straty.

Niemal każdy problem, który decyduje o tym, że czujemy się nieszczęśliwi, na przykład:

 — uzależnienie od substancji,

 — uzależnienie od bliskiej osoby,

 — brak szczęścia w miłości,

 — brak stałej pracy,

 — brak przyjaciół,

 — częsta zapadalność na choroby,

dręczy nas dotąd, dopóki nie zrobimy wszystkiego, by się go pozbyć lub przestać się nim przejmować.

Oczywiście, nieraz zdarzają się sytuacje, na których pojawienie się nie mamy wpływu. Nieraz też nie ma innej rady, jak zaakceptować to, co nas spotkało. Nigdy nie musi to jednak oznaczać zgody na „taki los”, nie jest żadną wymówką. Istnieje wiele przykładów ludzi, których los bardzo doświadczył, a mimo to żyją godnie i szczęśliwie.

Dlaczego więc tak wielu ludzi stosuje wymówki?

Między innymi dlatego, że problemy, których doświadczają, przynoszą im nie tylko straty, ale i korzyści.

Na przykład, czy jeżeli jestem jedyną osobą, która cokolwiek robi w domu (uff, jak dobrze, że te czasy minęły!), jeżeli cierpię, narzekam, zrzędzę, ale robię to dalej, nie tylko ponoszę straty (cierpię), ale także mogę mieć przyjemne poczucie, że beze mnie ten dom przestanie funkcjonować, że reszta rodziny sobie beze mnie nie poradzi, że jestem najodpowiedzialniejsza i najbardziej pracowita z nich wszystkich.

To są zyski, które nieraz okazują się tak duże, że trudno nam zrezygnować z tej – w sumie niby nieprzyjemnej – sytuacji.

Przyjrzyj się nie tylko stratom, ale także i zyskom.

Dlatego aby dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest nasza „góra lodowa” i świadomie podjąć postanowienie o jej likwidacji, warto rozpocząć od przyjrzenia się uczciwie wszystkim zyskom i stratom, jakie tworzy. Weź kartkę papieru i długopis.

Na górze napisz: Moje zyski i straty z … i tu wpisz, co Ci przeszkadza.

Resztę strony podziel pionowo na pół.

Następnie po lewej stronie wypisz wszystkie zyski wynikające z tego, że nie rozstajesz się ze swoim problemem.

Po prawej stronie wypisz wszystkie straty. Prawdopodobnie na początku będzie Ci trudno wymyślić cokolwiek pozytywnego. Dlatego lepiej, jeżeli straty znajdą się po prawej stronie – zaraz poczujesz, że lewą stronę kartki też trzeba czymś wypełnić! Pisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Nie zastanawiaj się nad tym, czy to dobrze, czy źle, czy wypada tak myśleć, czy nie. To są tylko Twoje myśli.

Wypisz nie tylko te duże, ważne rzeczy, ale także wszelkie drobnostki. Gdy wykonasz już to ćwiczenie, policz, ile jest strat, a ile zysków. Spróbuj poczuć, które z nich przeważają. Nieraz nasz świadomy umysł widzi coś zupełnie innego niż nasza część emocjonalna i duchowa.

Taki bilans to pierwszy krok do ważnych zmian w życiu.

To potężne narzędzie, które działa na podświadomość. Dzięki niemu zrozumiesz, dlaczego, tak naprawdę, robisz to, co robisz. Na tej podstawie możesz z łatwością określić, czego tak naprawdę pod tym względem chcesz. Zachęcam Cię do wybrania sobie jednej rzeczy, którą chcesz zmienić w nowym roku i zrobienia bilansu zysków i strat. 

---

Justyna Jannasz
Chcesz wiedzieć więcej o współuzależnieniu? www.wspoluzaleznienie.pl

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Dobroć

Czy zadawaliście sobie ostatnio pytanie czym jest dobroć?

Wydaje się, że dobrą odpowiedzią jest określenie dobroci, jako postępowania wynikającego z miłości oraz akceptacji i zrozumienia dla otaczającego świata i żyjących w nim ludzi. Dobroci zawsze towarzyszy okazywanie życzliwości, przychylności i ciepła.

Czy każdy z nas może to powiedzieć o sobie?
W relacjach z najbliższymi dobroć i uśmiech okazujemy odruchowo, ponieważ kochamy swoich bliskich.
Gotowość do pomagania, tam gdzie wydaje się to potrzebne stanowi o wspaniałości w związku i partnerstwie oraz więzi i miłości w rodzinie.
Od zawsze dobroć była i jest powinnością kobiet – jest ona piękną i bardzo potrzebną cechą kobiecości także dla poczucia spełnienia duchowego i życiowego kobiety. To również cała gama zachowań i niewerbalnej komunikacji z innymi.

Czasami przejawem dobroci bywa przesadna pobłażliwość. Inni mogą ją nadmiernie wykorzystywać, a wówczas zdarza się, że jej efektem będzie zło.
Dlatego dobrze jest pamiętać, aby stawiać właściwe granice w odpowiednich miejscach, w przeciwnym razie całkiem prawdopodobne jest, że osoba dobra prędzej czy później zostanie skrzywdzona.
Może z tego powodu w ostatnich czasach rozwinęła się moda na asertywność i nie zwracanie uwagi na potrzeby innych. Zjawisko to widoczne jest w mediach i w sieci, gdzie na portalach płeć piękna aktywnie wręcz manifestuje swoją oschłość i podkreślają kroczenie nieco ciemniejszą ścieżką zabarwioną wrednością wobec wszystkiego i wszystkich oprócz siebie.
Jednak czy taka postawa daje prawdziwą satysfakcję życiową? … no raczej nie … właściwie na pewno nie.
Ale wniosek taki nie dla wszystkich jest oczywisty. Jednak osoby dobre nie będą miały żadnych wątpliwości.

Dobroć jest podstawą miłości i udanych, wspaniałych związków.
Pamiętajmy o tym zawsze, każdego dnia, w każdym słowie i geście, także wówczas kiedy pojawiają się jakieś trudności.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Rodzicielstwo w pojedynkę

Autorem artykułu jest Abete

Trudno jest być samotnym rodzicem, ale czasem sytuacja życiowa sprawia, że człowiek staje w obliczu uporania się z trudem wychowania w pojedynkę. Sytuacje mogą być różne – rozstanie, rozwód, wdowieństwo, czy nawet wyjazd małżonka do pracy na długi kontrakt.

Choć zdarza się to coraz częściej, samotne wychowywanie dziecka nie jest wcale łatwą sprawą. Przede wszystkim, jeśli młoda matka zostaje sama jeszcze będąc w ciąży, musi się uporać z poczuciem winy, strachem i obawami, a także znaleźć wsparcie. Nie zawsze może okazać je rodzina lub przyjaciele, zajęci swoimi sprawami lub niezadowoleni z obrotu wypadków. Kobieta jednak może zawsze zgłosić się po pomoc do terapeuty lub psychologa, a jeśli jest w trudnej sytuacji materialnej do opieki społecznej. Pomoc środowiskowa może udzielić schronienia, jeśli matka nie ma gdzie mieszkać i ułatwić pierwsze chwile nowego życia.

Inną kwestią jest utrzymanie rodziny, kiedy dziecko jest małe, a matka pracuje, by zarobić na oboje. Wiadomo, że potrzeby malucha sukcesywnie rosną i czasem trudno jest im sprostać w pełnej rodzinie. Tu należy zawsze pamiętać, że ważniejsze od materialnych są emocjonalne. Oczywiście dziecko powinno być najedzone, umyte i ubrane, ale zamiast kolejnej zabawki, lepiej mu zrobi czas spędzony z matką na rysowaniu i zabawie. Ludzie często zapominają o tym, jak ważna jest rozmowa z dzieckiem, nawet najmniejszym.

Kolejną kwestią jest zapewnienie męskiej obecności w życiu córki, a szczególnie syna. Dziecko powinno mieć skąd czerpać odpowiednie wzorce, by móc zrozumieć na czym polega rola mężczyzny. To może być dziadek, wujek, brat, a nawet duszpasterz czy kolega. Samotna matka potrzebuje także obecności kobiet, które pomogą w krytycznych sytuacjach, zaopiekują się dzieckiem czy po prostu porozmawiają. Częściej niż w rodzinach, w których jest ojciec, matka będzie przeżywać załamania, będzie czuła, że sobie nie radzi, że odniosła w życiu porażkę.

Nie wolno się jej także zamykać na nową miłość. Nawet jeśli ma złamane serce, życie czasem potrafi zaskoczyć i może odnaleźć partnera, z którym będzie szczęśliwa i który pokocha jej dziecko jak swoje. Na to przecież nigdy nie jest za późno, nie wolno się tylko ograniczać do pracy i siedzenia w domu. Warto od czasu do czasu zaspokoić też swoje potrzeby – wyjść gdzieś ze znajomymi, odwiedzić rodzinę, pojechać na wakacje. Dobrze też pamiętać o relaksie w ciągu dnia – wyciszeniu podczas kąpieli, czytaniu książki czy obejrzeniu dobrego filmu.

---

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.3/10 (4 votes cast)

Jak przygotować własny teatrzyk w domu?

Autorem artykułu jest Ewa Agata

Domowy teatrzyk to świetna zabawa dla dzieci w każdym wieku. Każdy w końcu lubi od czasu do czasu poudawać kogoś innego. Świat kukiełek da dzieciom taką możliwość.

Do przygotowania podstawowej bazy kukiełek potrzebujemy naprawdę niewiele: kulki styropianowe (do kupienia w sklepach papierniczych), resztki materiałów, wełnę, tasiemki, guziczki, farbki plakatowe, igłę i nici oraz ruchome oczka i… odrobinę umiejętności. Tych ostatnich potrzeba naprawdę niewiele.

Przygotowanie każdej postaci rozpoczynamy od stworzenia głowy. W tym celu styropianową kulkę malujemy odpowiednim kolorem. Jeśli chcemy uzyskać kolor cielisty, trzeba zmieszać żółty z odrobiną brązowego. Gdy farbka wyschnie, można przykleić oczy, dorysować pozostałe elementy. Jeśli chcemy stworzyć kukiełkę kobiety, należy dokleić jej z wełny odpowiednią ilość włosów.

Do przygotowania tułowia potrzebne nam będą dwa jednakowej wielkości kawałki materiału w kształcie prostokąta. Powinny być odrobinę większe od ręki dziecka. Zszywamy ze sobą te materiały tak, by jedna część pozostała nie zszyta – tam będziemy wkładać dłoń do sterowania kukiełką. W zależności od tego, kim ma być nasza postać z domowego teatrzyku ozdabiamy ją według potrzeb.

Na koniec w styropianowej kulce u dołu drążymy otwór. Wciskamy w niego posmarowany klejem tułów (w miejscu, gdzie powinna znaleźć się szyja) i przytrzymujemy chwilkę. Gdy klej zaschnie, kukiełka będzie gotowa.

Jeśli chcemy urozmaicić zabawę, możemy ze starego kartonu przygotować także scenę do występów. Rodzic musi uszyć kurtynę, a dziecko w tym czasie może karton odmalować i ozdobić.

Zachęcamy do podobnych zabaw z dziećmi, ponieważ w niebywały wręcz sposób rozbudzają dziecięcą wyobraźnię.

---

www.strefadzieci.net

Artykuł pochodzi z serwisu
www.Artelis.pl

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)